Nauka  / Artykuł

Pożegnał się z kosmosem "Space Oddity" Bowiego. Kim jest rewelacyjny Chris Hadfield?

Jego wykonanie Space Oddity Bowiego w ciągu jednego dnia obejrzało ponad 4 miliony widzów. Członek załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej  został okrzyknięty drugim najpopularniejszym muzykiem Kanady, zaraz po Céline Dion. Dzisiaj, o 1 w nocy polskiego czasu, Hadfield opuścił ISS i z nieukrywanym żalem dokonał udanego powrotu na Ziemię. Co takiego jest w Kanadyjczyku, który podbił serca milionów?

Chłopiec wpatrzony w gwiazdy

Chris Hadfield urodził się w południowym Ontario, wychowany przez rodziców zajmujących się uprawą kukurydzy. Chociaż syn w roli astronauty nigdy nie przyszedłby do głowy Rogerowi i Eleanor Hadfieldom, młody Chris od kiedy tylko pamięta był zafascynowany lataniem. Zainspirowany lądowaniem na Księżycu, młody Kanadyjczyk zyskał nowy cel w życiu.

Chociaż w podobnym wieku połowa młodych chłopców chciałaby przemierzać kosmos, Hadfield nie spoczął na marzeniach, sukcesywnie, krok po kroku przekuwając fantazje na stan faktyczny. W wieku 15 lat młody Kanadyjczyk zdobył wykształcenie pilota, wiążąc się w czasach Zimnej Wojny z Królewskimi Kanadyjskimi Siłami Lotniczymi. Hadfield jako kanadyjski pilot ma na swoim koncie wiele misji polegających na przechwytywaniu celów dla NORAD, w tym radzieckiego bombowca Tupolev Tu-95. Chris latał łącznie na ponad 70 różnych maszynach, lecz niebo było tylko preludium dla jego dalszej kariery – Hadfield od zawsze mierzył jeszcze wyżej.

Astronauta - celeberyta

W 1992 roku Chris Hadfield okazał się najlepszym kandydatem do pracy w NASA, pokonując na swojej drodze ponad 5 tysięcy równie dobrze przygotowanych aplikantów. Jego pierwszy lot w kosmos odbył się w 1995 roku, na pokładzie Atlantis, dokującego w rosyjskiej stacji Mir. Właśnie wtedy Hadfield stał się pierwszym Kanadyjczykiem w kosmosie, powtarzając ten wyczyn w 2001 roku. Chris po raz pierwszy w swoim życiu wyszedł wtedy na zewnątrz promu, dokonując spaceru w przestrzeni kosmicznej. Hadfield tak pokochał ogrom kosmosu, że spędził w nim ponad 14 godzin, w międzyczasie których zdążył 10 razy okrążyć Ziemię. W 2012 roku Kanadyjczyk znalazł się na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, w której miał spędzić 5 miesięcy. Objął tam stanowisko dowódcy, odpowiedzialnego za dzielny zespół, który dzień w dzień  widział nas i nasz glob z kosmosu.

Co sprawiło, że Chris Hadfield wybija się na tle pozostałych dziesiątek astronautów, stając się niezwykle popularnym w Internecie zdobywcą kosmosu? Przede wszystkim zamiłowanie Hadfielda do mediów społecznościowych oraz najnowszych technologii. Chris, za pomocą swojego konta na Facebooku, Twitterze oraz YouTube utrzymywał stały kontakt z Internautami na Ziemi, nadając prosto z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie były to jednak zwyczajne wpisy, lecz niesamowicie ciekawe materiały, które pokazywały codzienne życie na ISS. Kanadyjczyk pokazał swoim fanom między innymi, jak astronauci radzą sobie z wymiotami w kosmosie, w jaki sposób gotuje się kosmiczny szpinak, jak poprawnie myć zęby na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, jak się golić, jak myć ręce, a nawet jak spać… na stojąco. Oglądając kosmiczne perypetie wąsatego pułkownika, nie sposób go nie polubić. Naturalność z jaką przemawia, niesamowita, kosmiczna, nieco klaustrofobiczna oprawa oraz niewiarygodne z naszej perspektywy warunki, z jakimi na co dzień spotyka się astronauta, tworzą świetną w odbiorze całość, na której Chris zbudował swoją medialną sławę.

chris hadfield twitter

Co warte podkreślenia, Chris nie tylko nagrywa materiały filmowe, ale również kontaktuje się z tradycyjnymi mediami oraz swoimi fanami. Jego profil na Twitterze obserwuje prawie milion ludzi z całego świata, wobec których Chris nie pozostaje obojętny, odpowiadając na ich pytania i chwaląc się zdjęciami Ziemi, zrobionymi z kosmosu. Jego konto na Facebooku śledzi ponad 300 tysięcy ludzi, komentując jego najnowsze poczynania. Hadfield to bez wątpienia pierwszy kosmiczny celebryta, który poza najlepszym na świecie wyszkoleniem posiada również talent, który ciągnie go mediów, media natomiast ciągną do niego.

Co dalej?

Niestety (dla nas, widzów, jak i samego Chrisa), część załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej o 1:00 polskiego czasu opuściła ISS, udając się w powrotną drogę na Ziemię. Lądowanie przy pomocy rosyjskiej kapsuły Sojuz odbyło się na stepach Kazachstanu. Chris wraz z resztą ekipy powrócił bezpiecznie i bez żadnych problemów, dokonując kolejnego wpisu już w kilka godzin po całej akcji – „Szczęśliwie w domu, z powrotem na Ziemi. W dobrym humorze, adaptuję się do silnego wpływu grawitacji. Cudownie jest poczuć i powąchać wiosnę”. Jeszcze przed opuszczeniem ISS Hardfield dokonał czegoś, za co cały świat zapamięta go do końca życia.

Ze ściśniętym gardłem, w żalu związanym z opuszczeniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i swojego ukochanego kosmosu, Hadfield zaśpiewał i zagrał Space Oddity (Kosmiczna osobowość) Bowiego. Chociaż Chris już wcześniej śpiewał w kosmosie, nagranie w jeden dzień podbiło cały Internet, przekazywane sobie przez ponad cztery miliony internautów. Nic w tym dziwnego, bo kawałek Hadfielda naprawdę chwyta za serce, kiedy przyjrzy się pasji i dokonaniom astronauty.

Co dalej z Kanadyjczykiem, którego media okrzyknęły największą gwiazdą tego kraju od czasu Céline Dion? Jak twierdzi sam Chris, jego udział w misji bez powrotu na czerwoną planetę – Mars One - byłby dla niego „prawdziwym zaszczytem”. Hadfield, który do końca swoich dni, jakie by one nie były, związany z ukochanym kosmosem? Przyznam, że kiedy o tym pomyślę, targają mną sprzeczne emocje. Z jednej strony szkoda oddawać tak ciekawą personę w ręce bezkresnej przestrzeni. Z drugiej, czy byłoby lepsze mauzoleum osiągnięć tego człowieka, niż sam kosmos i czerwona planeta?

mars one

Chris Hadfield zapoczątkował proces, który w świadomości przeciętnego mieszkańca Ziemi na stałe zmieni jego podejście do kosmosu. Dzięki wykorzystaniu najnowszych mediów społecznościowych, Kanadyjczyk pokazał, że odległy i niezbadany wszechświat jest na wyciągnięcie internetowej ręki. Kosmos prezentowany przez Chrisa niczym nie różnił się od egzotycznych krajów, skąd prowadzimy wideokonferencje z wypoczywającymi znajomymi. Hadfield swoją działalnością poskromił niezbadany ogrom nad naszymi głowami, pokazując go jako coś naturalnego, jako źródło swojej pasji i jako miejsce, w którym można żyć wiele miesięcy. Miejsce, które nie jest odcięte od naszego świata i dzięki któremu możemy przeżyć przygodę życia. Jeżeli Neil Armstrong stał się inspiracją dla pokolenia Hadfielda, sam Hadfield na pewno stał się niezaprzeczalną inspiracją dla kolejnej generacji przyszłych astronautów. Takim ludziom po prostu do twarzy z kosmosem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst