Ekologia  /  News

Syf syfem pozostał, pandemia nie pomogła. Kolejny rekord zawartości CO2 w atmosferze

Picture of the author

Co roku w maju naukowcy mierzą stężenie dwutlenku węgla w atmosferze. 2020 rok jednak przemodelował nasze życie, ograniczył znacznie emisje związane z transportem lądowym jak i powietrznym. Jeżeli jednak myśleliście, że dzięki temu ilość dwutlenku węgla w atmosferze spadła, to się grubo mylicie.

Owszem, przez kilka miesięcy emisje spadły, w niektórych momentach nawet o 6 procent, ale wraz z powrotem gospodarki wróciły ze zdwojoną siłą.

Najnowsze pomiary wykonane przez National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) wskazują, że pomimo pandemii w tym roku osiągnęliśmy kolejny rekord. 419 części na milion (ppm). Mogłoby się wydawać, że to niewiele. W rzeczywistości w epokach lodowcowych stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej wynosiło ok. 200 ppm. Między kolejnymi epokami lodowcowymi wzrastało do ok. 280 ppm. Teraz jednak mamy aż 419 ppm. Oczywiście w historii Ziemi i takie poziomy się już zdarzały, np. 4 mln lat temu kiedy średnia temperatura na Ziemi była 5 stopni Celsjusza wyższa od obecnej, a poziom morza był aż 24 metry wyższy od obecnego.

Jeżeli rządy poszczególnych krajów nie wezmą się poważnie za wprowadzanie drastycznych zmian mających na celu gwałtowne obniżenie emisji gazów cieplarnianych, możemy spodziewać się dalszych wzrostów poziomu CO2 w atmosferze.

Warto jednak zauważyć, że atmosfera z opóźnieniem reaguje na wzrost poziomu CO2. Zatem gdyby nawet udało się zahamować wzrost poziomu CO2 na obecnym poziomie, to wciąż będziemy obserwowali wzrost średnich temperatur, topnienie lodowców i zalewanie kolejnych wybrzeży. To wskazuje wyraźnie na to, że naszym celem nie tyle powinno być zahamowanie wzrostu ilości CO2 w atmosferze, ale także jego obniżanie.