Bezpieczeństwo  /  News

Apple omija amerykańskie prawo, kuma się z chińskim rządem i obdziera klientów z prywatności

Picture of the author

Według śledztwa dziennikarskiego New York Timesa, Apple bez wahania dzieli się danymi o swoich chińskich klientach z tamtejszym rządem. To bardzo przykre, choć dziwić nie powinno nikogo. Prawie wszyscy to robią.

Dużo się mówi o tym, jak to Apple i Microsoft dbają o bezwzględną prywatność swoich klientów – prywatnych bądź firmowych. Obie firmy, i wiele im podobnych, starają się jednak milczeć o swojej działalności na niezwykle lukratywnym rynku chińskim. Setki milionów bogacących się Chińczyków łaknących nowych elektrogadżetów to wyjątkowo kusząca klientela. Na dodatek dobre relacje z chińskimi władzami otwierają drogę do możliwości masowej produkcji dóbr przy relatywnie niskich kosztach. Jest tylko jeden, drobniutki problemik. Każda z operujących w Chinach firm musi przestrzegać lokalnego prawa.

Dlatego też nie powinny dziwić owoce dziennikarskiego śledztwa New York Timesa. Wynika z niego, że Apple jest w trakcie procesu migracji danych, którego efektem będzie przekazanie informacji o użytkownikach do centrum danych Guizhou-Cloud Big Data. Jego operatorem jest chiński rząd. Użytkownicy iCloud na terenie Chin będą musieli zaakceptować nowy regulamin świadczenia usługi, w ramach którego Apple jest stroną dodatkową.

Apple w ten sposób drwi z amerykańskiego prawa, nie bacząc na konsekwencje. Dodajmy tylko: nie on jeden.

Przekierowanie ruchu sieciowego na chińskie centrum danych i wyłączenie się z roli strony świadczącej usługi to zabieg Apple’a mający na celu ominięcie prawa w Stanach Zjednoczonych. To zakazuje amerykańskim firmom przekazywania danych chińskim władzom. Już niedługo Apple nie będzie musiał łamać przepisów – chińskie władze będą się zwracać z żądaniami już bezpośrednio do swojego centrum danych.

Apple nie jest przy tym jedynym podmiotem z tak zwanego big techu, który jawnie współpracuje z chińskimi władzami. Nie to, by firmę to jakkolwiek tłumaczyło, po prostu nie wyróżnia się tu niczym szczególnym. Wszystkie zachodnie firmy chcące legalnie operować na chińskim rynku muszą przestrzegać tamtejszego opresyjnego prawa. To samo robi Microsoft, który na terenie Chin świadczy wszystkie swoje usługi – konsumenckie i firmowe. Oczywiście zapewniając chińskim władzom pełen zestaw narzędzi do szpiegowania swoich obywateli.

Bardzo niewiele z wiodących na globalnym rynku IT firm opiera się pokusie czerpania gigantycznych profitów z chińskiego rynku na rzecz współudziału w represjonowaniu mieszkańców tamtejszego regionu. Google twardo oponuje, będąc w efekcie blokowanym na terenie Chin na poziomie infrastrukturalnym. Z tych samych powodów blokadę mają zresztą także Facebook i Twitter.