Nauka  / Artykuł

Musk chce zapisywać myśli i komunikować się telepatycznie. Na razie wszczepił elektrody świni i zarejestrował pracę mózgu

Kilka tygodni temu podczas dość kameralnej prezentacji Elon Musk wraz ze swoim zespołem zaprezentował postępy prac nad interfejsem mózg-komputer o nazwie Link. W trakcie prezentacji inżynierowie pokazali także działanie urządzenia wszczepionego w czaszkę świni o imieniu Gertrude.

Owszem, urządzenie faktycznie rejestrowało sygnały z mózgu. Pytanie jednak co można zrobić z takimi danymi. Elon Musk sięgając daleko w przyszłość roztaczał przed zebranymi wizję, w której będzie można analizując takie sygnały, czytać myśli. Kilka miesięcy wcześniej, w jednym z podcastów Musk wspominał, że dzięki temu urządzeniu w ciągu 5-10 lat mowa stanie się niepotrzebna.

Reality check

Gdy  tuż po prezentacji osiągnięć zespołu, prof. Andrew Johnson zajmujący się interfejsami neuronowymi stwierdził, że „od strony inżynieryjnej to jest bardzo dobra robota, ale bardzo prymitywna neurobiologia”, Elon Musk szybko odpowiedział, że „niestety bardzo powszechne w świecie naukowym jest skupianie się na ideach i ignorowanie prób ich realizacji. Analogicznie pomysł lotu na Księżyc jest trywialny, ale faktyczne wysłanie ludzi na Księżyc jest trudne”.

Nie do końca jednak tak jest. Bardzo szybko wielu naukowców zauważyło, że gdyby całą prezentację przeanalizować na chłodno i skupić się na tym co faktycznie udało się zespołowi Neuralink zrobić, to trudno będzie dopatrzeć się jakiegokolwiek przełomu. Samo rejestrowanie pracy mózgu za pomocą elektrod znane jest od wielu dekad. Od połowy poprzedniego wieku naukowcy regularnie analizują pracę mózgu zwierząt.

Robot chirurgiczny firmy Neuralink przeznaczony do autonomicznego wszczepiania urządzenia Link w czaszki użytkowników.

Ewolucja? Tak. Rewolucja? Nie.

Wszczepianie elektrod do mózgu? Też nie ma tutaj nic nowego. Owszem, przedstawiony na prezentacji robot chirurgiczny, który ma całkowicie autonomicznie zajmować się wykonywaniem całej operacji wszczepiania czipu w czaszkę i elektrod bezpośrednio do mózgu, jest urządzeniem całkowicie nowatorskim, ale już w 2006 r. zespół BrainGate przeprowadzał operacja wszczepiania pakietów 100 elektrod w mózgi osób sparaliżowanych, przez co umożliwiał im proste kontrolowanie ruchu kursora na ekranie komputera. Z kolei w Melbourne w Australii wkrótce rozpoczną się pierwsze testy urządzenia, które pozwoli osobom niewidomym ponownie zobaczyć otaczający ich świat. Opracowane tam urządzenie będzie składało się z kamery oraz procesora wszczepionego do mózgu, który analizując obraz z kamery, będzie wysyłał sygnały elektryczne bezpośrednio do ośrodka wzroku w mózgu.

Można zatem stwierdzić, że osiągnięcia zespołu Neuralink bardziej stanowią ewolucję obecnego stanu nauki, a nie rewolucję. Robot przeprowadzający całą procedurę implantacji to postęp, umiejętność wszczepienia 1000 elektrod zamiast 100 to także postęp, ale nie jest tak, że nikt tego nigdy wcześniej nie robił - to już czysty marketing.

Będziemy czytać myśli, a mowę wyprze telepatia

Niewątpliwe osiągnięcia zespołu Neuralink nie uzasadniają jednak wizji jakie przed publicznością roztacza Elon Musk. Założyciel Tesli i SpaceX przekonuje bowiem, że dzięki urządzeniu z czasem będziemy w stanie czytać i zapisywać myśli i wspomnienia, będziemy w stanie porozumiewać się telepatycznie z innymi użytkownikami Linka, a z czasem doprowadzić do zjednoczenia ludzkiej inteligencji ze sztuczną.

Brzmi bardzo futurystycznie, bardzo optymistycznie, bardzo…. muskowo. Jednak jak zauważa prof. Johnson, obecnie wszelkie interfejsy tego typu działają na zasadzie dekodowania biomimetycznego, tzn. najpierw zapisuje się aktywność mózgu w trakcie gdy pacjent/użytkownik wyobraża sobie różne czynności takie jak ruch ramienia w lewo czy w prawo. Gdy już wiadomo, które komórki w mózgu „wolą” który kierunek, można zająć się dekodowaniem dalszych ruchów, w ten sposób ucząc się, które ośrodki odpowiadają za które czynności.

Taki system działa całkiem dobrze w przypadku bardzo prostych ruchów. Pytanie jednak czy w ogóle da się w taki sam sposób podejść do skomplikowanych procesów umysłowych? Nawet gdyby Neuralink rejestrował impulsy ze 100 mld komórek w mózgu, ile różnych myśli trzeba by było zdekodować, aby skalibrować urządzenie do ich wykrywania? Co więcej, czy za każdym razem myśląc o podróży na Księżyc sygnał wyglądałby tak samo? Czy u różnych osób także byłby to taki sam sygnał?

Jak na razie nie znamy odpowiedzi na to pytanie, aczkolwiek bardziej optymistyczna część świata naukowego zauważa, że przed podobnym problemem stali także inżynierowie próbujący nauczyć komputery rozumieć mowę ludzką. Każdy człowiek mówi innym głosem, nieco innym akcentem, elastycznie używa różnych konstrukcji językowych. Jednak przy pewnej - dużej - ilości próbek pobranych od milionów osób, algorytmy zaczęły wykrywać schematy, które pozwalają im coraz lepiej odgadywać co mówiący ma na myśli. Całkiem możliwe, że odpowiednio zaawansowane algorytmy, przy odpowiednio dużej dawce zapisów pracy mózgu, zaczną z czasem rozpoznawać myśli. Będzie to jednak możliwe jeżeli okaże się, że powstawanie myśli u różnych ludzi przebiega także według mniej więcej tego samego schematu. Praca mózgu wszak nie musi tak dokładnie przypominać funkcjonowania języka, który z definicji powstał do komunikowania się z innymi osobami. Do tego jednak bardzo długa droga.

Tak czy inaczej – Neuralink rozszerzy naszą wiedzę o mózgu

Elon Musk przyzwyczaił nas do tego, że założone przez niego firmy co i rusz przełamują kolejne bariery technologiczne, niezależnie czy chodzi o wprowadzenie na rynek pierwszego masowego samochodu elektrycznego, stworzenie rakiety wielokrotnego użytku czy też właśnie stworzenie urządzenia, które po wszczepieniu w czaszkę monitoruje pracę mózgu. Jednocześnie ten sam Elon Musk przyzwyczaił nas do bardzo śmiałych wizji przyszłości, które raczej nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, takich jak tworzenie miast na Marsie, masowa kolonizacja przestrzeni kosmicznej, turystykę rakietową między różnymi miastami na Ziemi i teraz właśnie… telepatii za pomocą czipów wszczepionych w kości czaszki i podłączonych bezpośrednio do mózgu.

Niezależnie od tego ile ze śmiałych wizji Elon Musk faktycznie będzie w stanie zrealizować, to jednak trzeba przyznać, i naukowcy także to przyznają, że dzięki jego przedsięwzięciom nasza wiedza o mózgu, o neurobiologii, a i o samej technologii interfejsów mózg-komputer znacznie się poszerzy, a zatem jakąś wartość z tych wszystkich eksperymentów ludzkość wyniesie. Pozostaje zatem kibicować wysiłkom i trzymać kciuki, aby tego rozwoju nie zatrzymało przedwczesne bankructwo.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst