1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. technologie
  4. Technologie

Coraz bliżej doskonałości. Asus ROG Zephyrus M16 - recenzja

Asus ROG Zephyrus M16 - recenzja

Asus ROG Zephyrus G15 był laptopem tak bliskim perfekcji, jak tylko da się to osiągnąć w świecie laptopów gamingowych, a jednak do ideału nieco zabrakło. Asus ROG Zephyrus M16 idzie jednak o krok dalej – czy to już ideał?

Tak. Nie. Nie wiem. To zależy. Odpowiadając pokrótce na zadane w nagłówku pytanie – Asus ROG Zephyrus M16 może być ideałem, zależy, kto czego szuka w laptopie. Z całą pewnością jest jednak jedną z najbardziej wszechstronnych maszyn na rynku, przewyższając w tej materii nawet swojego poprzednika, G15.

Jako że Asus ROG Zephyrus M16 dzieli obudowę i wiele innych elementów z Zephyrusem G15, zainteresowanych drobiazgowymi detalami zapraszam do poprzedniej recenzji:

Tutaj zaś przyjrzymy się trzem obszarom, w których ROG Zephyrus M16 spisuje się na medal i trzem, w których nieco mu do ideału brakuje.

Asus ROG Zephyrus M16 w telegraficznym skrócie.

Dla tych jednak, którzy nie kojarzą ani tej, ani poprzedniej gamingowej maszyny Asusa, krótkie przypomnienie. M16 to laptop zaprojektowany z myślą o graczach, a jego największa różnica względem bliźniaczego G15 to zastosowanie procesorów Intela 11 gen. zamiast procesorów AMD Ryzen. Kolor też jest inny, czego osobiście trochę żałuje, bo matowa biel doskonale wyróżniała się na tle morza czarnych laptopów gamingowych, zaś M16 jest tak samo czarny jak każdy z nich. Nie pomagają nawet akcenty na klapie.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Choć Zephyrus M16, tak jak i G15, zaprojektowane zostały z myślą o graczach, tak powinny się znaleźć na radarze twórców treści, filmowców, fotografów, a nawet twórców gier. Kombinacja potężnych podzespołów, znakomitych ekranów i wyśmienitego osprzętu (gładzik i klawiatura są rewelacyjne!) sprawiają, że to swoisty rywal MacBooka Pro 16 w świecie laptopów z Windowsem. Dotyczy to zwłaszcza testowanego tu ROG-a M16, który ma, nomen omen, 16-calowy ekran, w przeciwieństwie do 15-calowego G15. A skoro już o tym mowa, to przejdźmy do plusów.

Pierwsze TAK – ekran <3

Nie sądzę, żebym kiedykolwiek widział lepszy wyświetlacz w laptopie dla graczy. Widziałem takie, które miały wyższą częstotliwość odświeżania. Widziałem takie, które miały nieco wyższą jasność. Nie widziałem jednak jeszcze ani jednego, który łączyłby w sobie adekwatną rozdzielczość, adekwatną częstotliwość odświeżania, piękne kolory i proporcje 16:10.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

A taki właśnie jest 16-calowy wyświetlacz w nowym laptopie Asusa. Ma on rozdzielczość QHD i częstotliwość odświeżania 165 Hz, co stanowi idealny kompromis między oszczędnością energii a realistycznymi możliwościami podzespołów i wyświetlania obrazu. Ekran pokrywa też 100 proc. przestrzeni barw sRGB i DCI-P3, ma świetne kąty widzenia i – co bardzo istotne – proporcje 16:10. Większość gier nie ma z nimi problemu i elegancko skaluje interfejs, a w codziennej pracy więcej przestrzeni w pionie przydaje się niemal przy każdej okazji.

Muszę tylko dać jeden mały minusik – otóż M16 nadal ma diody statusu w tym samym miejscu, co G15, czyli tuż pod ekranem. W G15 światło diody było pochłaniane przez grubą dolną ramkę ekranu, zaś w M16 diody odbijają się w dolnej części wyświetlacza, co mnie osobiście doprowadzało do szału. To drobiazg, ale może razić nie tylko osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Drugie TAK – wydajność nowych procesorów Intela jest powalająca.

Asus ROG Zephyrus M16 może być wyposażony w procesor Intel Core i7 lub Intel Core i9 11. Gen. Mój egzemplarz testowy miał na pokładzie najmocniejszy układ Intel Core i9-11900H, pracujący w tandemie z grafiką Nvidia RTX 3070. Do tego 32 GB RAM-u i 2 TB SSD.

Asus ROG Zephyrus M16 - wyniki Cinebench R23
Asus ROG Zephyrus M16 - wyniki Cinebench R23

Wyniki benchmarku Cinebench R23 mówią same za siebie – ROG Zephyrus M16 to ścisła czołówka. Nowe procesory Intela nie tylko dogoniły procesory AMD Ryzen, ale miejscami nawet je przeganiają. Osobiście preferuję platformę Intela o tyle, iż jestem użytkownikiem pakietu Adobe Creative Cloud i większość programów, z których korzystam, z niewiadomego powodu nadal lepiej dogaduje się z Intelem niż z AMD. Praca w Premiere Pro czy Lightroomie Classic na Intelu 11 gen. jest stabilniejsza i płynniejsza niż na najmocniejszym laptopowym Ryzenie.

Muszę tylko nadmienić, że w moim testowym egzemplarzu występowało dość znaczące piszczenie cewek, dość często trapiące procesory Intela. To jednak kwestia konkretnych egzemplarzy, więc warto zwrócić na to uwagę przed zakupem.

Słowo uznania należy się też napędowi SSD, który połączony jest gniazdem PCIe gen. 4 (tylko w wersji z RTX 3070) i osiąga prędkości, jakich nie powstydziłyby się konsole nowej generacji. Dziś co prawda ma to znaczenie raczej w pracy, niż w gamingu, bo tytuły pecetowe i tak nie są w stanie wykorzystać pełni potencjału tak szybkich SSD, ale kupując dziś nowy laptop Asusa mamy przynajmniej pewność, że jest on gotowy na gamingową przyszłość.

Asus ROG Zephyrus M16 - prędkość SSD
Asus ROG Zephyrus M16 - prędkość SSD

Co się jednak tyczy gier, to niektórych pewnie zmartwi fakt, iż M16 można kupić co najwyżej z RTX-em 3070; dostępne są też konfiguracje z RTX-em 3050 Ti i RTX-em 3060, ale najmocniejszego RTX-a 3080 próżno tu szukać. Wiecie, co jednak wam powiem? To była doskonała decyzja.

Zephyrus G15 był wyposażony w RTX-a 3080 i pod obciążeniem wył jak zarzynany prosiak, sapiąc jak przeciętny turysta w drodze na Morskie Oko. W M16 ten problem nie istnieje; nawet pod pełnym obciążeniem laptop co najwyżej nieco szumi, ale nie wydaje z siebie odgłosów startującego odrzutowca. Do tego RTX 3070 jest w pełni zdatny do odpalenia absolutnie każdego tytułu na wysokich ustawieniach graficznych przy pełnej płynności. Jeśli zaś chodzi o tytuły mniej wymagające czy e-sportowe, bez trudu osiągniemy klatkaż na poziomie częstotliwości odświeżania ekranu.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Asus dobrze wiedział, że właściwości termiczne procesorów Intela nadal są nieco gorsze niż procesorów AMD i że nie będzie w stanie zapewnić adekwatnego chłodzenia, wsadzając jednocześnie najmocniejszy procesor i kartę graficzną. Ten kompromis jednak się opłacić – M16 zachwyca kulturą pracy, nie tylko w czasie zadań biurowych, ale także podczas grania i w trakcie zaawansowanych zastosowań.

Trzecie TAK – Asus naprawił (prawie) wszystkie błędy G15.

Wielkim brakiem Zephyrusa G15 był brak kamerki internetowej. Do 2020 r. można było przymykać na to oko, ale dziś taki brak jest niedopuszczalny, zwłaszcza w laptopie tego kalibru. Na szczęście M16 jest w kamerkę wyposażony, choć szkoda, że jest to kamerka dość niskiej jakości (720p) i pozbawiona sensorów podczerwieni (laptop odblokowujemy czytnikiem linii papilarnych). Lepiej jednak taka, niż żadna.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

W G15 miałem też problem z głośnikami, które co prawda grały głośno i ze sporą ilością basu, ale okropnie „strzelały” przy pierwszym uruchomieniu dźwięku, a też zdawały się grać nieco poniżej swojego potencjału. Nie wiem, jakiego strojenia dokonał Asus tym razem, ale kombinacja 2 tweeterów i 4 wooferów gra fenomenalnie, na poziomie tak zbliżonym do MacBooka Pro 16, jak to tylko możliwe. W połączeniu z dobrą kulturą pracy oznacza to, że można spokojnie grać, wykorzystując wbudowany układ audio, bez uciekania się do słuchawek.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Jako że M16 jest oparty o platformę Intela, ma on też na pokładzie porty USB-C kompatybilne ze standardem Thunderbolt 4. A to oznacza, że wystarczy stacja dokująca i możemy jednym kabelkiem przemienić M16 w komputer stacjonarny. Jest to oczywiście możliwe także z G15, jednak trzeba pamiętać, że przepustowość standardu USB-C 3.2 gen. 2 jest znacznie niższa niż Thunderbolt 4, a też stacji dokujących tego typu jest jak na lekarstwo.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16 - wszystkie istotne porty są po lewej stronie

W końcu Asus zasłużył też na pochwałę za akcesoria w zestawie. Otóż z każdym laptopem dostajemy dwie ładowarki. Pierwsza z nich to klasyczny, ciężki klocek z dedykowaną końcówką, o mocy 240W w przypadku wersji z RTX 3070 lub 180W w dwóch słabszych wariantach GPU. Druga zaś to niewielka, poręczna kostka o mocy 100W zakończona złączem USB-C PD. Idealna na wyjazdy, na których nie potrzebujemy pełnej mocy GPU przez cały czas, a nie chcemy obarczać bagażu ważącym kilogram zasilaczem i plączącymi się przewodami. Kapitalne posunięcie!

Teraz jednak pora przejść do rzeczy mniej kapitalnych, choć tych na szczęście nie ma zbyt wiele.

Pierwsze NIE – czas pracy.

O ile 11 generacja procesorów Intela zachwyca wydajnością i kulturą pracy, tak AMD nadal łoi ją jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu. Pamiętam ciężki szok, w jakim byłem po teście Zephyrusa G15, który pomimo potężnego Ryzena 9 i RTX-a 3080 bez wysiłku wytrzymywał 8-9 godzin na jednym ładowaniu. Tutaj niestety nie jest tak różowo, bo ani razu nie udało mi się wycisnąć z M16 więcej niż 7 godzin w typowo biurowych zastosowaniach; częściej było to 5-6 godzin, zależnie od tego, ile z tego czasu spędzałem, oglądając filmy na YouTubie. Przy pełnym obciążeniu poziomy energii dosłownie nikną w oczach – zapasu wystarczyło na raptem godzinę obróbki zdjęć w Photoshopie.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Nie są to co prawda wyniki złe. Są bardzo bliskie temu, jakie prezentują inne laptopy gamingowe tego kalibru, w tym np. nowy Razer Blade 15 Advanced. Jednak w porównaniu do tytanicznej wydajności Zephyrusa G15 to jednak rozczarowanie.

Drugie NIE – obudowa.

Konstrukcja Zephyrusa M16, tak jak i G15, wykonana jest z tworzyw sztucznych, aby zapewnić lepsze odprowadzanie ciepła i niższą masę. Ma to sens. Niestety Asus postanowił pokryć swój nowy laptop gumowaną powłoką, która zbiera każdy pyłek, drobinkę kurzu i wchłania pod z nadgarstków jak gąbka.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Na plus dla Asusa – bardzo łatwo ją wyczyścić, wystarczy wilgotna ścierka z mikrofibrą i chwila pracy. Osobiście wolałbym jednak biały wariant wykończeniowy, który znacznie łatwiej było utrzymać w czystości.

Trzecie NIE – śmieciowe oprogramowanie.

Przy całej mojej sympatii do marki, nie mogę jej wybaczyć horrendalnej ilości śmieciowego, zbędnego oprogramowania, które wgrywa na swoje laptopy – z pakietem McAfee na czele, który na dzień dobry bombarduje użytkownika pop-upami na 1/8 ekranu. Samo oprogramowanie Asusa też pozostawia wiele do życzenia, bo jest go za dużo i również zbyt agresywnie manifestuje ono swoją obecność.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Tak naprawdę jedynym programem, który zostawiłbym w M16, jest Armory Crate, wewnątrz którego można sterować parametrami i przydziałem mocy podzespołów. MyAsus też mógłby zostać, gdyby tylko nie przypominał o swoim istnieniu kilka razy na dobę. Cała reszta nie powinna się znaleźć na laptopie tego kalibru.

Asus ROG Zephyrus M16 to kawał świetnego laptopa – kupuj bez wahania.

Pomimo kilku pomniejszych wad, ROG Zephyrus M16 to fenomenalna maszyna i chyba nawet byłbym skłonny przyznać mu pierwszeństwo przed G15. G15 co prawda dłużej pracuje na jednym ładowaniu i ma mimo wszystko mocniejsze GPU, ale pod każdym innym względem przewaga leży po stronie M16.

Asus ROG Zephyrus M16
Asus ROG Zephyrus M16

Przewaga M16 leży w jeszcze jednym miejscu – w cenie. Topowy wariant G15 kosztował 13 tys. zł, a miał na pokładzie tylko 1 TB SSD. Tymczasem mój testowy egzemplarz będzie kosztował w sklepach 10999 zł, co czyni go nie tylko bardziej opłacalnym od każdej konfiguracji MacBooka Pro 16, ale też jednym z najlepiej wycenionych laptopów dla graczy z najwyższej półki. Najtańsza konfiguracja zaś, z Intel Core i7, RTX-em 3050 Ti, 1 TB SSD i 16 GB RAM-u będzie kosztować 8399 zł, co nadal pozostaje bardzo rozsądną kwotą za laptop o tak ogromnych możliwościach. Na moje oko – nic, tylko brać.