Tech

Paweł Okopień: Internet w TV rewolucyjny następca telegazety czy zbędny gadżet marketingowy ?

Picture of the author

Spider’s Web ma przyjemność prezentować wpis gościnny Pawła Okopienia: fana social media, HD i wszelkich nowinek technologicznych. Paweł studiuje, uważnie obserwuje media społecznościowe, a czasami nurkuje.

W maju 2007 roku Maciej Sojka, niczym Steve Jobs, prezentował pierwszy w Polsce, dostępny na szeroką skalę, soft w dekoderze satelitarnym umożliwiający przeglądanie wiadomości tvn24.pl, serwisów Onetu oraz słuchanie radia internetowego na ekranie telewizora. Minęły ponad 3 lata od tamtego wydarzenia. Zarówno w Polsce, jak i na świecie, podobne usługi oferuje nie tylko coraz więcej platform satelitarnych i kablowych, ale także producenci sprzętu rtv, traktujących je jako dodatek do telewizora, odtwarzacza Blu-ray czy innego multimedialnego odtwarzacza. Czy internet w telewizorze to zbędny bajer czy może bardzo istotna funkcjonalność ?

Internet otacza nas wszędzie, a o przestrzeń w salonie walczą dziś nie tylko tablety i netbooki, ale również operatorzy telewizji cyfrowej, producenci telewizorów, a w ostatnich miesiącach również giganci technologii, tacy jak Google i Apple. Konsument ma do wyboru kilkanaście rozwiązań. Co najważniejsze dla tego rynku – musi wybrać kilka usług, ponieważ zaraz po zakupie telewizora dochodzi zakup dekodera i odtwarzacza. Jeszcze parę miesięcy temu internet w telewizorze można było traktować jako nieznaczącą nowinkę. Dziś konkurencja na rynku jest olbrzymia, a producenci podpisują co tydzień nowe kontrakty aby jak najbardziej urozmaicić swoje usługi. Niektórzy, jak operator kablowy TOYA, nazywają nowy fenomen telewizją trzeciej generacji.

Zapowiada się więc prawdziwa batalia o salon – z jednej strony giganci internetu, z drugiej producenci sprzętu i operatorzy. Równie istotną bitwą będzie jednak wybór użytkowników: jak będą konsumować nowe media siedząc wygodnie na kanapie – za pomocą tabletów czy pilota?

Jedną z ciekawszych nowych usług jest internet@TV w telewizorach Samsunga. Usługa pozwala na oglądanie serwisu YouTube, a od paru dni także iPla (VOD z pozycjami Polsatu), przeglądanie galerii zdjęć Picasy, granie w minigry, korzystanie z Facebooka, słuchania tuby.fm (portalu radiowego Agory) oraz przeglądanie wiadomości z serwisów Onet.pl i Gazeta.pl. Dostęp do portali informacyjnych posiadał również dekoder telewizji n, który od 2007 roku obsługiwał radia internetowe. Umożliwiał również dostęp do Onet Foto, a trochę później także do serwisu Allegro. Niestety w przypadku n, szybkość ładowania danych nie jest imponująca i wygodniej jest użyć netbooka, tabletu czy smartfona. Warto jednak nadmienić, iż w najnowszym turbodekoderze szybkość obsługi samego dekodera znacząco się polepszyła, a obsługa stała się jeszcze bardziej intuicyjna. Funkcje natywnie zainstalowane w telewizorze sprawiają wrażenie dość sprawnych. Olbrzymią frajdę sprawia przeglądanie Google Maps w dobrej jakości na 40 czy 50 calowym ekranie. Mimo sporej liczby dostępnych aplikacji, tylko kilka sprawdza się jednak w codziennym użytkowaniu. Jedną z nich jest YouTube.

Usługi oferowane przez producentów telewizorów i operatorów usług telewizyjnych często się dublują. Nie jest to rzecz niezwykła. Podobnie jest w przypadku nowych budżetowych telefonów Samsunga czy Nokii. Jednak nigdy dotąd nie mieliśmy możliwości za po mocą pilota dostać się do YouTube czy internetowego radia, bez potrzeby podpinania komputera. Dzięki domowej sieci wi-fi zasiadamy wygodnie na kanapie i za pomocą pilota (lub smartfona, który wpięty w tą samą sieć będzie robił za klawiaturę QWERTY ) przeglądamy najpopularniejsze zakamarki światowej pajęczyny.

Ewolucja tych usług dopiero się rozpoczęła i najbliższy rok będzie najbardziej znaczący dla rozwoju internetu z poziomu kanapy w salonie. Z jednej strony będziemy obserwować rozwój tabletów, z drugiej nastąpi wysyp dodatków do telewizorów i odtwarzaczy znajdujących się pod nim. Wystarczy spojrzeć na otwarte odtwarzacze multimedialne by zobaczyć jak będą postępować najwięksi gracze.

Dziś klienci mogą zakupić telewizor z aplikacjami do korzystania z internetu. W najbliższych miesiącach czeka na nich duży ruch Google’a – premiera usługi Google TV. Na razie widzieliśmy tylko zapowiedź, a pierwsze telewizory z wbudowaną usługą Google TV mają pojawić się w USA przed świętami Bożego Narodzenia. Debiut na europejskim rynku przewidywany jest na pierwszy kwartał 2011.

Ta premiera może zmienić zupełnie ten segment rynku. Do tej pory producenci tv lub operatorzy platform cyfrowych sami zabiegali o konkretne treści w poszczególnych krajach. Teraz będą mogli podpisać umowę z Google’m, który będzie dbał o to, by na platformie znalazło się jak najwięcej aplikacji.

Google nie będzie jednak na tym polu żadnym monopolistą. Tak jak firma Samsung oferująca Samsung Apps (gdzie można pobrać dodatkowe widgety), Google również przewiduje sklep wbudowany w swoje oprogramowanie. Czarnym koniem rynku może się jednak okazać firma z logiem nadgryzionego jabłka.

Pierwsza generacja AppleTV pojawiła się na rynku 12 września 2006 roku. Urządzenie było bardzo ograniczonym komputerem, pozwalało na korzystanie z iTunes, serwisu Flickra oraz YouTube. Nie osiągnęło znaczącego sukcesu. 4 lata później Jobs dał mu jednak drugie tchnienie życia, ostatnią szanse na rozwój – niewielki kwadracik za 99$ ma niczym Wall-e podbić serca fanów. Kluczem do sukcesu AppleTV wydaje się być App Store i aplikacje od developerów. Urządzenie nie ma własnej pamięci wewnętrznej – wszystko jest streamowane z sieci i to może stanowić pewien problem. Jednak jeśli nowa generacja się sprzeda, to Apple w ciągu roku zapewne wyda kolejną, ulepszoną edycją AppleTV.

Najnowsze funkcje telewizorów można uznać za niesamowitą ewolucja telegazety (swego czasu nazywanej internetem dla ubogich). Dziś telewizory, odtwarzacze i dekodery oferują kilkaset przeróżnych serwisów internetowych na całym świecie – od wiadomości z portali i prognozy pogody, przez serwisy społecznościowe, po streaming video z Netflix, Hulu, iPla, YouTube czy iTunesa.

Większość użytkowników telewizorów wciąż korzysta tylko z niewielkiej liczby tych usług. Są one dodatkiem, który świetnie wygląda w folderach reklamowych i zachęca do wybrania jednej z marek. Jednak gdy nowy nabytek znajdzie się u Kowalskiego, często nigdy nie zostanie użyty. Mimo to usługi internetu w telewizorze wydają się mieć olbrzymi potencjał. Internet w telewizorze na pewno staje się powoli standardem w każdym nowo wprowadzanym na rynek telewizorze. Producenci będą prześcigać się w wprowadzaniu jak najciekawszych funkcjonalności.

Telegazeta nigdy ostatecznie nie zastąpiła prasy z programem telewizyjnym. Dziś EPG (elektroniczny przewodnik po programach) znacząco już z nim konkuruje. Telegazeta była namiastką internetu – wiadomości w dowolnym momencie na ekranie telewizora. Dziś konsumenci otrzymują internet znany z telefonów komórkowych i tabletów na własnych telewizorach LCD czy plazmach.

Idą święta, kolejny okres wzmożonej sprzedaży telewizorów, a zaraz po nic CES i prezentacja kolejnych nowości. Walkę o salon czas zacząć.

Paweł Okopień

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst