1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka
  4. Technologie

Branża kosmiczna do pracowników IT: zostawcie te nudne apki i chodźcie z nami zmieniać świat

Branża kosmiczna do pracowników IT: zostawcie te nudne apki i chodźcie z nami zmieniać świat

Podkarpacie stawia na podbój kosmosu. Lada chwila powstanie tam klaster kosmiczny na wzór Doliny Lotniczej, żeby zachęcić polskich startupowców do zainteresowania się rozwojem technologii kosmicznych. Nie musimy od razu budować bazy na księżycu, na początek możemy choćby robić schabowe dla kosmonautów, bo kto lubi jeść posiłki z proszku? I mamy duży potencjał, żeby w technologiach okołokosmicznych się rozwijać.

Tylko wbrew pozorom, najcenniejsi inżynierowie i specjaliści od IT nie wiedzą, że nie muszą do końca życia robić nudnych aplikacji, które wcale nie zmienią świata. Polski przemysł kosmiczny chce im to uświadomić i w końcu zacząć podkradać ich softwarehouse’om.

Tzw. sektor space 4.0, czyli przemysł kosmiczny ma coraz niższy próg wejścia dla biznesu. Już nie tylko rządy i multimiliarderzy, jak Elon Musk czy Jeff Bezos inwestują w firmy zajmujące się kosmosem. Dziś to już sektor wcale nie tak odległy od sektora prywatnego również w Polsce, która jest coraz bardziej aktywna na polu współpracy międzynarodowej. Jest tylko jedna przeszkoda: pracownicy.

Podkarpacie chce podbić kosmos

Na drodze, na którą obecnie wchodzi Polska, jest już na przykład Norwegia i od niej możemy czerpać doświadczenie, jak łączyć w różnych projektach kosmicznych współpracę rządu z biznesem.

"Kluczowe jest to, że norweski przemysł kosmiczny to agencje rządowe i podmioty prywatne, które wspólnie odpowiadają na potrzeby kosmiczne państwa, ale jednocześnie potrzeby samego przemysłu"

- mówił podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Christian Hauglie-Hanssen, prezes Norweskiego Centrum Kosmicznego.

Norwegia, podobnie jak Polska, jest członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej. Kraje korzystają z jej budżetu, który same współtworzą, w zasadzie nie byłoby przemysłu kosmicznego zupełnie bez tej agencji, ale to nie znaczy, że nie ma go poza nią. I kraje coraz częściej zaczynają zawierać mniejsze sojusze regionalne, by mniejsze projekty robić samemu, we współpracy z lokalnym biznesem. A to nakręca rozwój sektora space 4.0.

Podpiąć pod ten trend chce się m.in. polski państwowy Exatel.

„W obszarze kosmicznym Exatel jest „new kids on the block”, ale mamy dostęp do klientów”

- podkreślał w Karpaczu Rafał Magryś, wiceprezes spółki Exatel.

Ale i tak, jako duży gracz telekomunikacyjny czuje siłę, by wokół swoich planów wobec rynku kosmicznego skupić mniejszych graczy.

„Polski rynek kosmiczny to małe firmy żyjące głównie z grantów. Wskazanie jasnego celu, inkubacja i wsparcie spółki Skarbu Państwa, a raczej dużej spółki z dużymi przychodami i zespołem R&D może być wartością dodaną. Działamy, by zgromadzić, połączyć rynek kosmiczny w Polsce, żeby mówił jednym głosem i w niedalekiej przyszłości będziemy mogli zaprezentować taki wspólny front firm”

- mówił tajemniczo Magryś.

Ten wspólny front to stworzenie na Podkarpaciu klastra dla przemysłu kosmicznego na wzór Doliny Lotniczej.

„Strategia woj. podkarpackiego w dużej części dotyczy rozwoju przemysłu kosmicznego, dlatego trzeba utworzyć klaster z silną grupą firm, w ramach którego, wyznaczymy sobie wspólny cel biznesowy”

- deklarował w Karpaczu Jacek Kubrak prezes Podkarpackiego Centum Innowacji.

Startupy w kosmosie? Brakuje ludzi, zabierzmy ich więc z IT

Podkarpackie Centrum Innowacji to projekt Banku Światowego, Unii Europejskiej i woj. Podkarpackiego. Zajmuje się łączeniem nauki i biznesu i wytypował sobie sektor kosmiczny jako ten, na który teraz stawia. I chce przekonać do niego młode talenty.

„Kładziemy nacisk na zmianę myślenia studentów, by ukierunkowali się na eksplorację kosmosu. Polski rynek powinien mieć ok 5 tys. inżynierów, żeby rozwijać ten przemysł”

- mówił Jacek Kubrak.

PCI stworzyło więc pięć programów dla młodych ludzi, którym postawiło bardzo konkretne zadania: zaprojektowanie i budowa stacji kosmicznej na Marsie, stworzenie stroju kosmicznego do eksploracji Marsa, zaprojektowanie nie tylko satelity, ale też jego użyteczności, stworzenie maszyny do eksploracji obcych światów oraz napisanie konstytucji dla osadników obszarów  kosmicznych.

„Przecież to nie jest takie oczywiste, jak społeczność, która przeniesie się pewnie w końcu do kosmosu, ma tam funkcjonować? Hierarchicznie jak na Ziemi? A może nie? Jaki status mają mieć dzieci, które się tam urodzą i nigdy na Ziemię nie wrócą? Czy będą tam ograniczone zasoby? Jak ustalić kwestie moralne? Stawiamy młodym ludziom takie pytania i dostarczamy im wyzwania oraz odpowiednie kompetencje, by jak wyjdą od nas, nie chcieli iść do zwykłej pracy, ale chcieli zakładać startupy na tym agresywnie rozwijającym się rynku. A warto wiedzieć, że globalne inwestycje w ten sektor skoczyły z 5,9 w 2019 r. do 8,9 mld dol. w 2020 r.”

- podkreślał Kubrak.

Ale to ciągle za mało. Ciągle mamy deficyt wyspecjalizowanej siły roboczej, dlatego branża kosmiczna musi ją podbierać innym.

„Ludzie z sektora IT mają dość tworzenia kolejnych apek, które nie zmieniają nam życia. U nas mają szanse popracować w obszarze łączności i zastosować swoją wiedzę w sterowaniu łącznością satelitarną i to jest coś innego, coś, co przyciąga ludzi. Wpadliśmy w zachwyt nad Muskiem i Bezosem, ale trzeba pokazywać ludziom, że oni też mogą robić przełomowe rzeczy. I my to robimy, z powodzeniem, bo coraz częściej pracownicy porzucają softwarehouse’y, by tworzyć dla nas coś, co będzie wyzwaniem”

- mówił Rafał Magryś.

„Młodym ludziom trzeba powiedzieć, o czym mogą marzyć”

„Trzeba się zastanowić, w jakim obszarze możemy zainspirować polskich inżynierów czy biznesmenów. Może produkowanie schabowych w kosmosie? Młodym ludziom trzeba powiedzieć, o czym mogą marzyć”

- dodawał Jacek Kubrak z PCI.

Jak im to powiedzieć? 

„Może symulacyjne gry kosmiczne? Zabawa w to, że tworzysz misję satelitarną, może pokazać młodzieży, jakie to porywające. Polska Agencja Kosmiczna powinna zamówić stworzenie takiej gry”

- postulował wiceprezes Exatela wcale nie żartem.

Bo brak kady to jeden z największych hamulców sektora kosmicznego nie tylko zresztą w Polsce. Jak podkreślał Christian Hauglie-Hanssen, podobny problem ma Norwegia z tą różnicą, że tam inżynierów podbiera się sektorowi naftowo-gazowemu.

„Próbujemy przekierować talenty z sektora gazowego na kierunki matematyczne i fizyczne na uczelniach wyższych. Dziś już sektor naftowy na uczelniach to tylko jakieś 10 proc. tego, co 10 lat temu. Ale to wymaga dużych nakładów na marketing na uczelniach wyższych”

- powiedział Christian Hauglie-Hanssen.

I na koniec jest jeszcze jeden problem:

„Słaby poziom zaangażowania venture capital, które wolą inwestować w apki, a elementy hardware są przez VC pomijane, bo na tym ciężko się zarabia. Ale to się w końcu zmieni”

- uważa Jacek Kubrak.