REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Nauka
  3. Kosmos

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna uniknęła zderzenia. Rosyjskie śmieci kosmiczne wciąż niebezpieczne

Astronauci na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po raz kolejny musieli uciekać przed niebezpiecznymi szczątkami zniszczonego przez Rosjan w 2021 roku satelity Kosmos 1408.

26.10.2022
10:19
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna uniknęła zderzenia. Rosyjskie śmieci kosmiczne wciąż niebezpieczne
REKLAMA

W nocy z niedzieli na poniedziałek, 25 minut po północy polskiego czasu astronauci przebywający na pokładzie ISS musieli uruchomić silniki rosyjskiego statku transportowego Progress 81 przyłączonego do jednego z portów stacji kosmicznej. Silnik statku działający łącznie przez pięć minut i pięć sekund pozwolił na podniesienie orbity stacji kosmicznej wokół Ziemi o około 320 metrów w apogeum orbity i 1300 metrów w perygeum orbity.

REKLAMA

Przyczyną całego zamieszania było ryzyko zderzenia z fragmentem satelity Kosmos 1408, który został zniszczony w listopadzie 2021 e. przez Rosjan w ramach testu broni antysatelitarnej. Wtedy to z jednego niedziałającego już satelity powstała cała chmura składająca się z tysięcy niekontrolowanych przez nikogo odłamków satelity.

Od tego czasu część odłamków weszła już w atmosferę ziemską i uległa spaleniu. Setki jednak wciąż znajdują się na orbicie okołoziemskiej i będą zagrażały satelitom, stacji kosmicznej i astronautom znajdującym się na orbicie przez kolejne lata, albo i dekady. Zważając na fakt, że są to już jedynie mniejsze i większe odłamki metalu, to nie ma żadnej możliwości sterowania trajektorią ich lotu i to wszystkie działające satelity czy stacje kosmiczne muszą - wykorzystując swoje silniki - usuwać się im z drogi w celu uniknięcia zderzenia z prędkościami orbitalnymi.

Czytaj więcej na ten temat:

Stacja kosmiczna potrzebuje Rosjan

Sytuacja na orbicie jest niezwykle złożona. Z jednej strony to Rosjanie odpowiedzialni są za zniszczenie satelity i powstanie tysięcy niebezpiecznych śmieci kosmicznych, które teraz trzeba stale monitorować, aby uniknąć zderzenia. Z drugiej jednak strony, system kontroli wysokości Międzynarodowej Stacji Kosmicznej opiera się na rosyjskich statkach Progress podłączonych do stacji kosmicznej. To ich bowiem silniki najskuteczniej są w stanie podnieść stację kosmiczną w razie potrzeby.

Gdyby Rosjanie nagle postanowili zrealizować swoje groźby i zrezygnowaliby z udziału w projekcie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, teoretycznie mogliby zabrać swoich astronautów i statki Progress i zostawić Amerykanów samym sobie. Skutki takiego ruchu byłyby poważne, bowiem amerykańskie i europejskie statki kosmiczne podłączone do swoich portów na stacji kosmicznej nie są w stanie zastąpić Progressów w roli silników manewrowych całej stacji kosmicznej.

W takiej sytuacji ISS wraz z astronautami stałaby się bezbronna i narażona na atak niebezpiecznych śmieci kosmicznych. Możliwe, że Amerykanie musieliby wtedy przedwcześnie zakończyć działanie całego kompleksu orbitalnego i strącić stację kosmiczną w atmosferę ziemską.

REKLAMA

Układ sił na orbicie uległby w tej sytuacji całkowitemu przemodelowaniu. Jakby nie patrzeć, dwa największe mocarstwa kosmiczne sprzed dekad nie miałyby żadnego stałego lokum na orbicie, a jedyną aktywną stacją kosmiczną byłaby chińska stacja Tiangong.

Gdyby jeszcze dekadę temu ktoś wymyślił taki scenariusz, to jego wizje zostałyby uznane za materiał na powieść science-fiction, ale z pewnością nie brzmiałyby zbyt realistycznie. Z drugiej strony, czy po pandemii i wojnie jakikolwiek scenariusz dotyczący przyszłości może nam się jeszcze wydawać całkowicie nieprawdopodobny?

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA