Ponad 400 stacji na świecie zanotowało rekord temperatury w 2021 roku
Praktycznie trudno znaleźć region, w którym 2021 nie okazał się najcieplejszy. Dosłownie w punktach rozrzuconych po całym świecie odnotowywano rekordowe upały. Statystyki dają pocieszenie tylko w jednym, ale z drugiej strony to kwestia dyskusyjna, czy faktycznie jest się z czego cieszyć.
Jaka jest ta dobra wiadomość? 2021 najprawdopodobniej nie był najcieplejszym rokiem w historii. Z tym zgadza się wielu ekspertów zajmujących się klimatem. Zła wiadomość? Jest i to nie jedna. Pierwsza to np. taka, że 2021 uplasuje się w TOP 5 najgorętszych 12 miesięcy, odkąd prowadzone są pomiary.
Maximiliano Herrera, który od 30 lat śledzi zmieniający się klimat na świecie, przedstawił dane na temat rekordów temperatury - pisze "The Guardian".
Według jego analizy przeszło 400 stacji mierzących odnotowało rekord
Te punkty to m.in. Kanada (49,6 stopni w miejscowości Lytton), Włochy (Syrakuzy, 48,8 stopni) czy Turcja (Cizre, 49,1 stopni).
Raczej nie ma przypadku w tym, że tam, gdzie odnotowywano rekordy, zmagano się potem z falą olbrzymich pożarów. Te przecież nawiedziły właśnie Kanadę, Włochy czy Turcję.
Rekordy bito też w Chinach, Omanie, Tunezji czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Na dodatek w aż 107 państwach przebito wynik dotyczący średniej miesięcznej temperatury. Nawet jeśli gdzieś rekordów nie było, to tegoroczne upały przynajmniej je zrównywały: tak było w Maroko czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
To wcale nie jest dobra wiadomość. Jednym z takich miejsc było też Furnace Creek w Dolinie Śmierci, gdzie drugi raz z rzędu – najpierw w 2020 – termometry wskazały 54,4 stopnie. Nawet jeśli nie jest cieplej, to co z tego, skoro dalej jest to najwyższa temperatura odnotowana na Ziemi.
Zaskoczeni? A nie powinniście być
Jeszcze w 2021 prognozy wskazywało na to, że będzie rekordowo. Pierwsza połowa ubiegłego roku to łącznie 4 proc. powierzchni Ziemi z odnotowanym rekordem średniej temperatur. Teraz dostaliśmy potwierdzenie, że w kolejnych miesiącach też było gorąco. Patrząc jednak choćby po upałach i innych ekstremalnych zjawiskach należało się tego spodziewać.
Nie powinno być to także niespodzianką z powodu tego, że właśnie to zapowiadali naukowcy od lat. Nawet Polska co roku jest coraz cieplejszym miejscem. Zamiast obiecanych przez klimatycznych negacjonistów, zamiast pomarańczy w ogródkach mamy rekordowe susze, groźne burze i inne nasilające się zjawiska.
Już teraz możemy zastanawiać się, co przyniesie nam 2022. Rok zaczyna się od rekordów – tym razem w Ameryce Południowej.