Kosmos  / News

Wędrujące ciemne plamy na Neptunie nauczyły się nowej sztuczki. Dzięki temu dłużej pożyją

Picture of the author
622 interakcji
dołącz do dyskusji

Astronomowie obserwujący błękitnego lodowego olbrzyma zauważyli osobliwe zachowanie jednego z wirów w jego atmosferze.

Neptun (a także Uran) to planeta, która już od dawna zasługuje na wysłanie do niej kolejnej misji kosmicznej. Mimo naszego rozbudowanego programu kosmicznego, jak na razie w pobliżu Neptuna przeleciała tylko jedna sonda. Był to Voyager 2, a do przelotu doszło 25 sierpnia 1989 r. Od tego czasu, przez 31 lat obserwujemy Neptuna jedynie za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych. Jaka jest różnica między obserwacjami za pomocą teleskopów i za pomocą sondy kosmicznej, najlepiej pokazuje porównanie obrazów Plutona wykonanych przez teleskop Hubble’a i sondę kosmiczną New Horizons.

A teraz do rzeczy

W 2018 r. teleskop Hubble’a odkrył na północnej półkuli Neptuna nową ciemną plamę, będącą charakterystycznym wirem obserwowanym w atmosferze planety. Choć na zdjęciu plama jest niewielka, to w rzeczywistości ma ona 7400 km średnicy, a jej powierzchnia jest większa od Atlantyku.

Od tego czasu plama stopniowo przemieszczała się na południe, w kierunku równika. To właśnie tam większość wirów tego typu zanika. Tym razem jednak tak się nie stało. Choć astronomowie podejrzewali, że w tym roku plama będzie na równiku albo już jej w ogóle nie będzie, to obserwacje przeprowadzone w sierpniu 2020 r. wskazały, że plama… zawróciła i kieruje się ponownie na północ. To bardzo nietypowe zachowanie – przez ostatnie 30 lat żadna plama tak nie zrobiła.

Co ciekawe, w styczniu astronomowie w pobliżu plamy zauważyli jeszcze jedną, nieco mniejszą plamę, która wkrótce później zniknęła. Możliwe, że wydzieliła się ona ze swojej towarzyszki, nieznacznie się oddaliła, a potem zniknęła. To by jednak wskazywało, że plama faktycznie ulegała już stopniowemu rozrywaniu, na co wskazują także symulacje komputerowe.

Plamy w atmosferze Neptuna to układy wysokiego ciśnienia powstające na średnich wysokościach półkuli północnej. Wirując zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara (siła Coriolisa) opadają następnie w kierunku równika, gdzie siła Coriolisa zanika i plama ulega rozpadowi.

Najnowsza plama jednak postawiła na długowieczność i zrezygnowała z wycieczki w tropiki. To spore zaskoczenie dla naukowców, a jak wiemy, naukowcy wprost uwielbiają takie zaskoczenia.

Naukowcy zauważają także, że być może właśnie oderwanie mniejszego fragmentu dostrzeżonego w styczniu pozwoliło plamie zatrzymać samobójczy pochód w kierunku równika. Obserwacje wskazują, że pojawienie się mniejszej plamy zbiega się w czasie ze zmianą kierunku ruchu głównej plamy.

Aktualnie badacze analizują dodatkowe dane, sprawdzając jak długo szczątki mniejszej plamy utrzymywały się w atmosferze Neptuna w kolejnych miesiącach 2020 roku.

Kosmiczny Teleskop Hubble'a

Choć Neptun z pewnością zasługuje na sondę kosmiczną, to teleskop Hubble’a wykonuje doskonałą robotę, monitorując rok w rok wygląd atmosfery planety. Dzięki prowadzonym co roku obserwacjom wiemy, że plamy widzianej przez sondę Voyager 2 już dawno nie ma, a przez ostatnie 30 lat powiły się jeszcze cztery nowe.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst