Tech  / Felieton

Dziennikarstwo umiera? Zostanie uśmiercone przez komputery i algorytmy

Doświadczenie, analityczny umysł, zawziętość i kontakty – to wszystko wkrótce może przestać się liczyć, bo dziennikarz za kilka lat ma być zawodem martwym. Zastąpią nas komputery z odpowiednimi programami i algorytmami. Nie wierzysz? To już się dzieje.

Praca dziennikarza, obok zawodów wojskowego, strażaka czy też policjanta, uznawana jest za jedną z najbardziej stresujących na świecie. No bo jak miałaby nie być. Ciągle goniące deadline’y, konieczność zadawania niewygodnych pytań, utrudniony kontakt z wieloma rzecznikami i PR-owcami, gdy terminy gonią, natłok rzeczy do zrobienia na wczoraj czy też wreszcie często obecność w samym centrum wydarzeń, także w trakcie wojny. Do tego ogromna odpowiedzialność i krytyka spływająca strumieniami z każdej strony. Robota dziennikarza z pewnością nie jest łatwa. Na dodatek pismaki (mam nadzieję, że nikogo nie obrażam tym stwierdzeniem) nie zarabiają już tyle, co kiedyś, a gazety, telewizja i radio powoli zaczynają odchodzić do lamusa. Praca stresująca, zarobki małe, ryzyko utraty stanowiska duże.

Czemu tak łatwo dzisiaj stracić pracę?

Wszystkiemu winien jest Internet, gdzie – parafrazując klasyka – pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. I wcale nie trzeba wielkich budżetów, żeby stworzyć dobrze prosperujące medium. Na początek wystarczy kilkaset złotych na domenę, serwer i skórkę do WordPressa i trochę wolnego czasu. Na dodatek przejście z gazety do Internetu wcale łatwe nie jest. W końcu w Sieci nie wystarczy tylko napisać tekstu i oddać go do korekty. Tutaj trzeba go sprawdzić samemu, trzeba dobrze sformatować, nadać odpowiedni tytuł, inny niż ten, który dalibyśmy w gazecie, zadbać o odpowiednie SEO, czyli frazy lub nagłówki, podlinkować, a potem – nie daj Boże – jeszcze dyskutować ze swoimi czytelnikami. Który dziennikarz papierowy myślał o tym jeszcze 5 lat temu? Przecież wystarczyło napisać, poinformować i na tym praca się kończyła. Niestety, dzisiaj nie jest już tak łatwo…

blog

A może być jeszcze trudniej i to nawet dla takich pismaków jak ja, jak Przemek, Mateusz, Ewa czy też Dawid, czyli pracujących w Sieci, znających się na swojej robocie.

Bo okazuje się bowiem, że umiejętność pisania, wnikliwość i wiedzą są niczym w dzisiejszym świecie. Bo jak napisać inaczej skoro dowiaduję się, że w każdej chwili może mnie zastąpić komputer? No może jeszcze nie mnie, ani żadnego z blogerów Spider’s Web, bo nie publikujemy czystych newsów, bez własnego komentarza, ale już takiego newsmana, piszącego krótkie teksty na podstawie depesz agencyjnych – jak najbardziej. Co więcej, to już się dzieje.

Już od wielu lat można usłyszeć o specjalnych programach, które potrafią napisać krótkiego newsa na podstawie podesłanych wiadomości. Nad takim projektem od dłuższego czasu pracuje firma Narrative Science, której narzędzie umie już całkiem sporo, np. napisać relację z meczu sportowego czy też podsumowanie wyników finansowych Apple, Google czy też Samsunga. I nie jest to tylko koncept czy też wersja beta lub nawet alpha programu. O nie! Algorytmy Narrative Science mają być wykorzystywane przez największe media internetowe świata, tylko nie chcą się one do tego przyznawać. Tak przynajmniej twierdzi Kristian Hammond, CTO i współzałożyciel firmy w rozmowie z serwisem Wired.

Hammondowi jednak pisanie prostych aktualności i notek prasowych nie wystarczy.

Przewiduje, że w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat algorytmy będą odpowiedzialne za 90 proc. treści w Sieci, a już niedługo nagroda Pulitzera powędruje właśnie do komputera, a nie do człowieka.

dziennikarz

Mówiąc w skrócie – twórca programu piszącego tekstu zanurzył się w marzeniach sennych i zapomniał, że maszyna nie porozmawia z drugim człowiekiem, nie nawiąże kontaktów, nie zadzwoni do rzecznika, nie porozumie się z drugim człowiekiem, nie poczuje empatii wobec skrzywdzonych w katastrofie i wreszcie nie weźmie udziału w dyskusji z czytelnikiem. Tego wszystkiego, przynajmniej w ciągu najbliższych kilku lat, po prostu nie da się zrobić.

Nie znaczy to jednak, że algorytmy nie będą wykorzystywane przez media. Nie tylko będą, ale już są. Nie dalej jak wczoraj na stronie Los Angeles Times pojawił się wpis całkowicie od początku do końca stworzony, a w sumie to przetrawiony przez maszynę. Przetrawiony, bo trudno mówić tutaj o procesie twórczym w sytuacji, w której komputer opiera się na wcześniej już napisanych tekstach i depeszach, stworzonych przez żywych, oddychających ludzi. I to właśnie jest główna wada tych wszystkich narzędzi – one nie tworzą, one przerabiają już stworzone materiały lub opierają się na danych, które są im dostarczane w inny sposób. Owszem, nie marudzą, nie chorują, nie denerwują się, może nawet nie popełniają błędów lub nie będą ich popełniać, nie domagają się podwyżki i są o wiele szybsze. Jednak nigdy nie zastąpią człowieka…

… mam nadzieję.

Zdjęcia Vintage typewriter and a blank sheet of paper, retouching retroMy blog printed on the typewriter pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst