REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Przepraszamy, ale pańskie próbki z Marsa będą opóźnione. Dostawa gdzieś za 11 lat

Ten projekt zawsze brzmiał zbyt optymistycznie. Łazik Perseverance, który jeździ obecnie po powierzchni Marsa i zbiera próbki co ciekawszych skał wewnątrz krateru Jezero będzie musiał poczekać na ich odbiór nieco dłużej niż planowano.

Opóźnione próbki z Marsa
REKLAMA

Pierwotnie zakładano, że w 2026 roku z Ziemi wystartuje specjalna misja, w ramach której na Marsa poleci łazik, którego zadaniem będzie zebranie wszystkich próbek pozostawionych przez Perseverance oraz specjalna rakieta, na której pokładzie owe próbki zostaną wystrzelone z powierzchni Marsa na orbitę wokół Marsa. Próbki następnie miałyby być przechwycone na orbicie okołomarsjańskiej przez europejską sondę Earth Return Orbiter (ERO), która miałaby dostarczyć je na powierzchnię Ziemi w 2031 roku. Byłaby to pierwsza próba dostarczenia regolitu marsjańskiego do laboratoriów na Ziemi.

REKLAMA

Zmiana planów NASA

Po przeprowadzeniu szczegółowej analizy misji, która miała wystartować w 2026 roku, inżynierowie uznali, że dostarczenie łazika i rakiety w ramach jednej misji jest zbyt ryzykowne. Masa całego zestawu byłaby po prostu za wysoka, co mogłoby generować problemy z wyhamowaniem ładunku w atmosferze marsjańskiej i tym samym z udanym, miękkim lądowaniem.

Z tego też powodu podjęto decyzję, aby w kierunku Marsa wysłać dwie sondy. Rakieta powrotna będzie znajdowała się na jednej, a łazik transportujący próbki od Perseverance do rakiety na pokładzie drugiej sondy. Zdecydowanie jest to duża zmiana profilu całej misji. Nic zatem dziwnego, że już teraz start obu sond przeniesiono z 2026 na 2028 rok. Przybycie próbek na Ziemię także opóźni się do co najmniej 2033 roku. Oznacza to, że wciąż mamy ponad dekadę czekania na próbki, których część już jest spakowana w fiolki próżniowe znajdujące się na pokładzie łazika. One jeszcze nie wiedzą, że po raz kolejny światło dzienne zobaczą co najmniej za 11 lat. Może to i dobrze.

REKLAMA

Co ciekawe, europejska sonda, której zadaniem będzie przechwycenie próbek na orbicie wokół Marsa i wysłanie ich w kierunku Ziemi wystartuje w 2027 roku, czyli na rok przed lądownikami.

Powyższe zmiany wymagały zwiększenia budżetu całej misji. W najnowszym budżecie na 2023 rok przeznaczono 822 mln dol., co oznacza wzrost o 169 mln dol. w stosunku do propozycji z zeszłego roku. Pieniądze jednak nie biorą się znikąd. Powyższa decyzja oznacza anulowanie projektu sondy Mars Ice Mapper oraz opóźnienie misji NEO Surveyor, sondy poszukującej planetoid zbliżających się do Ziemi.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA