Sprzęt  / News

Jeżyna pleśnieje

BlackBerry 10 miał być wielką nadzieją dla wspaniałej, kanadyjskiej firmy, której jedynym błędem było przespanie iphone’owej rewolucji. Pierwszy smartfon z tym systemem, BlackBerry Z10, okazał się bardzo udany. Niestety, to najwyraźniej nie wystarczyło.

BlackBerry Z10. Smartfon wyjątkowo obiecujący. Innowacyjny. Wygodny. Fajny. I niechciany. BlackBerry przeżywa dokładnie to samo, co swego czasu Nokia. Jednak w przeciwieństwie do Finów, Kanadyjczycy postawili na własną myśl techniczną. Nie zdecydowali się na cyrograf z diabłem, co oznaczało też, że nie otrzymali walizek pełnych pieniędzy. I wygląda na to, że przyjdzie zapłacić za to wysoką cenę.

Jak donosi New York Post, handlowcy, którzy zamówili do siebie BlackBerry Z10 zaczynają gorzko tego żałować. Smartfony z Jeżynką w wersji dziesiątej uparcie i konsekwentnie nie chcą się sprzedawać. Sieci handlowe rozpoczęły więc przeceny, by móc zminimalizować straty i pozbyć się smartfonów z magazynów. Warto też pamiętać, że na rynku amerykańskim, na którym koncentruje się artykuł z New York Post, Z10 obecny jest od bardzo niedawna. Tym bardziej są to niepokojące wieści.

Nawet sieci komórkowe tracą wiarę. Verizon oferował Z10 z dwuletnią umową za 200 dolarów. Teraz sieć zeszła z ceny o… połowę. Amazon również zaczął znaczące obniżki cen. Nadzieją wciąż są „hardkorowi” fani BlackBerry. Ci są szczególnie oddani swoim Jeżynkom. Ale ci czekają na model Q10, który od strony sprzętowej jest dużo bardziej konserwatywny. Zamiast iphone’owego form factor, Q10 przypomina stare BlackBerry, wraz ze swoją nieśmiertelną i rewelacyjną klawiaturą sprzętową. Premiera tego smartfonu ma się odbyć dopiero „wkrótce”.

Po prawdzie, nie dziwi mnie sytuacja w jakiej znalazło się BlackBerry. Nokia miała ten sam problem, ale ta przynajmniej miała olbrzymie pieniądze przekazane od Microsoftu na cele marketingowe. BlackBerry nie ma takiego wsparcia. A to, że sam smartfon jest naprawdę dobry?

Ujmę to tak: jestem użytkownikiem Z10 od premiery. To naprawdę świetne urządzenie. System jest znakomicie napisany, sprzęt robi świetne wrażenie. Lekki, poręczny, ze znakomitym wyświetlaczem. Ale są też niedoróbki. Aparat fotograficzny, tak jak czas pracy na baterii, są żałosne. A system też ma pewien problem (rewelacyjny system nawigacji gestami popsuty przez brak konsekwencji w trzymaniu się szablonu gestów). W tej samej cenie, co Z10, kupię iPhone’a lub Galaxy. Sprawdzone, z bogactwem aplikacji, bez usterek. Po co mam kupować BlackBerry?

Kupują go więc nieliczni. Tak jak Nokię, tyle że ta ma wsparcie ze strony Microsoftu, dzięki czemu nie tylko ma szanse przetrwać, ale również w końcu podbić rynek. Kluczowym jest tu właśnie owo przetrwanie. System BlackBerry 10 ma mniej problemów z samym sobą, niż Windows Phone 7 miał swego czasu. Dużo, dużo mniej. Ale tak jak Windows Phone wymagał „Ósemki”, by dojrzeć i nie wstydzić się już przed konkurencją, tak BlackBerry potrzebuje wersji 10.1 swojej platformy. Pytanie tylko, czy dotrwa. Bardzo na to liczę, bo jest to platforma o olbrzymim potencjale…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst