Tech  /  Artykuł

Aion Bank jak Netflix czy Spotify. Polacy chcą zrewolucjonizować branżę

Picture of the author

Aion Bank już niebawem wejdzie do Polski i faktycznie może zmienić branżę. Będzie to pierwszy bank subskrypcyjny, czyli działający dokładnie tak jak Netflix czy Spotify. - Jako Polacy jesteśmy już na to gotowi - zapewnia szef polskiego oddziału Karol Sadaj.

Choć Aion Bank wystartował w Belgii, ma polskie korzenie. I Polska właśnie będzie pierwszym krajem, w którym bank rozpocznie swą ekspansję. O rodzimych klientów powalczy pod przewodnictwem Karola Sadaja, którego możecie kojarzyć z kilku wcześniejszych technologicznych projektów. Zapytaliśmy go, czym tak naprawdę Aion Bank będzie się różnił od innych banków.

Jakub Wątor, Spider'sWeb: Otwieracie bank w środku kryzysu. Pytania same się pojawiają.

Karol Sadaj, Aion Bank: Mamy specyficzny moment w finansach. Szalejąca inflacja i globalny kryzys wpływają na nasze portfele. Ludzie, którzy do tej pory nie interesowali się finansami, zaczynają to robić. COVID-19 przyspieszył mnóstwo procesów związanych z cyfryzacją i przejściem do świata mobilnego. Wchodząc na rynek, jako Aion Bank w tym specyficznym momencie, chcemy położyć na stół ofertę nie tyle współczesną, co wyprzedzającą obecne czasy. Łatwe inwestycje, konkurencyjnie oprocentowane depozyty, absolutnie wszystko dostępne ze smartfona i bez konieczności wizyty w oddziale. No i mocno uprościmy też ofertę w stosunku do innych banków.

Tak mówi każdy bank.

Każdy bank mówi też, że jego usługi są darmowe, a to kompletna fikcja. Darmowe prowadzenie rachunku rekompensują mikroopłaty – tutaj 5 zł za wypłatę z bankomatu, tam 3 zł za przelew międzynarodowy, a jeszcze gdzie indziej 7 zł, jeśli nie zrealizujesz minimalnej liczby transakcji. Masz więc do wyboru albo ukryte prowizje, albo – jeśli chcesz ich uniknąć – zapamiętanie i spełnienie kilkunastu warunków. Taki wybór to żaden wybór.

W zależności od banku różne usługi mają różne warunki i różne opłaty. Odnalezienie się w tym kosztuje mnóstwo czasu i uwagi. Aion proponuje Ci zupełnie inny model rozliczeniowy – subskrypcję. Jedna, miesięczna opłata i nielimitowany dostęp do usług.

Subskrypcja? Czyli bank jak Netflix?

Dokładnie. Jako użytkownicy jesteśmy absolutnie gotowi na model subskrypcyjny w finansach – i to nie jest moja opinia, tylko rzeczywistość za oknem. Serio, oferowanie usług za darmo się kończy. Ludzie nie mają dziś nic przeciwko temu, żeby zapłacić za produkt, jeśli widzą, że otrzymują konkretną korzyść. Zerknij na popularność usług subskrypcyjnych – Netflix, Spotify, Storytel czy HBO stały się elementami stylu życia Polaków, a co za tym idzie – także ich portfeli. Subskrypcja rządzi w sektorze rozrywki, edukacji i Saas. Powoli podbija branżę medyczną i telekomunikacyjną. Czas więc na tego typu rozwiązanie finansowe.

Ile będzie kosztowała subskrypcja?

Nie mogę na razie powiedzieć, ale dostosujemy ją do zasad polskiego ryn…

Błagam, tylko nie takie teksty.

Naprawdę jeszcze nie mogę. Nie dziwi mnie, że pytasz – obaj wiemy, że na naszym krajowym rynku to cena będzie głównym driverem decyzji. Mogę zdradzić, że szkicujemy obecnie kilka tzw. planów cenowych, które na 100% będą w zasięgu finansowym statystycznego Kowalskiego.

Czyli jedna kwota i absolutnie wszystko, co w pakiecie za darmo?

Jedna, niezmienna kwota i niczym więcej się nie przejmujesz. Ten pakiet to absolutnie wszystkie usługi bankowe, a do tego masa dodatków, choćby inwestycyjnych – możesz bez przeszkód inwestować w akcje z całego świata.

Kojarzę jedną apkę, która na takie rzeczy pozwala - nazywa się Revolut.

Też kojarzę (śmiech). Ale zobacz – w Revolucie możesz po prostu kupować akcje na amerykańskiej giełdzie. Oferta Aionu jest dużo bardziej rozbudowana – o kolejne rynki, instrumenty i możliwości.

Przepraszam, kto wprowadził i rozkręcił Revoluta w Polsce?

Ja.

Byłeś szefem tego biznesu w naszym kraju.

I wcale nie planowałem z Revoluta odchodzić – dalej im kibicuję.

To skąd się wziąłeś w Aion Banku?

Przypadkiem, oczywiście (śmiech). Rok temu byłem w Londynie, na jednej z konferencji dla polskich studentów. W przerwie obiadowej naprzeciwko mnie usiadł Wojciech Sobieraj. Zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedział mi o pomyśle na Aion Bank, który od razu mi się spodobał. Już kilka lat temu zdecydowałem, że chcę kierować swoją karierę w stronę biznesów działających całkowicie mobilnie na smartfonach, które w prosty i jasny sposób dostarczają wartość użytkownikom.

Wojciech Sobieraj, czyli twórca Alior Banku, który zakładał go w 2009 roku - też w środku kryzysu. Teraz założył Aion Bank w Belgii. Dlaczego akurat tam?

Nasz inwestor – fundusz Warburg Pincus – został właścicielem belgijskiego oddziału Monte Paschi – najstarszego banku na świecie. Razem z Wojtkiem Sobierajem dokonali oni całkowitej cyfrowej transformacji tego banku, więc naturalnym krokiem był start Aionu w Belgii. Polska jest drugim rynkiem, na który wchodzimy. Potem planujemy ekspansję w Europie Zachodniej.

Okej, wróćmy do tej kwestii inwestowania w apce Aion Banku.

Co do inwestowania – chcemy je trochę odczarować. Dla wielu osób to jest czarna magia, a tak nie powinno być. Zwłaszcza w dobie szalejącej inflacji, kiedy na koncie oszczędnościowym możesz w najlepszym wypadku wyjść na zero – nie mówiąc już o jakichkolwiek zyskach.

Weźmy na przykład naszą platformę do globalnych inwestycji. Opracowaliśmy w pełni cyfrową ankietę, która w prosty sposób określi Twój „apetyt” na ryzyko. Najpierw otrzymujesz zestaw prostych pytań – na przykład o to, czy wybrałbyś okazję do zarobienia 5 000 zł w perspektywie 3 lat, czy może 1000 zł z większym prawdopodobieństwem w ciągu roku. Na podstawie odpowiedzi szkicujemy Twój unikalny profil ryzyka. To pozwala podpowiedzieć dopasowany portfel inwestycyjny – np. taki, który składa się z obligacji Strefy Euro, odwzorowuje globalne giełdy, lub bazuje na spółkach z danego sektora. W rezultacie masz zapewniony prosty start w świecie inwestycji i szansę na świadomy wybór okazji z całego świata.

Czyli będę mógł zainwestować, w co chcę?

Jasne, że tak. Ustaliliśmy tylko prostą zasadę – zamiast kupować akcje jednej spółki, inwestujesz w różnorodne portfele. Dzięki temu dywersyfikuje się ryzyko, a w rezultacie rośnie poziom bezpieczeństwa i pewności.

Od roku myślę o większych inwestycjach i jakoś nie mogę zaufać, by oddać większość oszczędności do aplikacji.

Jeśli to kwestia zaufania, to spójrz na to w ten sposób: ta aplikacja to bank. A każdy bank jest precyzyjnie uregulowany – żeby nie powiedzieć obwarowany – przepisami w Polsce i UE. To nasza potężna przewaga nad fintechami. Żaden z nich nie zaoferuje Ci gwarancji depozytu do 100 tys. euro. Różnica związana z aplikacją polega tylko na tym, że swoje sprawy załatwiasz w telefonie, a nie w oddziale. To chyba nie takie straszne, co?

Znów, z innej strony – Aion to nie tylko bank czy sama apka, ale przede wszystkim zespół ludzi niesamowicie doświadczonych w bankowości. W grupie kilkuset osób, które tworzą innowacyjną, rozbudowaną i przede wszystkim współczesną usługę, ogromna większość to Polacy. Ja mam poczucie, że robimy kapitalną rzecz – i to jako pierwsi w Europie. Przyznaję, odzywa się czasem gdzieś w środku ten patriotyczny pierwiastek.

Ale ja się nie znam na inwestycjach!

Bo nikt nie pokazał Ci, jak odnaleźć się w tym świecie. Większości z nas brakowało nauczyciela, mentora, czy przewodnika w finansach. Zobacz, jak ten proces wygląda na pierwszy rzut oka – trzeba zgłosić się do domu maklerskiego, co już na starcie stawia wysoką barierę wejścia – finansową i kompetencyjną. Dalej musisz wiedzieć, jak kupić i co kupić – a to nie jest wiedza, którą otrzymujesz w szkole. Potem dochodzi jeszcze ocena ryzyka inwestycji, analiza zmienności rynku, itd. Pokaż mi osobę, która nie zniechęci się, słysząc te trzy zdania.

A można prościej – o wiele prościej. Dostęp do takich produktów jeszcze niedawno był możliwy dla garstki wybranych klientów private bankingu, a my chcemy go zaoferować wszystkim Polakom – bez dodatkowych opłat i na prostych, zrozumiałych zasadach. Tak, żebyś nie miał poczucia, że ktoś wykorzystuje Twoją początkową niewiedzę lub brak doświadczenia. Mówiąc wprost – edukacja użytkowników i wzrost ich świadomości finansowej leży w naszym interesie – w takim modelu biznesowym działamy. Co istotne z punktu widzenia edukacji i pierwszych prób, chcemy też umożliwić inwestowanie małych kwot – na przykład 500 zł.

Nie wierzę, że ludzie tak od razu masowo zaufają.

I „masowo” to faktycznie niewłaściwe słowo. W bankowości jest tak, że choć największe krajowe banki mogą pochwalić się spektakularną liczbą otwartych rachunków, to sporo obsługiwanych przez nie kont pozostaje nieaktywne – klienci korzystają z nich albo rzadko, albo wcale. Nam trudno będzie porównywać się tym parametrem, ponieważ Aion oferuje subskrypcję. Zakładamy więc, że będziemy mieć tylko aktywnych użytkowników – bo kto chciałby płacić za coś, z czego nie korzysta?

Poza tym, zwróć uwagę na jeszcze jedną kwestię – Polacy zajmują pierwsze miejsce w Europie pod względem szybkości przyswajania nowoczesnych usług. Jako społeczeństwo naprawdę interesujemy się nowinkami technologicznymi. Popularność płatności mobilnych czy wearables w Polsce bije na głowę inne kraje. A wyobraź sobie, że wypuszczamy na krajowy rynek nowoczesny produkt, który dodatkowo pozwala pomnażać pieniądze – i nagle ten potencjał zaczyna się rysować dużo wyraźniej.

Do tego dochodzi edukacja. W Belgii już teraz organizujemy dla klientów webinary, tworzymy tutoriale, uczymy, jak korzystać z naszych produktów i usług, a także udostępniamy zespół doradców, który odpowiada na wszystkie pytania. W Polsce będzie tak samo.

I będzie dzwonił konsultant z pytaniem: czy chce pan poznać historię funduszy ETF?

Nie. Nie będziemy dzwonili do użytkowników – ani z propozycją kredytu, ani inwestycji, ani nowej usługi. Nie będziemy się narzucali. To nie leży w DNA Aionu. Doradca zadzwoni tylko, jeśli poprosisz o to na czacie. To właśnie czat będzie głównym miejscem kontaktu. Wszystko w aplikacji, wszystko na życzenie użytkownika.

Jakie jeszcze usługi zaoferujecie? Co z oszczędzaniem pieniędzy?

W kwestii oszczędności planujemy atrakcyjnie oprocentowane lokaty – trochę w kontrze do tego, co dzieje się na rynku. Tak, jak w przypadku wszystkich produktów Aionu, również lokaty będą nielimitowane – nie bawimy się w ograniczenia pokroju „nowe środki, ale na trzy miesiące i tylko do 10 tys. PLN”.

Co z e-commerce?

Dla wszystkich transakcji internetowych udostępnimy usługę, której – prywatnie – jestem wielkim fanem. Jeśli kupisz w sieci jakikolwiek produkt, korzystając przy tym z karty Aion, otrzymujesz miesięczną gwarancję. Jeżeli w ciągu kolejnego miesiąca cena kupionego przez Ciebie produktu spadnie, my zwracamy Ci różnicę.

A jak z bezpieczeństwem w sieci?

Do dyspozycji naszych klientów będzie funkcja monitorowania ich danych w sieci – oczywiście za zgodą użytkownika. Jeśli zdarzy się, że dane wyciekną z dowolnego miejsca – sklepu online, usługi internetowej, czy pośrednika – właściciel konta w Aion dostanie o tym informację w czasie rzeczywistym razem z rekomendacją. Na przykład „Zablokuj swoją kartę i wymień ją na nową” lub „Dokonaj zmiany hasła w serwisach aukcyjnych”.

A macie coś dla przedsiębiorców?

Dla polskich biznesów chcemy również zaoferować subskrypcję nie tylko kont, ale i usług finansowych z dostępem do wszystkich funkcjonalności z poziomu smartfona. Te usługi to m.in. zarządzanie księgowością, wydatkami, czy plikami w chmurze. I znów – wszystko na jasnych zasadach w ramach jednej, miesięcznej opłaty. Żadnych dodatkowych, niespodziewanych i nagłych kosztów.

Ile będzie kosztowała subskrypcja?

Pytałeś pół godziny temu, a ja wciąż nie mogę powiedzieć (śmiech). Umówmy się, że czytelnicy i redakcja Spider’s Web dowiedzą się, jako jedni z pierwszych.

Kiedy startujecie?

Planujemy mocny launch w połowie roku. Do tego czasu wszystkich zainteresowanych naszymi produktami zapraszamy naszą stronę internetową.

Rozmawiał Jakub Wątor.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst