1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Tech

Google Stadia - poradnik. Wszystko, co musisz wiedzieć, zanim zaczniesz strumieniować gry

Google Stadia - poradnik. Wszystko, co musisz wiedzieć zanim zaczniesz strumieniować gry

Nie musisz mieć żadnej konsoli ani gamingowego peceta, by grać w najnowsze gry. Google Stadia umożliwia grę bezpośrednio w przeglądarce Chrome za sprawą strumieniowania. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej o tej usłudze, jesteś w dobrym miejscu.

Wiele osób słyszało o streamingu gier i chciałoby grać w ten sposób, ale nie wie, od czego zacząć. To właśnie dla nich powstał ten poradnik. W tym tekście skupię się na usłudze, którą znam najlepiej, czyli na Google Stadii. Możecie się jednak spodziewać kolejnych poradników, w których w podobny sposób opiszemy konkurencyjne usługi, czyli GeForce Now, Xbox Cloud Gaming (xCloud), a może również mniej znaną w Polsce Amazon Lunę.

Jak działa Google Stadia?

Google Stadia to usługa strumieniowania gier, dzięki której do grania potrzebujesz tylko szybkiego łącza internetowego i dowolnego sprzętu obsługującego przeglądarkę Chrome. Gra jest fizycznie uruchomiona na serwerach Google’a, a do ciebie jest wysyłany renderowany na żywo obraz. Oznacza to, że możesz grać na najtańszym laptopie w Cyberpunka 2077 uruchomionego w pecetowej jakości na wysokich ustawieniach graficznych.

Jak można się domyślić, jakość gry zależy od stabilności łącza. Kiedy gram na Stadii na komputerze z wpiętym przewodem Ethernet, mam wrażenie, że gra jest uruchomiona lokalnie, bowiem nie pojawiają się żadne opóźnienia w obrazie ani spadki jakości. Mam jednak bardzo dobre łącze światłowodowe o szybkości 600/600 Mbps, w którym ping to tylko 1 ms.

Kiedy gram na tablecie z wykorzystaniem Wi-Fi sytuacja przestaje być idealna. Co kilkanaście minut zdarzają się spadki jakości w strumieniowaniu gry. Przez kilka sekund obraz miewa artefakty wyglądające tak, jakby YouTube przełączył się z jakości 4K na 480p. Sami musicie zdecydować, czy jest to akceptowalne zachowanie. W moim przypadku przez kilkadziesiąt godzin w Cyberpunku 2077 taki chwilowy spadek jakości ani razu nie wpłynął na rozgrywkę, ale domyślam się, że w shooterze online sytuacja wyglądałaby inaczej.

Ile kosztuje Google Stadia?

Google Stadia ma dwie formy członkostwa. Pierwsza jest darmowa i pozwala na zakup gier i strumieniowanie ich na dowolne kompatybilne urządzenie w rozdzielczości Full HD, do 60 kl./s i przy dźwięku stereo. Jeżeli kupisz grę na Stadii, możesz w nią grać bez żadnych dodatkowych opłat przez tyle czasu, ile tylko chcesz, o ile zadowoli cię rozdzielczość Full HD.

Dostępny jest też abonament Stadia Pro kosztujący 40 zł miesięcznie. Dostajemy w nim:

  • strumieniowanie gier w 4K przy 60 kl./s,
  • wsparcie HDR,
  • dźwięk 5.1,
  • uaktualnianą co miesiąc bibliotekę gier, w które możemy grać bez dodatkowych opłat,
  • zniżki na zakup płatnych gier.

Jeśli chodzi o bibliotekę darmowych gier w ramach Stadia Pro, obejmuje ona kilkadziesiąt tytułów, a co miesiąc są dodawane nowe. Są to głównie gry niezależne, ale znajdziemy też znacznie większe produkcje. Bez dodatkowych opłat zagramy m.in. w:

  • pierwszy sezon Hitmana,
  • Little Nightmares II,
  • F1 2020,
  • PlayerUnknown’s Battlegrounds (PUBG),
  • Superhot: Mind Control Delete,
  • Journey to the Savage Planet,
  • Lara Croft and the Guardian of Light,
  • Lara Croft and the Temple of Osiris,
  • Sniper Elite 4.

Ceny płatnych gier na tle innych usług są wysokie, ale zniżki w ramach Stadia Pro potrafią być bardzo duże. Tytuły, które bez promocji są wycenione np. na 289 zł, można kupić za 100 czy wręcz 60 zł. Tańsze gry bywają przeceniane nawet na 3 zł, co widzieliśmy za sprawą Borderlands 3. Warto też dodać, że gry kupione na własność przy użyciu zniżek dostępnych w ramach Stadia Pro są dostępne na naszym koncie również po wygaśnięciu abonamentu Pro. Pierwszy miesiąc korzystania ze Stadii Pro jest darmowy.

Jeśli chodzi o płatne gry, największymi hitami dostępnymi na Stadii są:

  • Cyberpunk 2077,
  • Assassin’s Creed: Valhalla, Odyssey, Origins i starsze,
  • Borderlands 3,
  • Destiny 2,
  • Doom oraz Doom Eternal,
  • Far Cry 5 i New Dawn,
  • Hitman 1, 2 i 3,
  • Immortals Fenyx Rising,
  • Marvel’s Avengers,
  • gry serii Metro,
  • Mortal Kombat 11,
  • Red Dead Redemption 2,
  • Star Wars Jedi: Upadły zakon,
  • The Division 2,
  • Watch Dogs 2 oraz Legion.

Zakup gier na Google Stadia to najbardziej kontrowersyjny punkt usługi.

Google Stadia ma własny sklep z grami, co oznacza, że zagramy tu tylko w tytuły, które kupiliśmy (lub dodaliśmy za darmo) bezpośrednio w Stadii. Nie da się przenieść do Stadii gier, które kupiliśmy np. na Steamie.

Wiele osób taka forma dystrybucji gier odrzuca od usługi Google’a. Konkurencyjny GeForce Now umożliwia granie w gry, które mamy kupione w innych repozytoriach, m.in. na Steamie, GOG-u, czy Epic Games Store.

Często pojawia się argument o tym, że „na Stadii trzeba kupić grę ponownie, by móc w nią grać w chmurze”. To prawda w przypadku tytułów, które już kiedyś kupiłeś. Nie sprawdza się to jednak dla nowych gier. Przykładowo, przy premierze Cyberpunka 2077 miałem wybór, czy kupić go na konsolę PlayStation 4, na Steama z myślą o graniu poprzez GeForce Now, czy też na Stadię. Na Stadii gra była najtańsza i wyglądała świetnie, a do tego najbardziej spodobał mi się interfejs tej usługi. Jak widać, przy zakupie nowej gry odpada argument o ponownym zakupie. Dochodzi po prostu nowa platforma, którą możemy uwzględnić przy wyborze.

Google Stadia - na jakich urządzeniach można grać?

Google Stadia działa na komputerach stacjonarnych i laptopach bezpośrednio w przeglądarce Chrome. System nie ma znaczenia. Stadię uruchomimy też w aplikacji na smartfonach i tabletach z Androidem. Stadia działa też na iPhone’ach i iPadach po dodaniu skrótu do ekranu głównego, który de facto tworzy webową aplikację PWA.

Jeśli chodzi o granie na telewizorze, sytuacja nieco się komplikuje. Na razie nie ma oficjalnych aplikacji na systemy smart TV, w tym nawet na Android TV, choć ta powinna się niedługo pokazać. Mamy jednak dwie drogi uruchomienia Stadii na telewizorze. Pierwszą (oficjalną) jest wpięcie do telewizora Chromecasta Ultra 4K, który umożliwia strumieniowanie gier wprost na telewizor. Uwaga, musi to być koniecznie najnowszy Chromecast w wersji Ultra.

Drugą możliwością grania na TV jest… przewodowe połączenie laptopa lub komputera poprzez HDMI. To niezbyt eleganckie rozwiązanie, ale działa. Dodam, że testowałem bezprzewodowe systemy transmisji obrazu, w tym Miracast i AirPlay, ale opóźnienia są zbyt duże, by komfortowo grać na Stadii.

Google Stadia a kontrolery do gier.

Stadia uruchomiona na komputerach i urządzeniach mobilnych w pełni obsługuje popularne kontrolery do gier (wliczając w to wibracje i poprawne opis przycisków), w tym m.in, pady od Xboxa czy od PlayStation 4. Takie kontrolery można też sparować poprzez Bluetooth z urządzeniami mobilnymi. W przypadku pecetów mamy też pełne wsparcie klawiatury i myszy. Pełna lista obsługiwanych kontrolerów znajduje się na stronie Google.

Jeśli zamierzasz grać na telewizorze poprzez Chromecast Ultra, sytuacja wygląda inaczej. Tutaj niezbędny będzie również oficjalny kontroler Stadii, który ma pewną niecodzienną właściwość. Pad łączy się bowiem poprzez Wi-Fi bezpośrednio z routerem, co zmniejsza opóźnienia i pozwala na najpłynniejszą rozgrywkę. Praktyczne testy pokazują jednak, że przy szybkim łączu nie czuć różnic względem tradycyjnych kontrolerów działających na Bluetooth.

Google Stadia a nietypowe problemy.

Korzystając ze Stadii, napotkałem kilka problemów. Po pierwsze usługa nie do końca lubi się z komputerami Apple. W przypadku strumieniowania 4K Google stawia na kodek VP9, a Maki zdecydowanie wolą h.265. W efekcie po wykupieniu płatnego planu Stadia Pro i tak widziałem na Maku rozdzielczość Full HD zamiast 4K. Z pomocą przyszły rozszerzenia do Chrome’a, które wymuszają na Makach strumieniowanie w 4K. Polecam zwłaszcza Stadia+ oraz Stadia Enhanced.

Drugim problemem było niepełne wsparcie kontrolera Nintendo Switch Pro Controller przez Stadię. Tutaj ponownie pomogło rozszerzenie do Chrome’a.

 class="wp-image-1598666"/><figcaption>Immortals Fenyx Rising uruchomiony na iPhonie XR (Stadia) i natywnie na Nintendo Switchu. Choć przekątne ekranów są bardzo podobne (6,1"
Immortals Fenyx Rising uruchomiony na iPhonie XR (Stadia) i natywnie na Nintendo Switchu. Choć przekątne ekranów są bardzo podobne (6,1" oraz 6,2"), to inne proporcje sprawiają, że powierzchnia obrazka diametralnie się różni.

Trzecia niedogodność wynikała z tego, że gry strumieniowane ze Stadii mają ustawione na sztywno proporcje obrazu 16:9. W efekcie będziemy to stanowić problem na monitorach szerokokątnych. Do tego trzeba liczyć się z faktem, że na iPadzie zobaczymy spore czarne pasy na górze i na dole wyświetlacza, a na smartfonach część przestrzeni po bokach będzie zmarnowana. Niestety, w streamingu nie można mieć wszystkiego, bowiem warunki dyktuje serwer, na którym gra jest fizycznie uruchomiona.

Dodatkowo przy graniu na smartfonie zamocowanym na kontrolerze, całość jest nie najlepiej wyważona. Jeżeli rozważasz taki gaming na poważnie, polecam zakup kontrolera typu Razer Kishi, który przekształci smartfon w coś na kształt konsolki Nintendo Switch. Stadia rozwija też wirtualny kontroler ekranowy, który obecnie jest w fazie beta. To rozwiązanie działa, ale sprawdzi się tylko w prostych grach. Nie wyobrażam sobie grania w taki sposób np. w Cyberpunka 2077.

Czy Stadia ma przyszłość?

W przypadku Stadii często powracają pytania o to, czy można zaufać usłudze Google’a. Niestety Google jest znany z nagłego zamykania produktów, które nie osiągnęły sukcesu komercyjnego. Wiele osób boi się, że to samo spotka Stadię, co oznaczałoby utratę biblioteki gier kupionych w tej usłudze.

Kilka tygodni temu głośnym echem odbiła się decyzja Google’a o porzuceniu planów na tworzenie własnych gier AAA na wyłączność na Stadię. Google zamknął dwa studia deweloperskie, a z firmy odeszła Jade Raymond, która wcześniej pracowała dla Ubisoftu i EA. Wiele osób odczytało ten ruch jako początek końca Stadii.

Mam na ten temat odmienne zdanie. Google nie potrafi robić gier i nie ma w tym temacie żadnych kompetencji. Liczenie na wielkie hity AAA spod szyldu wielkiego G od początku było myśleniem życzeniowym. Siłą Google’a są usługi sieciowe, serwery, chmura i streaming, a Stadia leży na przecięciu wszystkich tych dziedzin. Już teraz widać, że w kwestii infrastruktury Google ma wszystko dopięte na ostatni guzik.

Uważam, że komunikacja Google'a wokół Stadii jest bardzo słaba (zwłaszcza w Polsce), ale w usłudze dzieje się dużo dobrego. Spójrzmy na nowości z ostatniego tygodnia. Po pierwsze, pojawił się tam premierowy tytuł Little Nightmares II, w który użytkownicy abonamentu Pro mogą grać za darmo. Na każdej innej platformie gra kosztuje ok. 130 zł.

Po drugie, po głośnych premierach Cyberpunka 2077 i AC: Valhalla na Stadii pojawi się kolejny tytuł AAA w momencie rynkowej premiery. Będzie nim Outriders, czyli shooter RPG wyprodukowany przez People Can Fly i wydawany przez Square Enix.

W końcu po trzecie, gry na Stadii są rozwijane na równi z pozostałymi platformami. Najnowsza wielka aktualizacja 1.1.2 do Assassin’s Creed: Valhalla debiutuje na Stadii w dniu premiery. Aktualizacja poprawia mnóstwo błędów i dodaje tryb River Raids. Najgłośniejszy tytuł, Cyberpunk 2077, również jest cały czas aktualizowany, choć trzeba uczciwie przyznać, że niektóre hotfiksy do tej gry pojawiały się na Stadii z opóźnieniem.

Google Stadia czy GeForce Now?

Na to pytanie odpowiem pokrótce, a GeForce Now poświęcimy osobny, szerszy poradnik. W moich oczach GeForce Now jest świetną usługą będącą uzupełnieniem gamingowego peceta. GeForce Now pozwala rozszerzyć rozgrywkę o granie np. na smartfonie czy tablecie, co otwiera zupełnie nowe możliwości (jak choćby granie na łóżku przed spaniem).

Jednocześnie GeForce Now zniechęca mnie interfejsem, okienkami logowania i całą swoją ociężałością. GeForce Now można porównać do peceta, który robi robotę, ale bywa toporny w obsłudze. Stadia jest na tym tle jak konsola, która zawsze jest gotowa i uruchamia grę po jednym kliknięciu. W kwestii interfejsu i całego UX Stadia wyprzedza GeForce Now o całą epokę. To sprawia, że Stadia jest wygodniejsza, ale GoForce Now ma wiele innych zalet. Najlepiej sprawdzić oba rozwiązania na własną rękę i przekonać się, które w danym przypadku sprawdzi się lepiej.

Dla kogo jest, a dla kogo nie jest, Google Stadia?

Stadia jest bardzo młodą usługą i w pełni rozumiem obawy o to, że Google porzuci projekt, a gracze stracą dostęp do kupionych gier. Czy w takim razie warto rozbudowywać bibliotekę gier na Stadii? Moja odpowiedź jest prosta. Jeśli jesteś typem gracza, który gra całymi latami w tytuły online bądź lubi po latach wracać do gier ze swojej biblioteki, Stadia będzie ryzykownym wyborem.

Jeśli jednak jesteś graczem takim jak ja, który gra wyłącznie w gry single player i nie ma czasu na powroty do gier, które już raz przeszedł, Stadia będzie dobrym wyborem. Na Stadii przeszedłem całego Cyberpunka 2077 a obecnie gram w Assassin’s Creed. To póki co dwa tytuły, które kupiłem w tej usłudze, ale w najbliższym czasie planuję też ogranie gier dostępnych w abonamencie Pro, w tym Little Nightmares II, pierwszy sezon Hitmana, Superhot: Mind Control Delete i Orcs Must Die! 3.

Nawet jeśli Stadia za rok zniknie (choć osobiście w to nie wierzę, bo streaming jest przyszłością), to usługa pozwoliła mi przejść całego Cyberpunka 2077 w świetnej jakości grafiki bez potrzeby inwestowania w sprzęt do grania. Nie mam żadnych wątpliwości, że cały rynek streamingu gier czeka ogromny rozkwit. Docelowo granie będzie przecież możliwe również poza domem, co umożliwi sieć 5G. W dłuższej perspektywie taka forma grania może zupełnie zastąpić konsole, tak jak streaming wideo (niemal) zupełnie wyparł z rynku odtwarzacze Blu-Ray i same nośniki.