Tech  / Artykuł

Tego jeszcze nie było - plaga ciasteczek zombie

Firmy odpowiedzialne za śledzenie użytkowników w sieci w celu serwowania im reklam wpadły na nowy pomysł tropienia osób, które sobie tego zwyczajnie nie życzą. Internautów nawiedzają “ciasteczka zombie”, czyli pliki cookies które usilnie się odradza i to pomimo dołożenia przez użytkownika wszystkich starań, by do tego nie dopuścić.

Nie mam problemu z reklamami w sieci i trudno mi mieć za złe firmom, że starają się usprawnić systemy targetujące konsumentów. Również w moim interesie leży, aby oglądane przeze mnie komunikaty reklamowe były jak najbardziej relewantne. Nie usuwam cookies, nie korzystam z trybu incognito i nie szukam w ustawieniach przeglądarki przełącznika “do not track”.

Rozumiem jednak, że dla wielu osób ukrywanie się przed sieciami reklamowymi w internecie jest istotne z ideologicznego punktu widzenia.

ads advertising reklamy w internecie przeglądarka

Jeśli ktoś sobie nie życzy bycia częścią systemu reklamowego, to ma do tego prawo i dopóki nie stosuje AdBlocka nie mam mu nic do zarzucenia. Aby uchronić się od włączenia jako bezosobowy rekord do baz danych wszelkiej maści reklamodawców, najprościej oczywiście żyć w jaskini poza cywilizacją i nie korzystać z przeglądarki i internetu w ogóle albo przynajmniej opuszczać od razu wszystkie strony, które wyświetlą niesławny komunikat o przechowywaniu cookies.

To oczywiście w dwudziestym pierwszym wieku wylewanie dziecka z kąpielą. Można za to korzystać z opcji “do not track” w przeglądarce, trybu incognito, a nawet sieci TOR, jakiejś bezpiecznej poczty elektronicznej lub rozszerzeń do przeglądarek internetowych blokujących wszystkie reklamowe skrypty. Nigdy nie ma pewności, że ktoś informacji na nasz temat nie przechwyci, ale można ryzyko takiej sytuacji zminimalizować.

Dobrze, że takie rozwiązania są dostępne.

Jeśli ktoś sobie nie życzy śledzenia przez reklamodawcę, to ma możliwość poinformowania go o tym. W idealnym świecie to powinno wystarczyć, skoro i tak osób dbających o swoją prywatność jest w skali całego internetu tyle, co nic. Niestety zdarza się, że właściciel systemu śledzącego użytkowniku zrzuca białe rękawiczki.

Firma Turn, z którą współpracują nawet tacy giganci jak Google, Yahoo i Facebook stosuje odradzający się plik cookie. Takie “ciasteczko-zombie”, o którym wspomina serwis Ars Technica, to bardzo wyszukany sposób śledzenia użytkowników Verizonu, którzy wyraźnie sobie tego nie życzą.

Do stworzenia takiego ciasteczka-zombie stosowany jest unikalny numer, który nadaje klientom sam Verizon.

1-advertising-rafal-d-dubrawski-native-advertising

Sieć Verizon sama śledzi swoich użytkowników nadając im numer, który pozwala monitorować aktywność klientów przeglądających internet. Firma Turn wykorzystuje to do odtwarzania plików cookie, które użytkownicy wcześniej usunęli.

Użytkownicy nie obronią się przed tym mechanizmem standardowymi metodami, dlatego temat ten wzbudza kontrowersje. Sposób w jaki operator monitoruje ruch w sieci umożliwił dostęp do informacji o użytkowniku zewnętrznym podmiotom.

Nie wszystkie sieci stosują tę metodę śledzenia użytkowników.

Wśród amerykańskich operatorów Verizon nadal nadaje użytkownikom unikalne numery w celu śledzenia ich nawyków, ale konkurencyjne AT&T wycofało się już z tego pomysłu. Dostawca usług co prawda zapewnia, że ten system śledzenia nie powinien być wykorzystany przez podmioty trzecie, ale w praktyce tak właśnie się dzieje.

Zainteresowani tematem klienci są niepocieszeni, ale jak na razie Verizon nie planuje porzucenia mechanizmu śledzenia użytkowników i nie wymaga od Turna - który jest zresztą jego partnerem biznesowym - zaprzestania wykorzystywania numerów. Klient korzystający z usług firmy nie ma wyboru i musi się na to zgodzić lub zmienić operatora.

Nie dziwię się właścicielom Turn, że stosują takie metody, jeśli tylko jest taka możliwość.

ciasteczka cookies

Cały biznes tej firmy opiera się na zbieraniu jak najszerszych informacji o użytkowniku i późniejszym sprzedawaniu reklam w modelu aukcyjnym, gdzie przed załadowaniem strony system informatyczny automatycznie określa, czyja reklama się na niej pojawi.

Verizon też pewnie nie zrezygnuje z tego rozwiązania, które zapewnia mu dane analityczne pomagające w rozwoju sieci, a ich wyniki w formie statystycznej bez informacji o pojedynczym użytkowniku może sprzedać dalej firmom z segmentu reklamowego.

W tym biznesie są za duże pieniądze, by z niego zrezygnować.

Turn z kolei przekonuje, że usunięcie cookie to nie jest sygnał dla reklamodawcy, że użytkownik nie życzy sobie monitorowania go przez system. Przedstawiciele firmy nie widzą w “ciasteczkach-zombie” nic złego.

Sugerują natomiast możliwość wgrania innego pliku cookies, którego celem jest właśnie poinformowanie firmy, że użytkownik nie chce być śledzony. Co ciekawe, nie oznacza to zakończenia zbierania danych na jego temat, a jedynie… niewyświetlanie mu targetowanych reklam.

Nie jest to jednak dobra wola firmy Turn, chociaż na pierwszy rzut oka może tak to wyglądać. Po prostu licytowanie się o przestrzeń reklamową u użytkownika, który jest im na tyle przeciwny że wgrywa u siebie specjalny plik cookie w tym celu, jest dla reklamodawcy nieopłacalne…

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst