Tim Cook zamówił tonę nowych smartfonów. iPhone 13 ma być megahitem

iPhone 13 ma być megahitem. Apple liczy na ogromną sprzedaż

iPhone już dziś jest numerem jeden, jeśli chodzi o sprzedaż smartfonów na świecie. Tim Cook i jego ekipa są jednak przekonani, że dotychczasowe wyniki można poprawić.

iPhone 13 zadebiutuje jesienią i mamy o nim coraz więcej informacji. Wszystko, co o nim wiemy, zebrał w jednym miejscu Piotr Grabiec. Zachęcam do lektury jego tekstu:

Wiemy tyle, że iPhone 13 powinien w zasadzie nazywać się iPhone 12s, bo zmian będzie tyle, co kot napłakał. Największa z nich to rzekome zastosowanie panelu LTPO z adaptacyjną częstotliwością odświeżania od 1 do 120 Hz w iPhonie 13 Pro i iPhonie 13 Pro Max. Delikatnie skurczony ma zostać też niesławny notch, przez co iPhone 13 na pierwszych grafikach od frontu przypomina mi staruśkiego LG G8 albo jakieś tanie Huaweie sprzed lat. Jakkolwiek dziwne może się to wydawać, szerszy notch był jakoś tak… bardziej estetyczny.

Abstrahując jednak od tych dywagacji, o iPhonie 13 wiemy jeszcze jedno – Apple liczy, że sprzeda go więcej niż zwykle. I wiecie co? Pewnie ma rację.

iPhone 13 ma być megahitem.

Jak donosi Bloomberg, Apple zamówił u swoich dostawców 90 mln sztuk iPhone’ów 13 na okres premierowy, czyli od września do grudnia. Zwykle pierwsze zamówienia oscylują w okolicy 75 mln sztuk, co oznacza, że w tym roku Tim Cook spodziewa się o 20 proc. wyższej sprzedaży niż przy poprzednich modelach.

Powodów takiego posunięcia może być kilka. Jednym z nich jest oczywiście znakomita sprzedaż iPhone’a 12, która bez dwóch zdań rozbudziła apetyt na więcej. Osobiście uważam jednak, że główne powody tak ogromnego zamówienia mogą być dwa.

Przede wszystkim składając większe zamówienie Apple, zabezpiecza większą liczbę podzespołów na wypadek problemów z dostępnością czy logistyką, które w tym roku dopadły m.in. nowe iPady. Lepiej, żeby przez jakiś czas na magazynie leżały niesprzedane iPhone’y, niż żeby nie można było wyprodukować ich więcej, gdy przyjdzie taka potrzeba.

iphone 13 mini pro max specyfikacja ceny apple 2021

Drugim powodem zaś jest dobiegający swojego kresu cykl życia starych iPhone’ów, których coraz więcej konsumentów będzie się pozbywać. Pamiętajmy, że iPhone’a w znakomitej większości kupują „zwykli” ludzie, a nie entuzjaści technologii. Tacy, którzy trzymają się telefonów, dopóki działają i którym trudno porzucić raz ugruntowane przyzwyczajenia. Dlatego Apple ma w swoim portfolio iPhone’a SE – żeby zaproponować telefon przejściowy tym, którzy nadal tkwią przy iPhone’ach z ekranami 16:9 i czytnikiem linii papilarnych.

Ci sami „zwykli” ludzie nierzadko wciąż używają takich antyków jak iPhone 6s, iPhone 7 czy iPhone 8. I mimo tego, że Apple doskonale dba o ich opiekę posprzedażową i aktualizuje nawet sześcioletnie telefony, tak na ukruszenie zębem czasu nie ma rady. Nie mówiąc o tym, że nawet iPhone 8 na dzisiejsze standardy robi zdjęcia porównywalne z Xiaomi za 800 zł. Ten sam iPhone 8 miał zresztą swoją premierę w 2017 r., więc jest spora szansa, że jego nabywcy w tym roku będą rozglądać się za nowym telefonem i kto wie – być może w końcu sięgną po najnowszy model, by używać go przez kolejne 4, 5, może nawet 6 lat.

Jedno wiem na pewno – na miejscu konkurencji spiąłbym pośladki i szykował się do zaciętej walki o klienta. Patrząc na to, co dzieje się z Apple’em po stronie komputerów osobistych, a teraz także smartfonów, Tim Cook idzie po dominację.