Oprogramowanie  / Felieton

Microsoft tłumaczy, jak Windows 10 cię (nie) szpieguje

Windows 10 jest bardzo udanym systemem, który cieszy się pozytywnymi opiniami użytkowników w niemal każdym aspekcie poza prywatnością. Wielu użytkowników obawia się, że ich dane będą mogły być analizowane przez Microsoft oraz amerykański rząd. Jednak czy tak faktycznie będzie? Niekoniecznie.

Microsoft postanowił wyjaśnić tę kwestię na swoim blogu. Tłumaczy tam, że owszem, oprogramowanie zbiera informacje na temat użytkownika, ale tylko te, które mogą poprawić działanie systemu i uczynić go jeszcze lepszym narzędziem zabawy i pracy. Dane te są szyfrowane i przesyłane na serwery Microsoftu, które też należą do bezpiecznych.

Jednak jakie informacje interesują firmę z Redmond?

Microsoft przyznaje, że gromadzi identyfikator i typ urządzenia oraz informacje dotyczące błędów w działaniu aplikacji. Dane te nie są przypisane do konkretnego użytkownika i mają wyłącznie na celu umożliwienie deweloperom ulepszania oprogramowania pod kątem działania na różnych konfiguracjach sprzętowych. Windows 10 nie przesyła i nie analizuje danych znajdujących się na dysku komputera ani informacji dotyczących konkretnego użytkownika.

Microsoft chwali się, że dzięki temu mechanizmowi w zeszłym miesiącu udało się naprawić problem ze sterownikiem, który powodował resetowanie się komputera. Firma z Redmond zgłosiła to firmie odpowiedzialnej za niego i błąd został naprawiony w 24 godziny. Następnie dzięki użytkownikom programu Insider udało się naprawić problem, by później wypuścić łatkę do wszystkich użytkowników. Cała spraw trwała mniej niż dwie doby. Należy przyznać, że to iście ekspresowe tempo.

Windows 10 analizuje też dane na temat tego, co lubi dany użytkownik. W ten sposób może dobierać najciekawsze dla niego informacje, na przykład wyświetlać wyniki jego ulubionej drużyny piłkarskiej. Windows 10 sprawdza też statystykę wprowadzanych słów, dzięki czemu może dobierać najlepsze podpowiedzi tekstowe.

Jeżeli jednak użytkownik nie chce korzystać z tych udogodnień, może z nich zrezygnować.

Tak samo sprawa wygląda z Cortaną, która do poprawnego działania wymaga wielu prywatnych informacji, ale możliwe jest jej wyłączenie. Dodatkowe możliwości i funkcje albo pełna prywatność - wybór należy do użytkownika. Microsoft nie sprawdza za to jakichkolwiek informacji znajdujących się w mailach lub innych kanałach komunikacji, by dostarczyć użytkownikowi komunikaty reklamowe.  Jest to prztyczek w stronę Google'a, który gromadzi i analizuje chyba wszystkie możliwe dane.

Microsoft zachęca również do tego, by samemu dzielić się z nim potrzebnymi informacjami, należeć do programu Insider i pomagać w ciągłym rozwoju Windows 10. System ten ciągle ewoluuje i zmienia się właśnie dzięki użytkownikom. Między innymi dlatego nie warto bać się działań firmy Satyi Nadelli. Sytuacja ta pokazuje, jak w przypadku firm takich jak Microsoft oraz Google potrzebne jest dbanie o wizerunek.

Microsoft źle zakomunikował działanie swojego systemu i nie potrafił szybko odpowiedzieć na wątpliwości użytkowników, więc teraz cierpi. Z kolei Google zbiera znacznie więcej danych, a mimo to nie słyszy się stale narzekań na brak prywatności użytkowników Androida.

Swoją drogą, jestem ciekaw, jak wielu użytkowników mobilnego systemu Google narzeka na to, że zainstalowany na zwykłym komputerze Windows 10 narusza ich prywatność?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst