Tech  / Artykuł

Koronawirus dosłownie zabija sprzedaż smartfonów. Pandemia oszczędziła tylko Apple'a

Przewidywaliśmy w tym roku kolejny spadek sprzedaży smartfonów w ujęciu ilościowym, ale trwająca pandemia załamała ten rynek. Nabywców znalazło 20 proc. mniej urządzeń niż rok temu.

Jeśli producenci smartfonów marzyli o wzrostach sprzedaży za sprawą raczkujących sieci 5G, to mogą te marzenia schować do szuflady. Koronawirus okazał się dla rynku mobilnego bezlitosny — w czasach pandemii, gdy wiele osób straciło pracę i zaczęło pracować zdalnie, towarem pierwszej potrzeby nie były nowe smartfony, tylko laptopy i kamerki internetowe

Jak koronawirus wpłynął na sprzedaż smartfonów?

Gartner podaje, że w 2. kwartale 2020 r. sprzedaż smartfonów spadła o 20,4 proc. w ujęciu rocznym do poziomu 295 mln sztuk. Nikt nie ma wątpliwości, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest koronawirus, z powodu którego wyniknął w wielu krajach lockdown, co doprowadziło do zamknięcia sklepów z elektroniką i salonów operatorów oraz do problemów gospodarczych na całym świecie.

Sama dostępność to jednak tylko jedna strona medalu — smartfony można w końcu kupić przez internet. Nie da się jednak ukryć, że w momencie, gdy rzadziej wychodzimy z domu, urządzenia mobilne nie mają już tyle znaczenia, co kiedyś. Wiele osób z pewnością też zrozumiało, że posiadane przez nich smartfony nadal dobrze działają po roku lub dwóch od zakupu, a ich wymiana na nowy model to bardziej fanaberia niż realna potrzeba.

Kto na rynku mobilnym stracił więcej, a kto mniej?

Koronawirus dotknął wszystkich producentów, ale niektórzy stracili na trwającym kryzysie bardziej niż inni. Z tych największych tuzów branży najgorzej z sytuacją radzi sobie Samsunga, który był liderem sprzedaży w ujęciu ilościowym, a w 2. kwartale 2020 r. zaliczył spadek 27,1 proc. r./r.

To o tyle ciekawe, że w ofercie Samsunga, oprócz sztandarowych modeli z linii Galaxy S i Galaxy Note, znajduje się wiele tzw. zetafonów, czyli komórek sprzedawanych za złotówkę w abonamencie. Niestety sprzedaż topowych modeli jak dotąd nie zrównoważyła spadku w segmencie budżetowym i nie ma gwarancji.

Spore spadki w ujęciu rocznym zaliczył też Huawei, ale akurat w jego przypadku sprawa nie jest tak oczywista jak w przypadku Samsunga. Chińska firma cały czas boryka się przecież z efektami decyzji Donalda Trumpa, który zabronił amerykańskim firmom robienia interesów z przedsiębiorstwami rodem z Chin i to również miało wpływ na wyniki.

Huawei może i stracił rok do roku, ale i tak zwiększył swoje udziały w rynku.

Wedle danych Gartnera koreański Samsung kontroluje teraz 18,6 proc. globalnego rynku smartfonów, a Huawei — pomimo problemów w Stanach Zjednoczonych oraz Europie — odpowiada za 18,4 proc. sprzedaży. Chińska firma zaliczyła wzrost sprzedaży w wysokości 27,4 proc. w ujęciu kwartał do kwartału.

Zła sytuacja nie ima się jednak firmy Tima Cooka, która wymyka się schematom. W przypadku okupującego półkę premium Apple’a, który obecnie jest na trzecim miejscu w rankingu popularności firm produkujących smartfony, spadek roczny w 2. kwartale 2020 r. był w granicach błędu pomiarowego i wyniósł 0,4 proc.

Dzięki temu, że Apple robi swoje, firmie udało się wyraźnie zwiększyć udziały rynkowe i uciec nieco rywalom. Na liście pięciu największych producentów w 2. kwartale 2020 r. w danych Gartnera oprócz Samsunga, Huaweia i Apple’a pojawiły się w końcu jeszcze dwie firmy rodem z Chin, czyli Xiaomi oraz Oppo, ale w ich przypadku można mówić o zachowaniu status quo.

Ciekawie w danych Gartnera prezentują się też spadki w rozróżnieniu na regiony. Znamienne jest, że w Chinach, z których koronawirus rozprzestrzenił się na inne kraje rynek zaliczył 7-procentowy spadek (co relatywnie pomogło silnemu tam Huaweiowi), podczas gdy w Indiach, gdzie lockdown jest bardzo restrykcyjny, sprzedaż zmalała aż o 46 proc.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst