Tech  /  News

WHO chwali Polskę za walkę z koronawirusem. Brzmi śmiesznie, to prawda

Picture of the author
130 interakcji
dołącz do dyskusji

Przedstawicielka WHO w Polsce, dr Paloma Cuchi, oceniła, jak kraj radzi sobie w walce z pandemią. Opinia może niektórych zaskoczyć, bo z perspektywy Światowej Organizacji Zdrowia polski rząd zrobił wszystko, co było w jego mocy.

Długotrwały lockdown (ale nie dla każdej branży), lepsza analiza zachorowań na COVID-19 maturzysty niż państwa, problemy z tarczami antykryzysowymi, brak miejsc w szpitalach, zamieszanie ze szczepionkami – teoretycznie lista, delikatnie mówiąc, niedociągnięć w przypadku radzenia sobie z koronawirusem jest dla polskiego rządu długa. A to tylko pierwsze fakty, jakie przychodzą do głowy. Tymczasem dr Paloma Cuchi, ekspertka ze Światowej Organizacji Zdrowia, niczym jeden z ukrzyżowanych z „Monty Pythona” niejako radzi, aby patrzeć na życie z większym optymizmem i szukać głównie pozytywów.

Dr Cuchi: reagowano na zagrożenia, opiekowano się chorymi i zagrożonymi

Proces szczepień też przebiega bardzo sprawnie. Byłam zaszczepiona w Warszawie. Działanie tamtejszych służb było wspaniałe, a wszystko trwało zaledwie 15 minut – powiedziała na konferencji lekarka.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? Trudno nie zapomnieć o aferze szczepionkowej, kiedy to niektórzy celebryci zostali zaszczepieni przed kolejką. Pandemia obnażyła również problemy polskiej służby zdrowia, gdy brakowało wolnych łóżek, a w skrajnych sytuacjach niektórzy ludzie dosłownie umierali przed szpitalami.

Jesienią byliśmy w czołówce państw z największą liczbą zgonów i nowych zakażeń. A jeśli sięgniemy pamięcią głębiej, to przypomnimy sobie choćby wybory z 2020 roku, kiedy premier zapewniał, że „coraz mniej obawiamy się wirusa” i że jest on „w odwrocie”.

Wymienić można jeszcze sieć szpitali tymczasowych, działających tylko teoretycznie. Z największym, tym na Stadionie Narodowym, włącznie. A kiedy w końcu zaczął się zapełniać, brakowało personelu.

Być może dla przedstawicielki WHO skoro jest pandemia, to muszą być też sytuacje kryzysowe. W tak niełatwym czasie nie da się wszystkiego zorganizować perfekcyjnie. Mimo wszystko trudno się cieszyć z oklasków innych, kiedy własna perspektywa sugeruje, że nie wszystko poszło tak, jak powinno.