REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Bezpieczeństwo

Google będzie chronić intymność swoich użytkowników, usuwać najwrażliwsze dane - by żaden prokurator ich nie dorwał

Po kontrowersyjnym wyroku amerykańskiego sądu w sprawie konstytucyjnego prawa do aborcji firma Google zajęła ważne, polityczne stanowisko. Zdecydowała, że nikomu nie będzie udostępniać danych o wizytach w klinikach aborcyjnych i wielu innych miejscach. Dane te nie będą istnieć, będą usuwane.

lidl prima testy ciazowe na koronawirusa profilaktyka tsh zelazo owulacja menopauza celiaklia gluten crp witamina d Helicobacter Pylori
REKLAMA

Według wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych aborcja w tym kraju nie jest już konstytucyjnie gwarantowanym prawem. Nietrudno się domyślić, że wywołało to protesty w całym kraju, a przerażeni obywatele nie są pewni, czy prawa stanowe nie ograniczą ich wolności do decydowania o własnym ciele. Sytuacja najwyraźniej bardzo mocno przemówiła do wyobraźni kierownictwa Google’a, bowiem firma ogłosiła ważne zmiany w sposobie, w jaki przechowuje dane użytkowników.

REKLAMA

Czytaj też:

Google, jak każda firma, jest zobowiązany do przestrzegania prawa w kraju, w którym operuje. To oznacza obowiązek współpracy z organami ścigania, jeżeli zajdzie taka potrzeba - w tym udostępnienia prywatnych danych osoby podejrzanej, jeżeli władze przedstawią stosowne dokumenty i nakazy. To może oznaczać, że represyjna władza może zbierać dane o obywatelach łamiących prawo. Na przykład wizytą w klinice aborcyjnej.

Historia lokalizacji Google bez wizyt w klinikach aborcyjnych i wielu innych.

Wizyty w poradniach psychologicznych, schroniskach dla osób dotkniętych przemocą domową, klinikach aborcyjnych, placówkach wspierających leczenie bezpłodności, klinikach dla walczących z uzależnieniami i otyłością, placówkach medycyny kosmetycznej i podobnych miejscach będą usuwane z serwerów Google. Nie będą one dostępne w historii lokalizacji użytkownika, ale też Google nie będzie dysponował tymi danymi ani żaden z jego partnerów. By w razie nakazu sądowego firma nie miała żadnych danych do przekazania.

REKLAMA

Firma zapowiedziała też, że choć będzie przestrzegać prawa, będzie też stanowczo oponowała przed udostępnianiem intymnych danych użytkowników wszelkimi możliwymi odwołaniami i drogami prawnymi. Niezmiennie też będzie publikowała swoje Raporty Transparentności, w których między innymi informuje, ile razy władze, których krajów zażądały prywatnych danych użytkowników i ile razy je otrzymały.

Jak zapowiada Google, powyższe zmiany wejdą w życie w nadchodzących tygodniach.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA