Social media  / Felieton

Przywiązanie do marki od najmłodszych lat, czyli Google i Facebook biorą na celownik dzieci

Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że dzieci i młodzież nie wyobrażają sobie życia bez Internetu. Każdy poza firmami, które dostęp do usług takich jak portale społecznościowe oraz poczta elektroniczna umożliwiają dopiero osobom, które ukończyły 13 rok życia. Jednak niebawem może się to zmienić, gdyż Google poważnie rozważa możliwość tworzenia w swoich usługach specjalnych kont dla dzieci.

Podobną politykę prowadzi Facebook, który do założenia konta również wymaga ukończenia 13 roku życia. Regulaminy te są jednak przepisami martwymi, gdyż sprytne dzieci oraz ich rodzice łatwo obchodzą zabezpieczenie. By to zrobić, wystarczy podać zawyżony wiek dziecka. Google jest zdania, że działania takie mogą doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Na przykład takich, gdy nieletni uzyskuje dostęp do nieodpowiednich treści lub może w łatwy sposób nawiązać kontakt z pedofilem.

Czym różniłyby się konta dla dzieci od innych kont w serwisach Google? Tak naprawdę jeszcze nie wiadomo. Wiadomo jedynie, że pełną władzę nad kontem mieliby rodzice, którzy mogliby konfigurować dostęp dzieci do poszczególnych serwisów. Niepotwierdzone źródła mówią też, że Google stworzył już specjalną dziecięcą wersję YouTube, która jeszcze nie została umieszczona w sieci.

Warto pamiętać, że podobne pomysły pojawiały się wcześniej.

W 2011 roku Mark Zuckerberg oświadczył, że dzieci poniżej 13. roku życia powinny mieć możliwość legalnego korzystania z Facebooka ze względów edukacyjnych. Stwierdził on, że nowe oprogramowanie i technologię mogą być świetnym narzędziem do nauki. Uznał również, że granica 13 lat jest sztuczna i można ją łatwo znieść. Dowodem na to jest fakt, że już trzy lata temu 5 milionów kont na serwisie społecznościowym należała do osób poniżej 10 roku życia. Teraz liczba ta zapewne jest jeszcze większa, gdyż Facebook zyskuje na popularności.

Dziewczynka z tabletem

Oczywiście zniesienie tego przepisu nie zależy od Google i Facebooka. Na drodze zmian stoi prawo federalne USA, według którego użytkownikami portalu nie mogą być osoby, które nie mają ukończonych 13 lat. Można podejrzewać, że Google będzie starał się obejść te przepisy oznaczając jako użytkowników portalu rodziców, którzy będą mogli tworzyć subkonta dla swoich pociech. Subkonta, które w dniu trzynastych urodzin dziecka będą otrzymywały pełnię uprawnień i stawały się jego własnością.

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że dzieci powinny korzystać z usług sieciowych.

Internet jest dla najmłodszych osób jednym z najbardziej oczywistych kanałów informacji i rzeczą tak potrzebną do życia jak prąd czy ciepła woda. Zamiast izolować dzieci od sieci, powinniśmy uczyć je z niej korzystać i robić to w sposób przemyślany. Nie chodzi o to, by po prostu posadzić dziecko przy komputerze. Należy założyć odpowiednie blokady rodzicielskie i pokazać użyteczne aspekty sieci tak, by dziecko w wieku kilkunastu lat nie okazało się osobą pozbawioną niezbędnych umiejętności do życia w nowoczesnym świecie. By nie stało się cyfrowym analfabetą.

Nie mam też nic przeciwko temu, by Google i Facebook przekonywały dzieci do korzystania ze swoich serwisów. Chciałbym tylko, by poza ograniczeniem ich możliwości i dostosowaniem ich do dzieci, zablokowały w nich możliwość wyświetlania reklam. W końcu dzieci jak nikt inny są na nie podatne i powinniśmy je chronić przed marketingową papką.

Jeśli Facebook i Google się na to zgodzą, nie tylko będą mogły powiększyć swoją bazę użytkowników, ale również poprawić swój wizerunek. Obawiam się jednak, że chęć zarobku zwycięży tu ze zdrowym rozsądkiem i w okresie świątecznym do zakładki “Oferty” na dziecięcej wersji Gmaila będą wpływać nowe reklamy zabawek. Te same, które zaleją ściany milusińskich legalnie korzystających z Facebooka.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst