Tech  / Recenzja

Na co komu radio w 2020 r.? Sprawdziłem Teufel Radio 3sixty

Picture of the author

Nie spodziewałem się polubić tego produktu. A jednak po kilku tygodniach z Teufel Radio 3sixty autentycznie żal było mi się z nim rozstać.

Na co komu radio w 2020 r.? - pomyślałem w pierwszej chwili, gdy dostałem propozycję testu radia Teufel Radio 3sixty. Rozgłośnie radiowe to dziś jedne wielkie bloki reklamowe przeplatane nieśmiesznymi żartami i konkursami dla gospodyń domowych. Radio internetowe mam - no właśnie - w internecie. Muzykę odkrywam na Spotify. Niemal wszystkie stacje tego świata mam na wyciągnięcie ręki, w smartfonie. Wystarczy dobry głośnik Bluetooth i voila - radio jak znalazł.

Po bliższym przyjrzeniu się opisowi produktu zacząłem być jednak coraz bardziej ciekawy. Teufel Radio 3sixty owszem, potrafi odtworzyć radio FM, DAB i radio internetowe, ale współgra też ze Spotify i Amazon Music, może służyć jako głośnik Bluetooth a nawet jako głośnik przewodowy. Wszystko to w relatywnie niewielkiej cenie około 1000 zł.

Zgodziłem się na test. Radio przyjechało i… nie byłem gotowy na to, jak bardzo wejdzie mi w krew jego używanie i jak wygodne jest posiadanie fizycznego, wolnostojącego urządzenia do odtwarzania muzyki, do którego obsługi nie muszę mieć przy sobie smartfona.

Wizualnie Teufel Radio 3sixty raczej wtapia się w tło, niż z niego wyróżnia.

„Nienachalny minimalizm” - tak określiłbym stylistykę 3sixty. To prost bryła o czarnej kolorystyce z czerwonymi akcentami, wykonana z mieszkanki matowego i błyszczącego plastiku, oraz siatki pokrywającej grill głośników. Urządzenie nie rzuca się w oczy i dzięki temu pasuje niemal wszędzie, niezależnie od stylu dekoracji. Jedynym, co mi w tej konstrukcji nie pasuje, jest ekran - ma on bardzo niską rozdzielczość i podświetla go nieprzyjemne, niebieskawe światło. Do tego ekran podświetlony jest bardzo nierównomiernie, co rzuca się w oczy zwłaszcza nocą, gdy podświetlana jest tylko godzina. Ten element wymaga poprawy. Co do reszty - nie mam zastrzeżeń.

Na froncie mamy wspomniany wyświetlacz, dwa duże pokrętła i rząd fizycznych przycisków. Ekran nie jest dotykowy - radiem sterujemy albo przy użyciu przycisków i pokręteł, albo poprzez aplikację mobilną. Tej ostatniej nie miałem jednak okazji przetestować - z jakiegoś powodu nie chciała działać na żadnym posiadanym przeze mnie smartfonie. Problemy z jej działaniem potwierdzają zresztą opinie w sklepach z aplikacjami. Ten aspekt Teufel musi jeszcze usprawnić.

Brak dostępu do aplikacji mobilnej nie miał zresztą większego znaczenia dla obsługi Radio 3sixty. Urządzenie jest tak banalne i intuicyjne w obsłudze, że do wszystkiego można dojść w kilka minut (jest też pilot dla tych, którym trudno wstać z kanapy).

Radio jest też nadspodziewanie dobrze wykonane. Spodziewałem się tanich plastików i trzeszczących pokręteł, a otrzymałem urządzenie naprawdę solidne. Żaden z przycisków nie trzeszczał, a aluminiowe pokrętła sprawiają świetne wrażenie i stawiają należyty opór. Obsługa tego radia przy użyciu fizycznych przełączników sprawia niemałą satysfakcję i wywołuje dziwny powiew nostalgii - osobiście nie obsługiwałem radia w ten sposób od co najmniej dekady. Palce zdążyły już zapomnieć, że muzyki można szukać inaczej niż dotykając zimnej powierzchni wyświetlacza telefonu lub klikając przyciskiem myszy.

W klasycznym radiu pierwszym krokiem jest rozsunięcie anteny i nastawienie częstotliwości. W Teufel Radio 3sixty pierwszy krok to podłączenie urządzenia do domowej sieci Wi-Fi.

Można to zrobić wklepując hasło ręcznie (nie polecam), lub przyciskiem WPS na routerze. Kilka sekund później cały świat muzyki stoi przed nami otworem.

Teufel Radio 3sixty to nie radio. To centrum odkrywania nowych brzmień, na wyciągnięcie ręki.

Gdy zajrzałem do menu radia na moment dostałem paraliżu opcji, tak rozległa jest biblioteka stacji, do których mamy dostęp. Tutaj faktycznie może być łatwiej poruszać się po interfejsie przy użyciu aplikacji mobilnej, bo z poziomu Teufel Radio 3sixty mamy dostęp do stacji radiowych i audycji o różnej tematyce z całego świata.

Są tu również podcasty, także polskie. W kilka minut znalazłem w przepastnym menu wszystkie audycje, których słucham na co dzień i przypisałem je do menu szybkiego wybierania.

Najcześciej wykorzystywałem jednak Radio 3sixty do słuchania muzyki ze Spotify i tu również produkt Teufela okazał się nadspodziewanie użyteczny.

Aby słuchać muzyki ze Spotify w radiu Teufela nie trzeba robić nic, prócz podłączenia sprzętu do sieci Wi-Fi. Podobnie jak np. w głośnikach Sonosa, Spotify automatycznie rozpozna urządzenie podłączone do sieci i umożliwi połączenie poprzez Spotify Connect. Możemy więc nie tylko odtwarzać muzykę na zewnętrznym urządzeniu, ale też sterować nią np. z poziomu smartfona lub komputera.

Teufel Radio 3sixty nie wymaga jednak sięgania po smartfon, by uruchomić Spotify. Wystarczy przypisać ulubione albumy czy playlisty do menu szybkiego uruchamiania i voila - wciskamy przycisk, a muzyka zaczyna grać.

Gdy jestem w domu, zazwyczaj słucham kilku playlist naprzemiennie, czasem odtwarzam Daily Mixy lub „Powtórkę z ulubionych”, przygotowaną przez Spotify. W czasie testów przypisałem sobie te wszystkie playlisty do menu szybkiego wyboru i mogłem żonglować nimi bez sięgania po telefon.

Menu szybkiego wyboru ukryte jest pod pięcioma przyciskami w dolnym rzędzie i mam do niego tylko jedno zastrzeżenie - szkoda, że nie są to przyciski uniwersalne, lecz dedykowane banki ulubionych zależnie od źródła dźwięku. Dla przykładu: gdy źródłem muzyki jest Spotify, pod przyciskami mamy zapisane nagrania ze Spotify. Gdy źródłem jest internetowe radio - pod przyciskami znajdują się ulubione stacje. Osobiście wolałbym mieć możliwość przypisania różnych źródeł do tych przycisków i przywoływania ich bez konieczności uprzedniej zmiany źródła odtwarzania.

Jak gra Teufel Radio 3sixty?

W pierwszej chwili nie byłem pod zbyt wielkim wrażeniem. Układ głośników składa się z dwóch stożkowych przetworników umieszczonych u szczytu obudowy oraz subwoofera i kanału bass reflex (wylotu powietrza) u dołu.

Przy pierwszym kontakcie Radio 3sixty gra dość niemrawo i płasko. Wystarczy jednak wejść w ustawienia i nieco podbić wysokie i niskie częstotliwości, by sprzęt zbudził się do życia i zagrał naprawdę ładnie, jak na swoją cenę oczywiście.

Gdybym miał porównać brzmienie Teufela do innego sprzętu, byłby to bez dwóch zdań Sonos One. Obydwa sprzęty po odpowiednim ustawieniu grają ciepło, a jednocześnie bardzo czysto, oferując przy tym wyraźny, acz nie przytłaczający bas.

Nieco szkoda, że w ustawieniach Radio 3sixty nie ma możliwości dalszej ingerencji w profil dźwiękowy, choćby w środkowe pasmo częstotliwości. Mam wrażenie, że z tego sprzętu można by wycisnąć jeszcze więcej.

Radio 3sixty jest też zbudowane w taki sposób, by odtwarzać dźwięk w 360 stopniach i rzeczywiście daje sobie z tym radę. Oczywiście nie mówimy tu o jakiejś super-zaawansowanej technologii rodem z Apple HomePod, skanującej otoczenie falami dźwiękowymi. Nie, mówimy o skierowanych ku górze stożkach, fizycznie emitujących dźwięk w 360 stopniach. Nie rozchodzi się on równomiernie po całym pomieszczeniu, ale gra definitywnie szerzej od jakiegokolwiek urządzenia, które ma głośniki umieszczone na panelu frontowym.

Co bardzo dla mnie istotne - Radio 3sixty gra dobrze nie tylko „rozkręcone na cały regulator”, ale także po cichu. Nawet przy niewielkim natężeniu dźwięk jest przyjemny i wyraźny.

Trudno oddać słowami, dlaczego tak polubiłem Teufel Radio 3sixty.

Dostałem do testów sprzęt kosztujący 1000 zł, który gra przyzwoicie i zapewnia dostęp do niemal całej muzyki tego świata. Nie to jednak najbardziej mnie zachwyciło, lecz zapomniana już w dzisiejszych czasach wygoda obsługi. Połączenie nowoczesnego, cyfrowego dostępu do treści z analogową obsługą.

Radio 3sixty spędziło połowę czasu testów w sypialni, a drugą połowę na kuchennym parapecie. Jest coś niesłychanie satysfakcjonującego w fizycznym kontakcie z urządzeniem. Pokolenie 40-latków i starsze pewnie patrzy na te słowa z politowaniem, ale dla mnie, 29-latka, i dla pokolenia, które dopiero co wchodzi w dorosłość, to nieznany/zapomniany fenomen. W domu moich rodziców do dziś stoi radio z pokrętłami i przyciskami, ale w moim mieszkaniu takiego urządzenia nie ma od co najmniej 10 lat. Dla młodego pokolenia sama propozycja kupienia takiego urządzenia musi brzmieć abstrakcyjnie, bo po co, skoro istnieją smartfony, głośniki Bluetooth i słuchawki?

Trudno jednak uzyskać podobny poziom prostoty i wygody ze smartfonem. Wstając z łóżka, zamiast odblokowywać smartfona i gmerać w aplikacji (po drodze sprawdzając wszystkie social-media) po prostu sięgałem ręką w stronę czarnego pudełka na regale i wciskałem jeden przycisk, by zaczęła grać muzyka.

W kuchni, gdy chciałem ściszyć odtwarzanie, nie musiałem mokrymi dłońmi dotykać telefonu, lecz mogłem sięgnąć w stronę wygodnego pokrętła, które łatwo chwycić. Z czasem ta wygoda zaczęła mi wchodzić w krew i gdy oddałem Radio 3sixty, naprawdę mi tego brakowało.

Czy warto kupić Teufel Radio 3sixty?

Odpowiedź jak zwykle brzmi: to zależy.

Uczciwie powiem, że jeśli szukasz głośnika przede wszystkim do słuchania muzyki ze Spotify, Sonos One jest lepszym wyborem. Jest tańszy, mniejszy, gra nieco lepiej i przy użyciu aplikacji Sonosa można zyskać dostęp do równie rozległej kolekcji stacji radiowych i podcastów.

Sonos One nie zapewnia jednak tej samej wygody i fizycznego obcowania z muzyką, co Teufel Radio 3sixty. I sądzę, że dla wielu osób połączenie obudowy i obsługi klasycznego radia z nowoczesnymi możliwościami i dostępem do muzyki z całego świata, będzie wystarczającym argumentem, by sięgnąć po ten produkt.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst