Sprzęt  / Felieton

Android Wear to dowód, że Google wie, jak robić przyszłościowe produkty

Nikt nie podskoczy Google'owi, tak krótko można podsumować Android Wear - platformę opartą na Androidzie i stworzoną z myślą o urządzeniach do noszenia. Nikt nie podskoczy, bo nikt tak ładnie i widowiskowo od dobrych kilku lat nie łączy kropek w jeden, pełny obraz i nie pokazuje, jak konkurencja jest daleko w tyle.

Po CES-ie, MWC i wysypie zegarków, opasek i innych urządzeń do noszenia, po recenzjach, testach i ogólnym odzewie na temat tzw. wereables można już wyszczególnić kilka czynników, które są kluczowe dla tej kategorii:

  • urządzenia muszą być śliczne i estetycznie dopracowane do bólu. Weźmy odzew na Samsung Galaxy Geara i Samsung Gear Fita - Gear jest krytykowany, bo wygląda jak coś zaprojektowanego przez inżynierów, a nie designerów. Fit za to zebrał mnóstwo zachwytów, bo minimalizm, wygięty ekran i całość opaski wygląda nie tylko jak gadżet dla geeków, ale jak całkiem ładny dodatek do ubioru;
  • urządzenia muszą pracować w trybie kontekstowym. Małe ekrany i niedostosowane do komunikacji za pomocą klawiatur i dużych ekranów formy utrudniają poruszanie się po menu, poza tym dają możliwości używania na nowe sposoby, na przykład do dokładnego monitorowania aktywności. Wereables muszą więc "wiedzieć", co się dzieje i w odpowiednim momencie pokazywać odpowiednie informacje. Słowem przewidywać potrzeby użytkownika tak, by ten nie musiał przebijać się przez ekrany w malutkim menu i szukać tego, co go interesuje;
  • jak wynika z poprzedniego podpunktu, urządzenia do noszenia muszą mieć dobry, jak najmniej angażujący interfejs - obsługiwać gesty, komendy głosowe najlepiej wydawane w naturalnym języku i mieć przejrzyste, maksymalnie przemyślane UI;
  • wereables muszą być uniwersalne - działać z różnymi urządzeniami, służyć w wielu sytuacjach i okolicznościach i mieć różne formy, by dopasować się do użytkownika. W końcu są jak biżuteria, a jeden lubi złoto, drugi plecione opaski;
zegarek google z androidem

Wystarczy obejrzeć wideo z mockupami zegarków z Android Wear, by przekonać się, że Google odrobił ubieralną lekcję.


Android Wear wykorzystuje powiadomienia z Androida i upraszcza API tak, by Wear współpracował z obecnymi powiadomieniami. Jeśli jest to na dodatek obsługa powiadomień rozszerzonych - tych, na które reagować można prosto z paska powiadomień - to Wear na starcie ma ogromną, wielką zaletę względem wielu konkurentów.

Android Wear to dostosowane do wereables Google Now z obsługą poleceń głosowych. Wprawdzie nie po polsku, ale po angielsku już tak. Silnik rozpoznawania mowy Google'a jest świetny - radzi sobie z różnymi akcentami, rozpoznaje sporo zwrotów języka naturalnego i ciągle się "uczy", więc mówienie do zegarka z Android Wear będzie pewnie o wiele przyjemniejsze, niż mówienie do zegarka z rozpoznawaniem mowy Samsunga, na przykład.

google android wear

Android Wear to wciąż Android. Oznacza to, że pozwoli na obsługę urządzeń trzecich z poziomu urządzeń ubieralnych i zrobi to pewnie w sposób kilka razy łatwiejszy dla deweloperów, a co za tym idzie z szerszą kompatybilnością, niż urządzenia konkurencji.

Android Wear pozwoli na obsługę wszystkich czynności z kategorii "fitness", tak ostatnio modnych wśród producentów aplikacji i sprzętów. Na wideo widać ciekawą rzecz - zegarek wyczuwa, że użytkownik tańczy i słyszy, że do jakiejś muzyki więc pyta, czy wyszukać, jaki to utwór.

W tym właśnie miejscu tkwi największa obietnica Android Wear. Google, spinając usługi, nad którymi pracuje od lat i integruje je w jedną, coraz inteligentniejszą usługę, jako jedyny może zaoferować potężną, dobrze działającą, niewymagającą od producentów nakładów na usługi platformę, która zna i rozumie użytkownika.

Jak mówią twórcy Wear: stworzyliśmy całkiem nowy interfejs skupiony wokół rozpoznawania głosu i informacji kontekstowych, który reaguje na rzeczy z otoczenia. (...) Tak naprawdę to dwa czynniki - informacje, które są dla użytkownika bardzo istotne i możliwość odpowiedzi na nie głosem.

I dlatego właśnie Android Wear na starcie zawstydzi konkurencję.

Widać, że wykorzystano w nim Google Now, Knowledge Graph, API Androida, dane z usług typu Local, Gmail czy Kalendarz i wszystko to, co sprawia, że Google potrafi odpowiadać na pytania, pokazywać dane o zdarzeniach dotyczących tylko i wyłącznie użytkownika. Jak loty, rezerwacje, koncerty ulubionych artystów czy po prostu znajomych, którzy są w pobliżu.

A ponieważ Android Wear to platforma, to wykorzystają ją producenci urządzeń, prawdopodobnie ci sami, którzy tworzą smartfony z Androidem. To da Wear lepszy start, niż wielu konkurentom, bo zegarki czy inne opaski pojawią się na rynku w różnych kształtach, formach i wersjach. Na jednym silniku.

Tym samym Android Wear spełnia prawie wszystkie warunki przyzwoitego jak na 2014 rok, atrakcyjnego urządzenia do noszenia.

Filmik pokazujący możliwe działanie jest nieco przerażający. Pokazuje zegarek, który wie, co robi użytkownik.  A teraz wyobraźcie sobie, co będzie gdy za kilka lat ten sam zegarek będzie posiadał funkcje projektu Tango...

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst