Foto  / Recenzja

Polskie skórzane paski fotograficzne Eupidere. Doskonały wybór, choć nie dla każdego

Od kilku miesięcy testuję polskie, piękne, skórzane paski do aparatów marki Eupidere. Czy warto inwestować w taki akcesoria? Jaka jest ich wytrzymałość? I jak to się stało, że nad Wisłą, ktoś je zaczął produkować?

Eupidere to polska marka, która powstała w 2015 r. i do dzisiaj poszerza swoją ofertę

Jej twórcami są Rafał i Diana Krasa, których możecie znać jako DR5000. Jak sami piszą na swojej stronie, są „rodzeństwem, które poza więzami krwi połączyła ogromna pasja, zawód i wspólne cele”. To para fotografów ślubnych, którzy nie tylko robią świetne zdjęcia, ale także od czasu do czasu nagrywają równie dobre filmy na YouTube.

Historia powstania pasków Eupidere jest z pozoru bardzo prosta. Rafał i Diana sami szukali porządnych, skórzanych pasków dla siebie do pracy przy fotografowaniu ślubów czy robienia zdjęć na co dzień. Pasków, które nie tylko będą solidne, ale i piękne oraz dopracowane.

Nic wystarczająco dobrego nie znaleźli, więc wpadli na pomysł, aby zrobić je samemu. No może nie tak zupełnie samemu, bo to nie takie proste. Potrzebna jest wiedza oraz doświadczenie wprawnego kaletnika. Gdy takiego udało im się znaleźć, zaczęło się. Pierwsze paski testowali przez wiele miesięcy podczas dziesiątków wesel na sobie. Cały proces trwał podobno ok. dwóch lat.

Bardzo szanuję takie podejście, bo w dzisiejszych czasach beta testy często robi się na użytkownikach, którzy kupują niedopracowane produkty. Dopiero potem ukazują się ulepszone wersje zawierające poprawki, które można by wdrożyć, gdyby tylko producent zdecydował się przetestować swój sprzęt nieco dłużej.

Tak oto na rynku pojawiły się pierwsze produkty Eupidere: Eupidere Thin, Eupidere Bold i Eupidere Wrist, czyli podstawowe paski skórzane. Z czasem do oferty trafiły modele do zastosowań profesjonalnych, czyli seria pasków Eupidere PRO. W ofercie sklepu znajdziecie także klasyczne męskie paski skórzane. Wszystkie są produkowane w Polsce przez lokalnych wytwórców.

Ja na testy wziąłem WristCognac, czyli pasek nadgarstkowy oraz ThinCognac — wąski pasek przeznaczony do średnich i małych aparatów fotograficznych. Jak oba paski sprawdziły się w praktyce po kilku miesiącach użytkowania?

Jakość wykonania robi wrażenie

Oba paski testowałem na kilku różnych aparatach: Fujifilm X100F, Fujifilm X-T3, X-T4 (z różnymi małymi obiektywami), Olympus E-M5 Mark III czy Sony A7 III. Jakie są w praktyce?

Produkty Eupidere są sprzedawane w estetycznym, prostym opakowaniu z szarego kartonu. Po otwarciu w środku znajdziemy pasek owinięty delikatnym papierem pakowym. Całość sprawia świetne wrażenie, a samo odpakowywanie to przyjemność.

Pełny efekt jest jednak widoczny dopiero po rozpakowaniu. Paski robią wrażenie. Są delikatne, dokładnie wykonane, a koniakowy kolor idealnie pasuje do srebrnych czy nawet czarnych aparatów. Ten kolor to mój zdecydowany faworyt.

Jak podaje producent, do produkcji pasków marki Eupidere używane są wyłącznie 100% naturalne, selekcjonowane skóry bydlęce. Przy doborze oceniane są właściwości fizyczne oraz mechaniczne skóry, a ostatecznie stosowane są płaty nie tylko pozbawione skaz wizualnych, ale również dostatecznie grube i nierozciągliwe. Wcześniej każdy z płatów garbowany jest w specjalnej wyprawie tak, aby gotowy produkt na długo zachował swoje właściwości mechaniczne oraz wytrzymałość.

Lico, czyli zewnętrzna część skóry, jest barwiona i została zabezpieczona specjalną warstwą ochronną, dzięki której paski powinny być bardziej odporne na uszkodzenia czy zużycie. Część wewnętrzna paska jest barwiona w zgodzie z ogólnym kolorem. Pasek jest zbity, gęsty i nie podrażnia skóry. Paski nie barwią, a zwisając bezpośrednio na szyi, są przyjemne w dotyku.

Paski Eupidere powinny pasować do wszystkich rodzajów mocowań w aparatach. Przed wyborem, warto jednak zwrócić uwagę, jaki mamy model. Najbardziej popularne mocowanie to mocowania do kółek montażowych jak np. w aparatach Fujifilm, Olympus czy Sony. Do nich pasują paski Eupidere Bold, Thin i Wrist. Jeśli natomiast mamy starszy model aparatu, zazwyczaj lustrzankę z mocowaniem zamkniętym, wtedy trzeba sięgnąć po paski Eupidere Buckle. Zastosowano tam klamerkę, dzięki której paski można rozpinać.

W testowanych paskach mam to pierwsze rozwiązanie, którego zwykle wielkim fanem jego nie jestem. Mocowanie kółek montażowych to dla mnie zawsze nierówna walka ze sprzętem, a jeszcze gorzej idzie mi ich demontaż. W paskach Eupidere kółka montażowe są oddzielone od korpusu skórzaną podkładką, zatem nie ma możliwości, aby kółko miało kontakt z aparatem i go w jakiś sposób uszkodziło. Kółka mocujące są hartowane, dzięki czemu powinny być wytrzymałe, sprężyste i odporne na odkształcenia. Elementy stalowe zostały pokryte chromem, co nie tylko świetnie wygląda, ale też zabezpiecza je przed rdzą.

Zaraz nad mocowaniem w paskach znajdują się metalowe nity, które są nieco zagłębione w skórze. Nie zmienia to jednak faktu, że w niektórych, rzadkich przypadkach, nity mogą mieć kontakt z aparatem. Pewnie nie w każdym modelu, ale w przypadku Fujifilm X100F, prawy nit mogę zahaczyć o tarczę ekspozycji. W praktyce trzeba by się bardzo postarać, aby taka sytuacja się wydarzyła, a jeszcze bardziej, aby pokrętło się porysowało.

Jaka jest wytrzymałość testowanych pasków? Te z linii standardowej spokojnie poradzą sobie ze sprzętem o wadze 700 g. Wytrzymałość pasków linii PRO to 1400 g. W rzeczywistości ich wytrzymałość jest wyższa, ale osobiście wolę jednak nie wychodzić ponad opisywany tu limit.

Paski Eupidere nie tylko świetnie wyglądają, ale są też wygodne

Pasków bardzo komfortowo się używa. Nawet z cięższym sprzętem nie wrzynają się w ramię czy szyję, są przyjemne w dotyku, nie podrażniają skóry nawet podczas tarcia (np. o szyję).

Paski mają długość 110 cm, a producent nie oferuje możliwości modyfikacji ich długości (chociaż słyszałam, że jak się bardzo wyprosi, to coś się uda zrobić, ale nie wiecie tego ode mnie). Niestety, paski nie mają możliwości regulacji, zatem albo polubicie taką długość, albo nie. Raczej polubicie.

Dlaczego? Bo to przemyślana i przetestowana długość, która dobrze sprawdza się w praktyce. Po zawieszeniu na szyi aparat spoczywa na miękkim (przynajmniej u mnie) brzuchu. Aparat jest daleko od metalowej klamry paska do spodni.

Jeszcze lepiej jest po zawieszeniu paska na ramieniu lub na skos. Także w tym wypadku aparat nie zahacza o spodnie, które mogą mieć metalowe części. Przy zakładaniu pętla jest odpowiednio duża, więc nie uderzymy aparatem w głowę. Co więcej, w czasie noszenia, aparat nie jest zbyt luźny. Pasek dobrze układa się także na nadgarstku. Można go komfortowo zawinąć dwu- lub nawet trzykrotnie, zachowując swobodę ruchu.

W przypadku Eupidere Wrist pętla paska ma dobrze dobrane wymiary, które pozwalają na komfortowe noszenie. Po założeniu odległość od aparatu jest odpowiednia: mamy swobodę, ale sprzęt jest blisko.

Minusy? Paski łatwo zniszczyć przez kontakt z wilgocią

To nie jest moja pierwsza przygoda z paskami Eupidere. Już kiedyś miałem jeden model, który do dzisiaj spoczywa gdzieś w kartonie z różnymi akcesoriami nieużywanymi od lat. Dlaczego już z niego nie korzystam?

W czasie jednej z podróży pasek spędził trochę czasu w plecaku, gdzieś obok wilgotnego lub mokrego ręcznika. Złapał wilgoć i się powykrzywiał. Można z niego spokojnie korzystać, ale to już nie to samo, kiedy jest cały pokręcony.

Wilgoć niestety może szybko zniszczyć paski Eupidere i wiele innych skórzanych produktów. Wody trzeba tu unikać jak... ognia. A jeśli już pasek się zamoczy, to należy jak najszybciej osuszyć go w temperaturze pokojowej z dala od źródeł ciepła takich jak kaloryfery, piecyki, suszarki do włosów, które powodują pękanie lub zniekształcenia skóry.

Producent podaje też, że z paskami należy postępować jak ze wszystkimi produktami z naturalnych skór np. butami i można stosować pasty oraz środki impregnujące. Problem w tym, że nie zawsze jesteśmy w stanie chronić paski. I nie mówię tu nawet o bezpośrednim narażeniu na deszcz, ale nawet kontakcie z mokrym plecakiem czy torbą.

Trzeba też pamiętać, że paski są wykonane z tworzywa naturalnego. Skóra nie jest odporna nas silne uszkodzenia mechaniczne, a paski tego typu są elementami zużywalnymi. Trzeba się zatem spodziewać, że na paskach pojawią się zarysowania, uszkodzenia, a z czasem mogą one także pociemnieć — podobnie jak ma to miejsce w np. siedzeniach w samochodzie. Do pewnego stopnia jest to nawet efekt pożądany — nadaje charakteru i świadczy o tym, że aparat nie leży w szufladzie.

Na testowanych egzemplarzach dosyć szybko zaczęło kruszyć się i w niektórych miejscach nawet odpadać tworzywo (farba?) chroniące kanty paska, łączące część zewnętrzną z wewnętrzną. Małe wyrwy widać w szczególność w okolicach przy mocowaniu, gdzie pasek najmocniej pracuje. Niby to normalne, ale nie wygląda dobrze.

Paski Eupidere — czy warto? Warto, ale...

Paski Eupidere, przynajmniej te z podstawowej serii, to nie są produkty dla osób, które cenią przede wszystkim praktyczną wartość i oczekują, że ich paski (razem z aparatami) będą pancerne. Albo po prostu nie zwracają zbytniej uwagi na stan swojego sprzętu, tylko traktują go jak narzędzia, które mają pracować. Ja takie podejście rozumiem i szanuję. Widok porysowanych, poniszczonych korpusów ma w sobie to coś. Być może wtedy lepiej sprawdzą się paski z linii PRO, których jednak nie miałem okazji sprawdzić. Chociaż z drugiej strony, nawet sam producent zaleca, aby przy zestawach naprawdę ciężkich, mocno powyżej 1,4 kg, korzystać raczej z pasków neopropenowych lub poliestrowych.

Testowane paski zdecydowanie lepiej sprawdzą jako niezwykle estetyczne dodatki do raczej lekkich zestawów, dla które osób przykładają wagę do wyglądu zarówno swojego, jak i sprzętu, z którego korzystają. Trzeba się z nimi obchodzić delikatnie, dbać o nie, ale w zamian dodają aparatom dodatkowej wartości. Spoczywając na półce, zachęcają do sięgnięcia po aparat. Kiedy już to zrobimy, odwdzięczają się delikatnością, szlachetnym materiałem, poczuciem obcowania z dziełem, które wyszło spod ręki fachowca, a nie bezdusznej maszyny na chińskiej prowincji.

Paski Eupidere są piękne, stylowe, dopracowane, a w dodatku zaprojektowane i produkowane w Polsce przez fotografów dla fotografów. Mają niestety garść mankamentów i jeśli o nie nie dbamy, to mogą się szybko zniszczyć. Są jednak dosyć rozsądnie wycenione (69 zł Wrist, 99 zł Thin) jak na skórzany produkt z manufaktury.

Czy warto? To zależy, jakie masz podejście do takich dodatków. Ja uważam, że warto, ale pasek podpiąłem na stałe do Fujifilm X100F, który jest aparatem dodatkowym. Mojego „woła roboczego” zaprzągłem w inne jarzmo, chociaż coraz częściej i tak podpinam go do gimbala czy na statyw, kiedy z paska nie korzystam. Eupidere Thin sprawdza się idealnie jako elegancki pasek do stylowego aparatu, z którego korzystam od czasu do czasu, a kiedy jest w stanie spoczynku, wzbudza uśmiech na twarzy od samego patrzenia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst