Nauka  / Artykuł

Na tropie żywych trupów, czyli skąd się wzięły współczesne zombiaki

Zombiaki przeżywają od kilku lat swój renesans. Wydawało by się, że powinny się już znudzić widzom, czytelnikom, i graczom, ale wciąż powstają nowe filmy, komiksy, i odcinki seriali. Serial, najpierw komiksowy, a później telewizyjny "The Walking Dead" (Żywe trupy) święci triumfy, a dowcipni pisarze tworzą "zombiacze" wersje literatury - np. "Duma i uprzedzenie i zombie".

Skąd się jednak wziął obraz zombiaka - którego kojarzymy zazwyczaj z wlokącym się noga za nogę truposzem, pragnącym ludzkiego mięsa, lub wręcz mózgu?

PrideAndPrejudiceAndZombies

Najwcześniejszym przedstawieniem zombiaka w filmie był "White Zombie" z 1932 roku. Najsłynniejszym zaś, tym, który przyniósł zombiaki popkulturze była oczywiście "Noc żywych trupów" George'a A. Romero z 1968 roku. Nic więc dziwnego, że historie o zombie postrzegamy jako mające swoje korzenie w filmach raczej niż literaturze. Jednak istnieją wcześniejsze opowieści, które wprost mówiły o zombiakach w sposób w jaki mówią o nich współczesne filmy i komiksy.

Są to opowieści związane z haitańskim kultem voodoo. Tutaj spotykamy się z "tradycyjnym" zombie: który nie jest, jak w przypadku znanych ze współczesnych filmów, owocem działania wirusa, lecz człowiekiem pozbawionym duszy, który jest w wyłącznym władaniu czarownika.

Czas na fakty

W 1791 roku w Haiti rozpoczęło się powstanie czarnych niewolników, zakończone sukcesem. W 1804 roku powstało pierwsze państwo kierowane przez byłych czarnych niewolników. To powstanie bardzo niepokoiło amerykańskich właścicieli niewolników - mogło ono zainspirować ich poddanych, by zrobili to samo. Haiti zaczęła otaczać aura tajemniczości - lepiej było przedstawiać to państwo w złym świetle lub o nim nie mówić w ogóle. Wykorzystali to różni pisarze, którzy, naśladując formę pamiętnika z podróży, pisali najróżniejsze banialuki na temat Haiti. Przykładem może tu być "The Maroon: A Tale Of Voodoo and Obeah".

Incendie_de_la_Plaine_du_Cap._-_Massacre_des_Blancs_par_les_Noirs._FRANCE_MILITAIRE._-_Martinet_del._-_Masson_Sculp_-_33

W 1915 roku Stany Zjednoczone, bojąc się, że Niemcy uprzedzą je, i ustanowią swoją militarną obecność na wyspie, rozpoczęły okupację Haiti. Wyspa stała się znów modna, i, niestety znów górę brały bzdury, zamiast faktów. Najbardziej popularną książką na jej temat, taką, która stworzyła wiele stereotypów które pokutują do dziś, została "The Magic Island" rzekomego "kapitana" Williama Seabrooka.

the magic island book

Seabrook rozpalił wyobraźnię zarówno Amerykanów jak i Europejczyków swoimi opowieściami o czarownikach voodoo. To właśnie w jego książce znalazł się rozdział "Dead Men Working in the Cane Fields" (czyli "Trupy pracujące na plantacji trzciny cukrowej"). Padają w nim słowa:

Zombie, jak mówią, to bezduszne ludzkie zwłoki, wciąż martwe, ale wyciągnięte z grobu, i obdarzone przez magię mechanicznym podobieństwem życia.

Opis pasuje doskonale do takich zombiaków, jakie znamy, nieprawdaż?

walking-dead-season-1

Zainspirowane książką Seabrooka filmy jak White Zombie (znaczący tytuł: nikt nie wyobrażał sobie wtedy białego zombiaka), czy I walked with a Zombie przedstawiały obrzędy VooDoo i zombiaków takich, jakie rzekomo pracowały na plantacjach Haiti.

W 1985 roku antropolog Wade Davis wydał książkę "Wąż i Tęcza". Davis wysnuł w niej teorię, że mit o zombie ma podstawy w rzeczywistości. Według niego z ludzi faktycznie robiono zombich - przy pomocy neurotoksyny o nazwie tetrodotoksyna (TTX). Jak twierdzi Davis, człowiek po posypaniu "proszkiem zombie" zawierającym w składzie TTX, wpadał w farmakologicznie wytworzony trans, i nie wykazując własnej woli, wypełniał polecenia.

Niestety, jak bardzo wizja Davisa nie byłaby atrakcyjna, nie jest prawdziwa. Została obalona przez wielu naukowców - na przykład Terrence Hines na łamach "Skeptical Inquirer" dowodzi, że TTX w rzeczywistości nie powoduje tego typu transu.

Współczesny wizerunek zombiego zawdzięczamy George'owi A. Romero i jego niskobudżetowemu filmowi "Noc żywych trupów". Dzięki sukcesowi temu niezależnie wyprodukowanego filmu powstała cała "trylogia żywych trupów", czyli oprócz pierwszego filmu jeszcze "Świt żywych trupów" - satyra na konsumpcyjny styl życia, i "Dzień żywych trupów", w którym zombie rządzą już prawie całym światem.

Dawn_of_the_dead

Czym różnią się zombie z Haiti od tych "Romerowskich"? Sam Romero twierdzi (w komentarzu do reżyserskiego wydania DVD), że nigdy nie myślał o stworach ze swoich filmów jako o zombiakach. Twierdził, że chciał aby byli straszni, bo przypominają nam naszych sąsiadów. Może to był ten trick?

Prawdziwe żywe trupy?

A co mówi nauka, pomijając oczywiście nietrafioną diagnozę Wade'a Davisa? Czy istnieją przypadki prawdziwych zombich w naturze? Okazuje się że tak.

Na przykład mrówki mogą być zarażone grzybem, który steruje ich zachowaniem. Może zmusić je np. do jedzenia rodzaju roślin, który pasuje najbardziej pasożytowi, jak również zmuszać do zachować, które rozprzestrzeniają grzybnię na inne osobniki.

rat_and_cat

Innym ciekawym przykładem są szczury zarażone toksoplazmozą. Rezydujący w ich układzie nerwowym pasożyt potrafi przymusić zarażone osobniki do tego, aby przestały bać się ich zaprzysięgłych wrogów, czyli kotów. Ma to na celu dokończenie cyklu reprodukcyjnego toksoplazmozy - część odbywa się we wnętrznościach kota domowego.

Zombiaki łączą dwie przeciwności, i dlatego wydają nam się straszne - utożsamiają ludzki wygląd z dzikim, zwierzęcym zachowaniem. A że rodzaj ludzki ma tą dziwną przypadłość, że, czując się bezpiecznie, lubi się bać, to jestem pewien, że zombie dołączą do stałego panteonu strachów, obok duchów, wilkołaków, i wampirów.

Ilustracja pochodzi z serwisu ShutterStockPrzy pisaniu wpisu korzystałem z książki "Zombies: The Recent Dead" pod redakcją Pauli Guran.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst