Ekologia  /  News

Mieli wyciąć 4 drzewa, ale poszli w las i zaszkodzili czaplom. Tak Lasy Państwowe dbają o przyrodę

Picture of the author

Nadgorliwość, nieuwaga, a może po prostu głupota – przyczyny są nieznane, ale konsekwencje były opłakane. Przez wycinkę drzew, do której doszło w nadleśnictwie Czerniejewo, czaple siwe straciły swoje gniazda, a wiele piskląt zginęło. Decyzja nadleśniczego spotkała się jednak z reakcją Lasów Państwowych.

Sprawa zapewne nie wyszłaby na jaw, gdyby nie opisał jej Przemysław Wylegała z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra. „Ta korporacja nie ma już chyba żadnych skrupułów” – ocenił zachowanie Lasów Państwowych.

Mocnym słowom nietrudno się dziwić:

Ochrona przyrody w wykonaniu Lasy Państwowe, a konkretnie Nadleśnictwo Czerniejewo z poznańskiej RDLP. Prace w kolonii czapli siwej w sezonie lęgowym. Cięcia wykonano tylko w czaplińcu (w otaczającym lesie brak cięć) co może sugerować, że było to działanie celowe. Doprowadziły do opuszczenia już zajętych gniazd i prawdopodobnie śmierć większości piskląt. Dzisiejsza kontrola wykazała tylko 3 zajęte gniazda, a reszta (kilkanaście które zostały) z oznakami, że były zajęte w tym roku, ale zostały opuszczone - napisał na Facebooku.

Wycinka miała dotyczyć raptem czterech drzew przy krawędzi jezdni. Nie wiadomo, dlaczego nie darowano reszcie. Lasy Państwowe tłumaczyły się, że do wycinki miało dojść przed okresem lęgowym i że czapli nie ma. Cóż – to kiepskie wyjaśnienie.

Ignorancja, niewiedza czy po prostu zwykły ludzki błąd ma swoje konsekwencje. Po kontroli regionalnego dyrektora Lasów Państwowych w Poznaniu nadleśniczy z Czerniejewa został usunięty ze swojego stanowiska. Na dodatek sprawa trafiła do prokuratury.

Podstawą są przepisy zawarte w kodeksie karnym mówiące o ochronie przyrody

Lasy Państwowe zapowiadają też prace mające poprawić warunki bytowania i żerowania czapli siwej. Szkoda tylko, że musiało dojść do niepotrzebnej wycinki. Nic dziwnego, że Lasy Państwowe nie cieszą się zaufaniem Polaków. Z ostatniego badania wynika, że to jedna z ostatnich organizacji, na którą Polacy przeznaczyliby swoje pieniądze, by chronić przyrodę.