Oprogramowanie  / News

W kolejce do przejęcia TikToka robi się tłoczno. Właśnie ustawił się w niej Oracle

Nie tylko Twitter i Microsoft chcą wykorzystać okazję do agresywnego przejęcia TikToka. W kolejce ustawił się najmniej spodziewany kandydat. Przejąć tiktokową młodzież chce… Oracle.

TikTok to niezwykle popularna – szczególnie wśród młodzieży, choć nie tylko – sieć społecznościowa, w ramach której jej członkowie dzielą się mniej lub bardziej kreatywnymi filmikami wideo. Jej właścicielem jest chińska firma ByteDance i to okazało się pewnym szczególnym problemem. Trwająca zimna wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami rykoszetem uderzyła w omawianego TikToka – administracja Donalda Trumpa siłowo zmusiła jego właściciela do sprzedaży części lub całości związanych z siecią zasobów.

Jednym z głównych zainteresowanych przejęciem TikToka jest Microsoft. Wielu zastanawia się po kiego licha firmie od narzędzi do pracy i gier wideo sieć ze śmiesznymi filmikami. Odpowiedź może jednak kryć się w danych, jakie gromadzi TikTok. Ktokolwiek je przejmie, zyska olbrzymią ilość cyfrowych informacji na temat konsumentów do przetworzenia. To skarb, którym dysponuje bardzo niewielu rynkowych graczy. Na pewno nie Microsoft – który doskonale rozumie prosumerów, firmy i graczy, ale wyraźnie potrzebuje więcej danych by zrozumieć typowego konsumenta.

Microsoft ma nowego rywala w walce o sieć TikTok. To Oracle. Nie, to nie pomyłka.

Oracle to prawdziwy informatyczny gigant, którego wielu może nawet nie kojarzyć. I nic dziwnego – firma ta nie ma w zasadzie żadnego bezpośredniego punktu styczności z konsumentem. Oracle zbudował swoją niekwestionowaną potęgę na rozwiązaniach bazodanowych. Dziś trudni się też, między innymi, rozwojem chmur obliczeniowych i sztucznej inteligencji.

Według reportażu Financial Times, Oracle przystąpił do rozmów z ByteDance’em, chcąc wygryźć Microsoft i Twittera jako konkurentów w walce o TikToka. Nikt do końca nie rozumie po co Oracle’owi TikTok – teorie są dwie. Pierwsza jest polityczna: Lary Ellison, prezes Oracle’a, jest zadeklarowanym poplecznikiem Trumpa. Niewykluczone że w ten sposób chce wesprzeć swojego prezydenta, gwarantując powodzenie agresywnego przejęcia chińskiej sieci społecznościowej.

Osobiście skłaniałbym się jednak ku drugiej z teorii, a więc że chodzi o dane. Oracle, tak jak Microsoft, nie dysponuje żadną usługą (nie licząc middleware dla jego klientów), która pozwalałaby mu legalnie przetwarzać konsumenckie zbiory danych. Wgląd we wszystko co się dzieje w TikToku to wiedza bezcenna.

Microsoft już nieraz dowiódł, że takie podejście przynosi owoce.

Firma nie tak dawno temu przejęła sieć społecznościową LinkedIn, po czym pozwoliła jej funkcjonować niezależnie, jak do tej pory. Pojawiły się rzecz jasna nowe punkty integracji z usługami Microsoftu – z Dynamics 365 na czele – jednak najważniejsze okazały się dane. LinkedIn niewątpliwie pozwolił Microsoftowi lepiej zrozumieć naturę i potrzeby branży human resources i ogólnie rynku pracy. TikTok pozwoliłby lepiej zrozumieć potrzeby młodego konsumenta, który z Office’em i Windowsem ma niewiele wspólnego.

Tajemnicą pozostaje jednak po co Oracle’owi właściwie wiedza o konsumentach. Microsoft ma przynamniej nieustające ambicje powrotu na ten rynek. Ale Oracle? Teoretyzować można, że firma chce wykorzystać wiedzę do lepszego projektowania rozwiązań dla swoich biznesowych klientów, którzy z kolei prowadzą skierowaną w stronę konsumentów działalność. Do dalszych rozważań natury co u licha?! wrócimy, kiedy się okaże, że Oracle faktycznie przejmie sieć ByteDance’a. Na razie jednak trzeba przyznać, że jakkolwiek byśmy tego nie tłumaczyli, mariaż Oracle’a z TikTokiem wydaje się być wręcz abstrakcyjny.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst