RTV  / Artykuł

Netflix traci ważny kontrakt filmowy. Polscy widzowie otrzymają mocno uszczuploną ofertę

Netflix właśnie stracił duży kontrakt z siecią Epix, co oznacza, że widzowie mogą pożegnać się z wieloma wielkimi, hollywoodzkimi hitami. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że kontrakt przejął jeden z głównych konkurentów Netflixa, czyli Hulu. Sytuacja jest na tyle poważna, że dotknie też polskiego widza, kiedy amerykański gigant streamingowy wejdzie na nasz rynek.

W Stanach zrobiło się głośno o najważniejszych serwisach VOD. Netflix właśnie utracił kontrakt na hity filmowe dostarczane przez sieć Epix, która jest podmiotem utworzonym wspólnie przez takie wytwórnie jak MGM, Lions Gate Entertainment i Paramount. Netflix współpracował z Epix już od pięciu lat, a od 2012 roku kontrakt zaczął obejmować filmy na wyłączność, które mogły być strumieniowane wyłącznie w Netflixie. Strata jest bardzo znacząca, bowiem klienci Netflixa nie zobaczą już wielkich blockbusterów. Wraz z końcem września z oferty znikną m.in. takie produkcje jak „Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia”, „World War Z”, czy „Transformers: Wiek zagłady”.

To jednak dopiero początek, bo brak kontraktu oznacza brak nowych kasowych filmów w przyszłości. Widzowie Netflixa nie zobaczą kolejnych części „Igrzysk śmierci”, nowych „Transformerów”, czy innych produkcji, do których prawa dzierży Epix. Utrata może być bolesna, bowiem produkcje Paramount i MGM są z reguły kasowymi hitami.

epix

Utrata kontraktu będzie dla Netflixa dotkliwa, szczególnie w obliczu faktu, że usługa bardzo stara się pozyskiwać partnerów na wyłączność. Serwis ma m.in. bardzo ważną umowę z Disneyem, na mocy której od przyszłego roku do serwisu będą trafiać nowe filmy z serii Star Wars. Podobnie wyglądają układy z Pixarem i Marvelem. Utrata MGM, Lions Gate i Paramount może więc być sporym ciosem.

Umowę niespodziewanie przechwycił drugi amerykański gigant streamingowy, czyli Hulu, którego współwłaścicielami są m.in. Fox i NBCUniversal. Od września w ofercie Hulu znajdą się filmy usunięte z Netflixa, ale dołączą do nich także inne pozycje, do których prawa posiada Epix, w tym „Wilk z Wall Street”, „Wojownicze żółwie ninja”, „W ciemność. Star Trek”, „Jack Ryan: Teoria chaosu”, czy „Robocop”.

Dla polskiego widza oznacza to problem, bo oferta Netflixa w dniu premiery nad Wisła będzie mocno wybrakowana

Co prawda Netflix nadal nie zawitał do Polski, ale wiele wskazują na to, że do premiery zostało już niewiele czasu. Tymczasem serwis zadebiutuje u nas w okrojonej wersji. Katalog filmów i seriali najprawdopodobniej i tak będzie mocno wybrakowany w stosunku do tego, co otrzymują widzowie w Stanach, tak więc utrata kolejnych pozycji może być jeszcze bardziej dotkliwa.

Szczególnie, że na razie nie słychać o planach, by Hulu miało wejść na polski rynek. W Stanach klient może dowolnie przebierać między dostawcami internetowego wideo, więc tam problem ma mniejszą wagę. W Polsce niestety jeszcze długo nie będziemy mieli takiego komfortu.

„Nic się nie stało, zaczniemy produkować własne filmy”

Tak mniej więcej wygląda odpowiedź Netflixa na zaistniałą sytuację. Ted Sarandos, dyrektor zawartości Netflixa, we wpisie na blogu mówi, że Netflix przesuwa akcent na tworzenie własnych filmów i seriali, dostępnych tylko dla swoich widzów. Z kolei celem Epix jest dystrybucja materiałów do jak najszerszego grona klientów, za pośrednictwem różnych platform.

O ile serialowe produkcje Netflixa stoją na najwyższym światowym poziomie (genialne „House of Cards”, jak i świetny ubiegłoroczny debiut „Marco Polo”), to o filmach Netflixa nic nie wiemy. Serwis nagrywa swoje filmy od 2012 roku, ale są to produkcje dokumentalne. Pierwsze produkcje fabularne pojawią się w grudniu, a zadebiutują równolegle w kinie i na Netflixie. Pierwszym obrazem będzie „The Ridiculous Six” w reżyserii Adama Sandlera. Przełomowym "numerem jeden" miał być „Crouching Tiger, Hidden Dragon: The Green Legend”, który miał zadebiutować w ubiegły piątek, ale jego premierę przesunięto na 2016 rok.

Mimo wszystko czekam z niecierpliwością na start Netflixa w Polsce. Nawet jeśli katalog będzie mizerny, a cena nie tak niska jak w Stanach, to serwis i tak namiesza na polskim rynku VOD, a może nawet telewizyjnym.

Czytaj również:

* Grafika w nagłówku: Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst