felietony  / Felieton

Kultura redaktora naczelnego, odcinek 8

Witajcie w ósmym odcinku z serii „Kultura redaktora naczelnego. O wszystkim co shitowe”. Tych, którzy nie wiedzą, co to za cykl, a dowiedzieć się chcą, odsyłam do odcinka pierwszego. A tu lista wszystkich dotychczasowych tekstów w tej serii.

Wiem - była kilkutygodniowa przerwa. Uprzedzałem jednak, że tak się może zdarzyć. Nie chcę tego cyklu prowadzić na siłę, zmuszać się do pisania czegoś, czego nie do końca czuję, bądź też wymyślania tematów. To temat musi przyjść do mnie.

No i tym razem przyszedł dzięki Elonowi Muskowi i jego pokazie Neuralinka.

Ja wiem - Elon duka i jąka się na prezentacjach, ale jak nikt inny dziś w świecie technologii potrafi zainspirować do kreatywnego myślenia. I jego projekt Neuralink, a w szczególności to, co o nim opowiada Musk, daje posmak tego, co w niedalekiej przyszłości będzie rozpalać zarówno internetowe łącza, jak i laboratoria na uniwersytetach.

Oczywiście Musk nie jest pierwszy, który prowadzi badania nad interfejsem mózg - komputer (brain-computer interface, BCI), a jego świnie, którym wszczepił roboczą wersję Neuralinka nie są pierwszymi zwierzętami testującymi chip w mózgu.

Pionierem badań tego typu był Hans Berger, który już w 1924 r. wykonał przełomowe doświadczenie - zarejestrował aktywność ludzkiego mózgu za pomocą elektroencefalografu (EEG). Dzięki temu zidentyfikował aktywność mózgu jako fale, nazwane od jego imienia falami Bergera.

Pierwszy przełom w badaniach nad interfejsem mózg - komputer przyszedł z 1969 r., gdy zespół niemieckiego naukowca Eberharda Fetza udowodnił, że dzięki implantowi w mózgu, małpy są w stanie operować zginanie ramiom robota za pomocą… myśli (aktywności neuronalnej). Z kolei w 1999 r. dzięki implantom wszczepionym kotom, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley odtworzyli obrazy widziane przez naszych czworonogich przyjaciół.

Od lat inwazyjne i nieinwazyjne BCI są też testowane na ludziach.

Tu pionierem był prywatny badacz William Dobelle, który w 1978 r. wszczepił implant oślepionemu w wieku dorosłym pacjentowi, co zakończyło się sukcesem - pacjent miał uczucie widzenia światła. Ulepszona wersja implantu Dobella w 2002 r. wszczepiona została 16 pacjentom - bardziej wyrafinowane urządzenie pozwalało uzyskać u pacjentów „efekt gwieździstej nocy”.

Z kolei w 1998 r. naukowcy z Uniwersytetu Emory w Atlancie w Stanach Zjednoczonych zainstalowali implant w mózgu sparaliżowanego pacjenta (cierpiał na zespół zamknięcia po udarze mózgu), który produkował sygnały stymulujące ruch. Pacjent nauczył się sterować kursorem komputera.

W 2005 r. inny sparaliżowany pacjent był pierwszą osobą, która była wstanie kontrolować sztuczną rękę za pomocą myśli. To dzięki 96-elektrodowemu implantowi BrainGate rozwijanemu przez firmę Cyberkinetics’s BrainGate.

Znacznie bardziej rozpowszechnione są badania nad nieinwazyjnymi BCI.

Najbardziej znane eksperymenty tego typu dokonywane są w ramach elektroencefalografii zapoczątkowanej przez wspomnianego powyżej Hansa Bergera. Często stosuje się to przy leczeniu osób poważnie sparaliżowanych. Z kolei magnetoencefalografia służy do rekonstruowania obrazów z mózgu i wyświetlania ich na ekranie komputera. Nieinwazyjne BCI są wykorzystywana także w grach, co nazywane jest neurogamingiem. Warto tu wspomnieć chociażby twórców gry Emotiv, którzy badali nastrój gracza i dostosowywali do niego muzykę w trakcie rozgrywki. Niby infantylne, a jednak przełomowe.

Ze swoistego BCI korzystał także słynny fizyk Stephen Hawking, który za pomocą ruchu gałek ocznych przekazywał do generatora głosu swoje słowa. Hawking korzystał także z urządzenia iBrain, które miało mu umożliwiać komunikację za pomocą myśli.

Tak patrząc, Neuralink Muska nie jest ani pierwszy, ani przesadnie przełomowy, na pewno jednak dzięki nieprawdopodobnej pozycji medialnej Elona, najbardziej znanym. Musk ma niesamowitą moc w kierowaniu medialnej atencji swoim zainteresowaniom i pomysłom, dzięki czemu zaczynają się nimi interesować mądrzy i ambitni ludzie z całego świata.

A jest się czym interesować.

Interfejs mózg - komputer daje wręcz nieograniczone możliwości rozwoju człowieka i ludzkości w ogóle. Od leczenia chorób, niwelowania niepełnosprawności, poprzez ulepszanie naszych możliwości kognitywnych i fizycznych, aż po zaawansowaną integrację człowieka z technologią, która będzie pewnie finalnie skutkować wyeksportowaniem życia z ciał fizycznych do technologicznej chmury.

Można by o tym dywagować w nieskończoność zastanawiając się nad wszystkimi aspektami BCI - zarówno tymi technologicznymi, jak i medycznymi, czy przede wszystkim etycznymi. Mnie jednak najbardziej fascynuje to, na co pozwoliłaby stymulacja mózgu technologiami komputerowymi pod kątem zrozumienia przez nas rzeczywistości.

Jak już wspomniałem w którymś z poprzednich odcinków Kultury redaktora, mam mocną zajawkę na fizykę kwantową. Ostatnio fascynuje mnie teoria strun, która wg coraz większej grupy fizyków teoretycznych ma szansę okazać się tzw. teorią wszystkiego - czyli teorią fizyczną opisującą w spójny sposób wszystkie zjawiska fizyczne i pozwalająca przewidzieć wynik dowolnego doświadczenia fizycznego, a mówiąc konkretnie połączyć mechanikę kwantową z ogólną teorią względności.

Teoria strun opisuje zjawiska w absolutnej skali mikro. W dużym uproszczeniu zakłada ona istnienie co najmniej 10 wymiarów, z czego trzy znane nam wymiary oraz czas są wymiarami otwartymi, natomiast pozostały są niedostępne naszemu codziennemu doświadczeniu, więc nie możemy ich zaobserwować.

A czym obserwujemy świat? Naszym mózgiem. Nie ulega więc wątpliwości, że rzeczywistość generowana przez nasze mózgi jest niezwykle uproszczona. To co widzimy i dotykamy jest tylko umowną, uproszczoną wizualizacją rzeczywistości - zarówno pod kątem wymiarów, jak i wszystkich obserwowanych przez nas rzeczy i zjawisk. Mówiąc wprost - to, co widzimy jako krzesło lub drugiego człowieka, jest tak naprawdę jedynie zbitką cząstek i falą światła. Na mikro poziomie ciało stałe nie jest w zasadzie ciałem stałym.

Stymulacja mózgu, podłączenie go do komputera i zsumowanie mocy obliczeniowej może doprowadzić do tego, że zaczniemy dostrzegać to, czego nie jesteśmy wstanie zobaczyć jedynie za pomocą naszych mózgów.

I nagle mogłoby się okazać, że ciekawsze od obiecywanego przez Muska zapamiętywania wspomnień i zapisywania ich w chmurze jest to, że naprawdę żyjemy w matriksie. Dosłownie jak z filmu sióstr Wachowskich (wtedy braci Wachowskich).

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst