1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Duże oszczędności, niewielkie kompromisy. Sprawdziłem laptop Asus ZenBook Flip 13

Sprawdziłem laptop Asus ZenBook Flip 13. Jest rewelacyjny

Po tym, jak przetestowaliśmy prestiżowego Asusa ZenBook Flip S, przyszła pora przyjrzeć się jego uboższej alternatywie - ZenBookowi Flip 13. Używam tego sprzętu od kilku tygodni i wiem już, że słowo „uboższy” kompletnie do niego nie pasuje.

ZenBook Flip S był maszyną zachwycającą. Przepięknym laptopem o smukłej konstrukcji, z ekranem obracanym o 360 stopni i… adekwatnej cenie.

Asus ZenBook Flip 13 nawet w najdroższej konfiguracji kosztuje mniej od ZenBooka Flip S. Możemy go też nabyć w wariancie z nieco mniej wydajnymi podzespołami, o ponad 2000 zł taniej. Gdzie więc tkwi haczyk i co tracimy, wybierając tańszego i - teoretycznie - uboższego ZenBooka Flip 13? Prawdę mówiąc: niewiele.

Asus ZenBook Flip 13 wciąż robi wrażenie sprzętu z najwyższej półki.

Względem ZenBooka Flip S różni go relatywnie niewiele od strony konstrukcyjnej. Całość jest marginalnie większa i cięższa, ale to różnica niedostrzegalna w codziennym użytkowaniu. Krawędzie nie są szlifowane i nie mamy tu wariantów wykończonych ekstrawaganckimi kolorami, jednak w praktycznym użytkowaniu nie ma to większego znaczenia. Od strony jakości wykonania tańszy ZenBook Flip S to wciąż maszyna krzycząca „jestem premium”, spełniająca do tego militarny standard odporności MIL-STD 810G.

Układ portów na krawędziach również pozostał bez zmian - nadal mamy do dyspozycji jeden port USB-A 3.2 gen. 1, pełnowymiarowe złącze HDMI i dwa porty Thunderbolt 3. Nie znajdziemy tu złącza słuchawkowego, ale Asus dołącza do zestawu stosowny adapter na USB-C, który jakością transmisji audio przebija dowolną zintegrowaną kartę dźwiękową w laptopie.

Po otworzeniu pokrywy wita nas bardzo znajomy widok: w ZenBooku Flip 13 znajdziemy ten sam układ klawiatury i gładzik, co w większości nowych ZenBooków, z dużymi klawiszami rozmieszczonymi od krawędzi do krawędzi. Gładzik zaś, po wciśnięciu wirtualnego przycisku w rogu, może się przekształcić w panel numeryczny. Podobnie jak w innych ZenBookach, zarówno gładzik jak i klawiatura spisują się fenomenalnie, choć wymagają odrobiny przyzwyczajenia, ze względu na delikatnie przesunięty układ klawiszy względem konwencjonalnych laptopów. Osobiście przywykłem po jednym dniu i potem mogłem pisać na ZenBooku Flip 13 z pełną prędkością.

Gwiazdą wieczoru i zarazem największą różnicą względem ZenBooka Flip S jest wyświetlacz. Nadal obraca się on o 360 stopni i nadal mamy do czynienia ze znakomitej jakości panelem OLED pokrywającym 100 proc. przestrzeni barw sRGB i DCI-P3, lecz w tańszym laptopie ma on rozdzielczość FullHD, zamiast 4K. Czy widać różnicę? Widać. Czy ma ona znaczenie przy przekątnej 13”? Nieszczególnie. Nie trzeba się również obawiać o żywotność zawiasów - Asus zaprojektował je tak, by zniosły co najmniej 20 tys. cyklów pełnego rozkładania i składania ekranu.

Wyświetlacz jest oczywiście dotykowy i wspiera też rysik Asus Pen, który jest dołączony do zestawu. Za zawartość zestawu standardowo wypada Asusa pochwalić, bo żaden producent nie oferuje tak bogato wypełnionego pudełka. Oprócz laptopa, ładowarki i wspomnianego rysika, znajdziemy tu też adapter audio oraz elegancki futerał ochronny.

Nad wyświetlaczem nie zabrakło kamery na podczerwień do biometrycznego zabezpieczenia komputera przez Windows Hello. Działa ona błyskawicznie, odblokowując komputer natychmiast po otworzeniu pokrywy.

ZenBook Flip 13 na co dzień działa jak marzenie.

Między jakością i komfortem pracy ZenBooka Flip S i ZenBooka Flip 13 można w zasadzie postawić znak równości. Miałem przyjemność pracować z topowym egzemplarzem, wyposażonym w procesor Intel Core i7-1167G7, grafikę Intel Iris Xe, 16 GB RAM-u i 1 TB szybkiego dysku SSD. Jak szybkiego? Wg benchmarku Cristal Disk Mark patrzmy na 3350 MB/s odczytu i 3064 MB/s zapisu. Całą tą mocą zarządza Windows 10 w wersji Pro, która oprócz stabilnej pracy systemu zapewnia też bezpieczeństwo danych i możliwość użytkowania ZenBooka Flip 13 w środowisku biznesowym.

Wydajności nikomu nie zabraknie. Procesor Intela 11 gen. w połączeniu z grafiką Intel Iris Xe radzi sobie z większością zadań, nawet tych bardziej zaawansowanych. Szczególnie przyjemnie pracuje się na nim jednak ze zdjęciami i grafiką. Podzespoły są dość wydajne, by udźwignąć nawet duże biblioteki zdjęć o wysokiej rozdzielczości, ale największym plusem jest tutaj ekran - trudno przecenić możliwość retuszowania i obrabiania zdjęć bezpośrednio na ekranie przy użyciu pióra. Wygoda tego rozwiązania nie ma sobie równych, zwłaszcza gdy w każdej chwili możemy przemienić tablet w laptop i z powrotem. To uniwersalność, jaką zapewniają wyłącznie komputery z obracanym ekranem.

Nie sposób mieć też najmniejszych uwag do kultury pracy. Przez znakomitą większość czasu ZenBook Flip 13 jest absolutnie bezgłośny. Dopiero pod obciążeniem zaczynamy słyszeć szum wentylatora, ale został on sprofilowany tak, iż nawet na maksymalnej mocy nie jest przesadnie uciążliwy, a co ważniejsze - utrzymuje pod kontrolą temperatury podzespołów. W tym ostatnim zadaniu bardzo pomaga też rozwiązanie Ergo Lift, czyli konstrukcja klapy, która delikatnie unosi podstawę laptopa po uniesieniu ekranu, zapewniając tym samym lepszy przepływ powietrza.

Wisienką na torcie jest czas pracy na jednym ładowaniu, który w praktyce okazuje się nawet lepszy niż w topowym ZenBooku Flip S. Zastosowanie wyświetlacza o niższej rozdzielczości pozwoliło „urwać” dodatkowe kilka godzin i w praktycznym zastosowaniu ZenBook Flip 13 bez większych trudności wytrzymywał 10-12 godzin z dala od gniazdka, podczas typowej pracy biurowej w przeglądarce i edytorze tekstu. Jeśli chcemy oglądać na nim wideo, energii powinno wystarczyć nawet na 16 godzin.

Bardzo cieszy fakt, że w zestawie znajdziemy kompaktową ładowarkę USB-C, która jest nie tylko poręczna, ale też pozwala na szybkie ładowanie urządzenia. ZenBooka Flip 13 naładujemy do 60 proc. w 49 minut. Naładowanie do pełna zajmuje zaś około 1,5 godziny.

Duże oszczędności, niewielkie kompromisy.

Testowa konfiguracja Asusa ZenBook Flip 13 kosztować będzie 699 9 zł, gdy laptop trafi do sklepów. W sprzedaży pojawi się też wariant, który mogę zarekomendować większości użytkowników - wyposażony w procesor Intel Core i5 11. gen, 8 GB RAM-u i 512 GB miejsca na dane, za 5499 zł.

Na pozór mogłoby się wydawać, że dużo tańszy laptop musi być dużo gorszym laptopem. Tymczasem w przypadku Asusa ZenBook Flip 13 kompletnie tak nie jest. Dostajemy do ręki fenomenalny sprzęt, ustępujący swojemu droższemu odpowiednikowi na co dzień w stopniu tak nieznacznym, że wręcz niezauważalnym.

*Materiał powstał we współpracy z marką Asus

Lokowanie produktu