REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Łoś zaplątał się w siatkę i zginął. Polskie lasy przestały być bezpieczne dla zwierząt

Dziwicie się, że łosie tak często odwiedzają polskie miasta? Łatwo je zrozumieć, bo lasy przestają być dla nich bezpiecznym miejscem, w którym mogą znaleźć pożywienie. Nie tylko nie ma jedzenia, ale też roi się od pułapek.

Łoś zaplątał się w siatkę i zginął. W środku lasu
REKLAMA

Aktywista leśny i bartnik Piotr Pilasiewicz znalazł łosia, który zaplątał się w siatki chroniące drzewa. Niestety już wiadomo, że zwierzę nie przeżyło.

REKLAMA

O rannym zwierzęciu poinformowałem od razu łowczego Adama, na miejscu pojawił się bardzo szybko, razem usunęliśmy resztki siatki, Adam pojechał po więcej wody i daliśmy zwierzęciu czas na dojście do siebie lub spokojne odejście. Nie przesądzał o jego losie, do sytuacji podszedł bardzo po ludzku. To nie miał być post przeciwko myśliwym, a pokazujący patologię gospodarki leśnej: czyli setki kilometrów, labirynty siatek leśnych rozstawiane w Puszczy.

Jak dodaje, w samym tylko Nadleśnictwie Augustów jest ponad 600 km siatki leśnej. To pokazuje skalę problemu. Na "ochronę drzew" można dostać nawet dofinansowanie, jeżeli prowadzi się prywatny las i ma na jego terenie wartościowe okazy.

Aktywista zwraca uwagę, że łosie przez takie grodzenie tracą dostęp do pożywienia. Rozwiązanie byłoby proste:

Wystarczy policzyć ile drzewek potrzebuje zgryźć 1 łoś w ciągu roku, ile jest łosi na danym terenie i odpowiednio więcej szykować odnowień naturalnych, aby tworzyć mu bazę pokarmową. Przecież łoś się na zapas nie naje, nie wyrządzi więcej "szkód", jak potrzebuje do przeżycia.

Cierpią duże łosie, ale też mniejsze zwierzęta, jak np. sarny. To historia ze stycznia opisana przez portal haloursynow.pl. Psy będące w lesie przestraszyły sarny, które wpadły w zasadzkę. Widzimy dwa problemy: pierwszy, czyli lekceważenie nakazów trzymania psów na smyczy, i drugi, czyli właśnie dzielenie lasu na grodzone strefy.

Trudno się dziwić łosiom, że z braku pożywienia i miejsca szukają szczęścia w miastach

Tylko w ostatnim tygodniu te duże zwierzęta widziane były w Łodzi, Gdańsku czy Piasecznie, gdzie niestety został potrącony przez samochód.

Emilia Salach, wicedyrektorka gdańskiego zoo, wyjaśniała portalowi trójmiasto.pl, że powodem coraz częstszych wizyt są malejące przestrzenie leśne, za które odpowiada rozbudowa miast. Jak widać lasy kurczą się też same w sobie, bo są dzielone siatkami.

REKLAMA

Druga strona odpowiada, że łosie – jak dziki czy wilki – są "szkodnikami". Zjadają drzewa, niszczą tereny należące do rolników. I chociaż staram się zrozumieć tę argumentację, to jednak mam wrażenie, że to my wtargnęliśmy na teren leśnej zwierzyny, a nie odwrotnie.

Do łosi w mieście pewnie będziemy musieli się przyzwyczaić, ale trudno zaakceptować widok zwierząt umierających w lesie, bo chroni się drzewa. To zbyt mocna ingerencja w środowisko.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA