Sprzęt  / Recenzja

Jeżeli lubisz grać i nie masz miliona monet, kup ten smartfon. realme 7 - recenzja

realme 7 to prawdopodobnie najlepszy smartfon kosztujący mniej niż 800 zł. Można z czystym sumieniem polecić go użytkownikowi, który potrzebuje dobrego urządzenia w rozsądnej cenie.

Jakiś czas temu miałem okazję testować droższą wersję tego smartfona, a konkretnie realme 7 Pro. I uderzyło mnie, że choć wersja Pro jest o 500 zł droższa od podstawowego wariantu realme 7, to pod niektórymi względami tańszy model jest lepszy. I nie, nic mi się nie pomyliło. Zresztą sami za chwilę się o tym przekonacie.

Najpierw spójrzmy na rzeczy do bólu standardowe.

Półmatowa obudowa z tworzywa sztucznego przypomina tę z droższego modelu. Jest ładna, dobrze spasowana i można dodatkowo zabezpieczyć ją dołączonym do zestawu etui, które niweluje różnicę między wyspą aparatów i resztą obudowy. Warto też zwrócić uwagę na przycisk odblokowywania ekranu, w którym zintegrowano czytnik linii papilarnych. Moim zdaniem jest to rozwiązanie wygodniejsze od czytnika umieszczonego pod ekranem, który zastosowano chociażby w realme 7 Pro.

Mamy tu wszystkie potrzebne standardy łączności, czyli WiFi 5, LTE i Bluetooth 5.0. Producenta należy pochwalić też za użycie portu ładowania w standardzie USB-C, a nie starym microUSB, oraz gniazda słuchawkowego. To ostatnie okazuje się szczególnie przydatne, bo w modelu tym dźwięk z głośników jest do bólu standardowy, by nie powiedzieć średni. Ale czego spodziewać się po tanim głośniku mono?

Kolejnym dosyć typowym elementem są aparaty: zwykły (48 MP f/1.8), szerokokątny (8 MP f/2.3), makro i sensor światła (po 2 MP). Dwa pierwsze robią ładne zdjęcia w słoneczne dni, ale gdy brakuje światła zaczynają mieć spore problemy z balansem bieli oraz szczegółowością. Niemniej wystarczą do wrzucania zdjęć na media społecznościowe. Nie używajcie ich za to do nagrywania wideo, bo jego jakość będzie bardzo średnia, ale w tej półce cenowej to standard.

Z kolei aparaty makro i sensor światła można uznać za bezużyteczne, ponieważ są pochodną obecnego trendu wymuszającego na producentach stosowania jak największej liczby aparatów nawet w tanich urządzeniach. To dobrze wygląda w folderach reklamowych, w codziennym użytkowaniu raczej średnio. 

Reszta jest znacznie lepsza.

Zacznijmy od 6,5-calowego wyświetlacza o rozdzielczości 2400 x 1080 pikseli, który cechuje się odpowiednim odwzorowaniem barw, kątami widzenia i jasnością. Jest on niewątpliwie duży, ale właśnie tego oczekują gracze. Tak samo jak odświeżania 90 Hz, które w tej półce cenowej nie jest standardem. Rozwiązanie to sprawia, że klatki obrazu wyświetlają się częściej, animacja jest bardziej płynna, zaś opóźnienia mniejsze. Krótko mówiąc, daje to realną przewagę w grach. Rozwiązania tego nie ma w modelu Pro, gdzie zastosowano znacznie ładniejszy, ale mniej płynny wyświetlacz Super AMOLED 60 Hz.

Jednak by generować tak płynną grafikę potrzebne są mocne podzespoły. Zbyt słabe komponenty mogą sprawić, że animacja nie będzie płynna, zaś gry będą klatkować. Na szczęście w tym przypadku nie ma takiego problemu, ponieważ smartfon jest napędzany przez układ MediaTek Helio G95 wspierany przez 4, 6 lub 8 GB RAM oraz 64-128 GB pamięci wewnętrznej rozszerzalnej za pomocą kart microSD. 

Specyfikacja ta pozwala pozwala nie tylko na wygodne użytkowanie smartfonu, ale też na komfortowe granie w zdecydowaną większość tytułów, w tym najnowsze Genshin Impact, które jest chyba najładniejszą grą na rynku.

Co ciekawe, sam procesor jest wydajnościowo porównywalny ze Snapdragonem 720G użytym w droższym realme 7 Pro, choć w przypadku modelu droższego wydajność wydaje się bardziej stała, a zwykłemu realme 7 zdarzają się sporadyczne przycięcia animacji czy interfejsu. Jest to jednak na tyle rzadkie zjawisko, że większość osób nie zwróci na nie uwagi.

Ogromne wrażenie robi akumulator o pojemności 5000 mAh, który bez problemu starcza na cały dzień pracy, a niekiedy nawet dwa dni pracy. Jest to jednak sprzęt dla graczy, więc można się spodziewać, że część osób będzie w stanie go rozładować w kilka godzin. Wtedy uzupełnienie braków energii nie będzie problemem, ponieważ naładowanie tych ogniw od 0 do 100 proc. przy użyciu dołączonej szybkiej ładowarki 33W potrwa nieco ponad godzinę. Nie jest to tak dobry czas jak w przypadku realme 7 Pro (36 minut), ale tam mamy szybszą technologię ładowania (65W) i mniejsze ogniwa (4500 mAh).

Czy warto kupić realme 7?

Jak sami widzicie, tekst ten podzieliłem na elementy standardowe i lepsze niż powinny być. Nie wypisałem większych wad testowanego modelu, ponieważ bardzo trudno je znaleźć biorąc pod uwagę sugerowaną cenę realme 7.

Jest to smartfon nie tylko dobrze wykonany, ale też szybki i wyposażony w rozwiązania zarezerwowane do niedawna dla drogich sprzętów, czyli szybkie ładowanie, ogromny akumulator oraz ekran 90 Hz. Podoba mi się też, że ma trzy lata gwarancji zamiast standardowych dwóch.

Dlatego po kilku tygodniach razem spędzonych jestem pewien, że realme ma szansę w końcówce roku mocno nadepnąć na odcisk Xiaomi, które do tej pory było hegemonem w świecie opłacalnych i tanich smartfonów. realme 7 oferuje bowiem świetny stosunek jakości do ceny w każdym wariancie. Model 4/64 to koszt 799 zł, 6/64 - 899 zł, zaś za wersję 8/128 trzeba zapłacić 1099 PLN. Najtańszy to coś świetnego dla zwykłych użytkowników, a droższe modele spodobają się bardziej wymagającym osobom, chociażby graczom.

Powiem krótko: gdybym miał dziecko kochające gry mobilne (są inne?), na najbliższą gwiazdkę kupiłbym mu właśnie realme 7.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst