RTV  / Artykuł

Odpowiedź na nasze problemy z filmami i serialami online może przyjść z niespodziewanej strony

Mateusz Nowak pytał ostatnio gdzie oglądać filmy, skoro zniknęło eKino, a Netfliksa nadal ani widu ani słychu. Rozwiązanie może nadejść z zupełnie niespodziewanej strony. Szef Canal+ zdradził, że firma pracuje nad nową internetową usługą VOD, która będzie zupełnie niepowiązana z telewizyjnymi pakietami.

Bertrand Meheut, prezes Grupy Canal+, udzielił ciekawego wywiadu Rzeczpospolitej. Zdradza w nim wiele planów na rozwój zarówno Grupy Canal+, jak i platformy telewizji satelitarnej nc+.

Ostatnio wokół Canal+ i nc+ było wiele zawirowań, dlatego warto przypomnieć fakty. W marcu bieżącego roku Canal+ wraz z ITI sprzedali swój większościowy pakiet akcji w Grupie TVN. Canal+ sprzedając swoje udziały w TVN-ie nie pozbył się jednak udziałów w platformie nc+. To oznacza, że Canal+ cały czas jest większościowym udziałowcem platformy satelitarnej, kontrolującym 51% akcji nc+. Scripps/TVN ma 32 proc. udziałów.

Szef Canal+ ma ciekawe plany, które będą mogły być zrealizowane dzięki środkom pozyskanym po sprzedaży udziałów w TVN.

Szef Grupy Canal+ poinformował, że trwają obecnie prace nad nowym serwisem wideo na życzenie, który będzie niezależny od telewizyjnych pakietów. Będzie więc dla Canal+ tym, czym dla HBO jest uruchomiony niedawno HBO Now. Polska jest dla Canal+ bardzo ważnym rynkiem, znajdującym się na drugim miejscu, tuż po rodzimej Francji, i to właśnie u nas Canal+ ma zamiar inwestować.

Na razie nie znamy żadnych konkretów, ale wnioskując z wypowiedzi Bertranda Meheuta można odnieść wrażanie, że zupełnie nie rozumie on polskiego rynku internetowych usług VOD. Na pytanie „jak zatrzymać w Polsce piractwo”, Meheut odpowiada, że należy karać piratów i edukować społeczeństwo, że korzystanie z pirackich kopii jest kradzieżą. Z kolei na pytanie, co zrobić z nielegalnym streamingiem, szef Canal+ udziela odpowiedzi, że należy zabronić emitowania reklam na pirackich stronach. To ma je odciąć od źródła finansowania.

Z tych odpowiedzi wynika, że szef Canal+ nie do końca poznał polski rynek VOD

Problem polega na tym, że karanie „piratów” w naszych warunkach jest… niezgodne z prawem, o ile pirat nie udostępnia nagrań dalej. Najlepiej pokazuje to przykład zamkniętych niedawno serwisów eKino i iiTV. Oglądanie filmów w tego typu serwisach jest zupełnie legalne.

Co do źródeł finansowania, obawiam się, że Bertrand Meheut również nie ma racji. Reklamy generują zyski, ale warto zauważyć, że duży udział w przychodach mają sami użytkownicy, którzy wykupują na pirackich stronach dostęp do płatnych pakietów. Według PwC i IAB Polska aż 94 proc. Polaków oglądających wideo w sieci korzysta z nielegalnych źródeł, a aż połowa z nich za to płaci!

canalplus

Warto też prześledzić same zamknięcia serwisów eKino i iiTV, a wcześniej Kinomaniaka. W obu przypadkach założyciele pirackich stron nie wpadli przez to, że udostępniali pliki. Powodem zatrzymania było pranie pieniędzy i wątpliwe inwestycje. Twórcy serwisów dorobili się milionowych fortun, które wędrowały przez dziwne firmy i konta zakładane w „rajach podatkowych”, głównie w Lichtensteinie. Następnie pieniądze były inwestowane na warszawskiej giełdzie. Jarosław K., właściciel eKino i wielu innych podobnych stron, w ostatnich miesiącach zainwestował w ten sposób 8 mln zł na giełdzie.

Można z tego wyciągnąć wniosek, że strony z pirackimi filmami znikają niejako przez przypadek. Powodem zamknięcia nie jest udostępnianie plików, a przekręty finansowe. To z kolei prowadzi do wniosku, że piractwo ma się w Polsce dobrze, a jedyną formą walki z nim jest tania legalna alternatywa. Gdyby widz miał do wyboru płacenie takich samych abonamentów na eKino lub na Netflixie, wybór byłby banalnie prosty.

Czy nowy, niezależny Canal+ VOD ma szansę odnaleźć się na takim rynku?

Szczerze mówiąc, wątpię. Serwis musiałby mieć naprawdę bogatą ofertę i jednocześnie zapewnić niski abonament. Dotychczasowe oferty VOD od nc+, (w tym obecny Canal+ VOD dla posiadaczy telewizji Canal+) delikatnie mówiąc nie powalały stosunkiem ceny do oferty. Nie chcę być złym prorokiem, ale patrząc na wypowiedzi szef Canal+ mam obawy co do jego nowego projektu. W Polsce do rozruszania rynku jest potrzebne zupełnie nowe rozdanie. Obawiam się, że tylko Netflix może takie zapewnić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst