Tech  / Artykuł

Facebook: zapłaćcie 9 tys., bo we don't speak Polish i co nam zrobicie?

102 interakcji
dołącz do dyskusji

Choć już niemal 20 mln Polaków ma konta na Facebooku, to firma ta odmawia przyjęcia pozwu o cenzurę wytoczonego przez Polaków. Powód? Jest wystosowany po polsku. By w ogóle doszło do rozprawy, organizacja pozarządowa Panoptykon rozpoczęła zbiórkę na tłumaczenie dokumentacji sądowej.

„W 2018 r. Facebook nagle i bez wyjaśnienia usunął konto Społecznej Inicjatywy Narkopolityki, organizacji, która wspiera osoby uzależnione od narkotyków i zajmuje się tzw. redukcją szkód. Dla SIN Facebook to podstawowy kanał komunikacji – bez niego trudno im skutecznie działać” - tak Fundacja Panoptykon, która zajmuje się kwestiami ochrony praw człowieka i prywatności w internecie, zaczyna odezwę o pomoc w zebraniu niemal 9 tys. złotych niezbędnych, by proces wytoczony firmie Marka Zuckerberga miał szansę na dalsze kroki prawne.

Polska vs Facebook

Sprawa zaczęła się w maju 2019 r. Pozew o ochronę dóbr osobistych złożyła w maju w Sądzie Okręgowym w Warszawie organizacja Społeczna Inicjatywa Narkopolityki. Pozwany: Facebook Ireland Limited, czyli oddział Facebooka odpowiedzialny za działania w Europie. Powód: "arbitralne usuwanie treści, jakie SIN publikował na Facebooku i Instagramie".

To "arbitralne usuwanie treśći" to usunięcie grupy prowadzonej przez SIN, do której należało 4 tys. osób, wymieniających się ostrzeżeniami na temat chemicznej zawartości tabletek ecstasy pojawiających się na rynku. Facebook uznał ją jednak za miejsce, w którym narkotyki się sprzedaje i zamknął bez żadnych ostrzeżeń i tłumaczeń. Wkrótce podobnie potraktował profil samego SIN.

Fundacja Panoptykon od początku wspiera Inicjatywę w tym procesie. To nie tylko sposób na zawalczenie o prawo do działalności na tym portalu społecznościowym dla SIN, ale, co nie mniej ważne, także wskazanie, jak ważnym problemem jest tzw. cenzura prywatna, czyli to jak platformy społecznościowe na podstawie wewnętrznych regulaminów mogą kasować pewne treści.

Pierwszym sukcesem fundacji było to, że Sąd Okręgowy w Warszawie uznał się za właściwy do rozpoznania tej sprawy w Polsce na podstawie polskiego prawa - Zależało nam na wykazaniu, że polscy użytkownicy mogą dochodzić swoich praw przeciwko globalnym firmom internetowym w Polsce - tłumaczy nam Dorota Głowacka, ekspertka Panoptykonu.

Tylko english

Wkrótce jednak okazało się, że sprawa może utknąć, bo Facebook stwierdził, że… nie rozumie po polsku. Facebook Ireland Limited odmówił przyjęcia pozwu napisanego po polsku, ponieważ - jak twierdzi firma - nie posługuje się nim żadna z zatrudnionych w dziale procesowym irlandzkiego Facebooka osób. 

Polski sąd uznał tę argumentację i przekazał dokumentację do tłumaczenia uwierzytelnionego. Co więcej, wydał decyzję, by obciążyć kosztami tłumaczenia powoda, czyli SIN. Te okazały się być nie małe, bo wyniosły aż 8 841,56 zł. By organizacje pozarządowe je udźwignęły, trwa zbiórka, do której można się dołożyć na stronie Panoptykonu.

Dopiero przetłumaczony pozew został przesłany do Facebooka przez sąd irlandzki, a na ten przetłumaczony pozew Facebook odpowiedział za pomocą polskiej kancelarii już po polsku. Więc w naszej ocenie cała ta historia z niezrozumieniem języka polskiego to nic więcej jak próba grania na czas, odwleczenia i wpędzenia nas w koszty - mówi nam Głowacka.

SIN owszem złożył zażalenie na takie obciążenie kosztami, ale i tak póki co musi je pokryć. Co więcej, Facebook właśnie odwołał się od całego procesu ale ani SIN, ani Panoptykon nie mają na razie możliwości wglądu do tych dokumentów, bo nie został wyznaczony terminy rozprawy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst