1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Rysie wracają do polskich lasów. W jednym z nich nie było ich od 40 lat

Rysie stanowią taką rzadkość, że raz zostały pomylone z… tygrysami. Na szczęście to powoli się zmienia i kolejne nadleśnictwa mogą ogłosić wspaniałą nowinę: rysie znowu są z nami. A choć to chroniony gatunek, jego liczebność wcześniej spadała.

rysie

W lasach monitorowanych przez Nadleśnictwo Kwidzyn foto pułapka zarejestrowała rysia – ogłoszono na Facebooku Lasów Państwowych. To nie lada wydarzenie, bowiem po raz ostatni obecność tych zwierząt w tamtejszych lasach odnotowano w roku 1974 i 1977. Czyli bardzo, bardzo dawno temu.

Wcześniej leśnicy otrzymywali sygnały, ale nie było dowodów na to, że rysie faktycznie pojawiły się w lasach. O wprowadzenie w błąd bardzo łatwo. Administrator profilu Lasy Państwowe podzielił się anegdotą – kilka lat temu ktoś zadzwonił do leśników informując, że w lesie znajduje się… tygrys. Chodziło jednak o rysia. Nieporozumienie najlepiej pokazuje, że te zwierzęta zniknęły z naszego krajobrazu i niektórzy prędzej spodziewaliby się tygrysa niż „naszego” dziko żyjącego kota.

Według badań WWF rysie występują jedynie na obszarze ok. 12 proc. polskich lasów. Ich populacja w Europie zaczęła spadać w XX wieku. Przyczyniło się do tego niszczenie lasów. Tymczasem jak na koty przystało, zwierzęta potrzebują spokoju, o który trudno, gdy wokół wycina się drzewa i zmienia przyrodę.

Sytuację powoli udaje się naprawiać

W 2020 roku aż cztery rysice wypuszczone z wolier adaptacyjnych w Dzikiej Zagrodzie urodziły młode na wolności. Dzięki temu, że zwierzęta są monitorowane, można było prześledzić ich wędrówkę po kraju. A było co obserwować, bo to niezwykli podróżnicy:

Rysie w przeciwieństwie do większości kotów domowych – lubią też wodę i są doskonałymi pływakami. Jeden ryś przemierzył nawet rzekę. A jedna z rysic – Mira – w przeciwieństwie do swoich koleżanek zamiast macierzyństwu oddała się imponującym podróżom. Po uwolnieniu z zagrody adaptacyjnej niemal natychmiast poszła w linii prostej na północ, a następnie zawróciła o 180 ͦ na południe. W okolicy Dolnego Śląska przeszła przez granicę z Niemcami, a od tamtejszych służb ochrony przyrody dowiedzieliśmy się, że przebywała w Bawarii. To szalenie ciekawe, zwłaszcza że znajduje się na obszarze, gdzie występują rysie populacji karpackiej. Z kolei ryś Łopuch zawędrował w pobliże styku granic polsko-ukraińsko-białoruskiej, a Pako – znalazł się na północy kraju, po czym zmienił zdanie i przekroczył granicę z Niemcami. Ryś Grzybiarz powędrował na Kaszuby, a Cezar postanowił zwiedzić okolice Władysławowa i… pomieszkać na wydmach. 

Okazuje się, że bardzo lubią też leśne ambony:

Rysie wracają też między innymi do wielkopolskich lasów. Ich obecność cieszy, ale ludzie muszą zdawać sobie sprawę, że sami mogą przyczynić się do ich ochrony. Na przykład w ubiegłym roku znaleziono zwłoki samicy. Przyczyną śmierci był ostry nieżyt jelit. Wywołać go mogło zatrucie, bakterie, wirusy lub choroby przenoszone przez wychodzące koty domowe, z którymi rysie niestety mają kontakt.  

Koty domowe na wolności to zresztą ciekawy i problematyczny temat. Niedawno Tatrzański Park Narodowy miał z powodu kota problemy. Zwierzę mieszkało w schronisku, a po donosie turystki musiało zostać oddane do schroniska. Wszystko dlatego, że takie zwierzęta nie powinny przebywać na terenie parków narodowych. I choć teoretycznie można oburzać się na donos, to reguły są jasne – koty domowe negatywnie wpływają na środowisko, doprowadzając choćby do zabijania ptaków. Na wsiach właśnie dlatego spada populacja latających stworzeń, bo te stają się pokarmem dla kotów.

Uważać muszą też kierowcy, którzy przejeżdżają przez lasy. Teraz uderzyć można nie tylko dzika czy sarnę, ale właśnie rysia.