Tech  / Artykuł

Czy warto kupić smartwatch? Największe wady i zalety inteligentnych zegarków

A więc zastanawiasz się, czy warto kupić smartwatch? Czy warto wymienić „klasyczny” zegarek na taki „inteligentny”? Oto najważniejsze plusy i minusy smart zegarków, które warto znać przed zakupem.

Lato i piękna pogoda skłaniają wielu ludzi do podjęcia próby zmiany swojego stylu życia na bardziej aktywny. I robią to nie mniej skutecznie niż postanowienia noworoczne.

Fossil Sport opinie

Szukając kompana treningowego wielu ludzi sięga po opaski fitness lub smartwatche. Jako że popularność inteligentnych zegarków nie słabnie (zwłaszcza tych od Apple’a), rośnie też liczba ludzi, którzy rozważają porzucenie klasycznego czasomierza na rzecz jego inteligentnego odpowiednika.

Jeśli zastanawiasz się nad zakupem smart zegarka i nie wiesz, co wybrać, zapraszamy do naszego poradnika:

Teraz zaś pomówmy o tym, co w smartwatchach dobre i o tym, przez co warto zostać przy klasycznym zegarku.

Jaki smartwatch wybrać? Największe zalety inteligentnych zegarków.

Osobiście od blisko pięciu lat noszę na nadgarstku inteligentne zegarki. Prywatnie posiadałem cztery, a w międzyczasie miałem też możliwość testowania niemal wszystkich liczących się na rynku urządzeń, od tanich chińskich tworów po Apple Watcha czy Garmina Fenix 6.

Przez ten czas zdążyłem się przekonać, że smartwatche mają wiele zalet, w tym kilka nieoczywistych.

Przede wszystkim, jakkolwiek miłośnicy klasycznych zegarków by nie zaklinali rzeczywistości, smartwatch to naturalna ewolucja tradycyjnego zegarka. Wiedzieli o tym już pół wieku temu pisarze i rysownicy Science Fiction, portretując ludzi z przenośnymi komputerami na nadgarstkach.

Klasyczny zegarek potrafi jedno: odmierzać czas. Czasem ma jakieś dodatkowe funkcje, jeśli mówimy o zegarkach taktycznych, ale zasadniczo spektrum jego zastosowań jest relatywnie wąskie.

Smartwatch tymczasem potrafi wszystko to, co klasyczny zegarek i wiele, wiele więcej.

Zaleta numer 1: smartwatch się nie spóźnia.

Jakkolwiek śmiesznie to brzmi dla fana technologii, dla miłośnika horologii może być to kompletne novum. Każdy klasyczny zegarek (nie licząc oczywiście zegarków cyfrowych), nawet certyfikowany chronometr (zegarek o podwyższonej precyzji chodu), prędzej czy później zacznie się późnić lub spieszyć. W tanich zegarkach różnice sięgają kilku-kilkunastu minut miesięcznie!

Do tego zmiana czasu zawsze jest ręczna. Wyliczenie godziny w innej strefie czasowej, nawet w zegarkach typu GMT (z dodatkową skalą), wymaga ręcznej rekalkulacji przez użytkownika. Oczywiście, istnieją zegarki z synchronizacją do zegara atomowego, ale jest ich niewiele i są dość drogie. Do tego synchronizacja z zegarem atomowym drogą radiową potrafi trwać bardzo długo.

W przypadku smartwatchy takie rozbieżności po prostu nie występują. Inteligentny zegarek zawsze akuratnie podaje czas. Potrafi automatycznie zmienić strefę czasową, a nawet wyświetlać kilka stref czasowych jednocześnie.

Smartwatch pod każdym względem jest bardziej wiarygodnym czasomierzem niż klasyczny zegarek.

Zaleta numer 2: smartwatch może być komunikatorem.

Taką wizję inteligentnych zegarków zazwyczaj przedstawiały dzieła popkultury sprzed lat. Noszonych na nadgarstku komunikatorów, przez które mogliśmy rozmawiać lub nawet wyświetlać z nich hologramy.

Do hologramów jeszcze daleka droga, ale jako narzędzie komunikacji smartwatche już dziś mogą zastąpić telefony.

Wybierając np. Apple Watcha czy Samsunga Galaxy Watch z łącznością LTE, możemy być w stałym kontakcie z bliskimi, nie mając przy sobie telefonu. Możemy odpisać na wiadomość, odebrać powiadomienia i wykonać połączenia telefoniczne - albo w trybie głośnomówiącym przez wbudowany głośnik, albo podłączając do zegarka słuchawki Bluetooth.

Zaleta numer 3: smartwatch może być centrum sterowania domem.

Stopniowo, acz nieubłaganie zbliżamy się do momentu, w którym nawet mikrofalówka będzie podłączona do sieci. Prawie każdy z nas ma już w domu jedno lub więcej urządzeń inteligentnych - chociażby telewizor. Nie brakuje też osób, które już dziś stworzyły swój własny smart-home.

Dobrze dobrany smartwatch, który potrafi się zintegrować z systemami inteligentnego domu, może być centrum sterowania całą elektroniką.

Wystarczy np. połączyć wszystkie akcesoria z ekosystemem Home Kit, by móc nimi sterować z poziomu Apple Watcha. To zupełnie inny poziom komfortu niż sterowanie wszystkimi tymi bajerami poprzez fizyczne przełączniki czy nawet aplikacje na telefonie. Zegarek mamy zawsze przy sobie, zawsze pod ręką.

Zaleta numer 4: prywatny trener i ratownik.

Każdy, nawet najuboższy smartwatch jest dziś wyposażony w jakieś funkcje fitnessowi. Bardziej zaawansowane modele mają zaś możliwości zawstydzające zegarki stricte sportowe sprzed kilku lat.

Jeśli ktoś chce nabrać formy, dbać o zdrowie i kondycję, nie ma lepszego gadżetu niż smartwatch. Wiele modeli firm typowo sportowych - jak Garmin czy Polar - oferują nawet spersonalizowane plany treningowe, wysyłane wprost na zegarek.

Inteligentny zegarek pozwoli nam monitorować aktywność fizyczną, zmotywuje do wstania z fotela, a nawet… może uratować życie. Od premiery Apple Watcha nie brakuje historii ludzi, u których inteligentny zegarek Apple’a wykrył zaburzenia pracy serca lub samoczynnie wezwał pomoc po wykryciu upadku użytkownika.

W zegarkach Garmin również istnieje funkcja samoczynnego wykrywania upadku i wzywania pomocy, a ponadto dzięki funkcji LiveTrack możemy udostępnić naszą lokalizację w czasie rzeczywistym - bardzo przydatne, gdy wybieramy się na wyprawę w nieznane czy po prostu na dłuższy spacer i chcemy, żeby ktoś miał nas na oku.

W przyszłości smartwatche mogą stać się nawet naręcznym centrum zbierania danych medycznych, z których będzie korzystał lekarz podczas diagnozowania pacjenta. Dziś zaś są znakomitymi kompanami treningowymi i już potrafią okazać się nieocenione w sytuacji zagrożenia życia.

Zaleta numer 5: lekarstwo na uzależnienie od smartfona.

Garmin Fenix 6 Pro opinie

Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, inteligentny zegarek jest jedną z najlepszych form na pokonanie ustawicznej chęci sięgnięcia po smartfon.

Osobiście od wielu lat mam wyciszony telefon. Do powiadomień używam tylko wibracji, które bardzo często zdarzało mi się przegapiać, gdy telefon spoczywał w kieszeni. W efekcie po wielokroć sięgałem do kieszeni by sprawdzić, czy nie czeka tam na mnie powiadomienie. A gdy już sięgnąłem, zawsze łatwo było wpaść w wir przeglądania social mediów, który zna chyba każdy współczesny użytkownik smartfona.

Smartwatch eliminuje ten problem. Nie da się przegapić powiadomienia, gdy zegarek wibruje na nadgarstku. Aby sprawdzić, czy to coś ważnego, wystarczy szybki rzut oka. Na wiele powiadomień możemy zareagować/odpowiedzieć wprost z nadgarstka, nawet nie sięgając po telefon.

Z czasem człowiek uczy się, że po telefon trzeba sięgać tylko wtedy, gdy zawibruje zegarek i gdy naprawdę jest taka konieczność.

Gdy pierwszy raz zacząłem korzystać ze smartwatcha, mój czas przed ekranem spadł o ponad połowę (!) względem tego samego okresu w poprzednim miesiącu.

Zaleta numer 6: wiele zegarków w jednym.

apple watch series 5 3

Mała rzecz, ale istotna. W przypadku klasycznych zegarków jedynym sposobem na to, by zmienić ich tarczę i charakter jest... kupienie kolejnego zegarka. Stąd miłośnicy klasycznych zegarków rzadko kiedy ograniczają się do jednego urządzenia, lecz mają na podorędziu kilka, które wymieniają zależnie od sytuacji i zastosowania.

W przypadku smartwatchów sytuacja jest prosta. Nie podoba się nam jedna tarcza? Wymieniamy na inną. W wielu przypadkach możemy nawet tworzyć własne, jeśli te dostarczone przez producenta nam nie odpowiadają.

O ile zaś nie możemy zmienić charakteru zegarka, np. uczynić go bardziej lub mniej eleganckim, tak możemy nieco oszukać, wymieniając przy zegarku pasek czy ubierając smartwatcha we wzmacniane etui. To niewątpliwa zaleta.

Zaleta numer 7: nieograniczony potencjał.

W przeciwieństwie do klasycznych zegarków, nawet tych cyfrowych, które ogranicza ich konstrukcja, potencjał rozwoju smartwatchów jest - teoretycznie - nieskończony.

A w każdym razie - jest ogromny. Możliwości wykorzystania inteligentnego zegarka ograniczają tylko dwie rzeczy: moc obliczeniowa podzespołów i kreatywność twórców aplikacji.

Podobnie jak w przypadku smartfonów, tak i w przypadku inteligentnych zegarków mówimy po prostu o innym formacie komputera. Dziś smartwatche kojarzymy głównie jako zamienniki zegarków i narzędzia fitness. Za kilka lat rozwój technologii równie dobrze może umożliwić nam wspomniane rozmawianie z hologramami i wiele, wiele więcej. To tylko kwestia czasu.

Inteligentny czy zwykły zegarek? Największe wady smartwatchy.

Niestety w obecnej formie inteligentne zegarki mają wiele wad, które wciąż powstrzymują miłośników klasycznych czasomierzy przed zmianą, a czasem nawet wstrzymują przed nią miłośników technologii. Coraz częściej słychać też głosy użytkowników, którzy spróbowawszy inteligentnego zegarka decydują się wrócić do klasyki.

Jakie są więc największe problemy z inteligentnymi zegarkami?

Wada numer 1: krótki czas pracy.

Najczęściej podawany powód, dla którego ktoś nie chce kupić inteligentnego zegarka, to jego krótki czas pracy.

Przeciętny smartwatch działa na jednym ładowaniu 1-2 dni. Zdarzają się oczywiście modele, które pracują dłużej, ale 2 dni to raczej norma, przynajmniej wśród popularnych modeli.

Nieco lepiej wypadają zegarki sportowe: smartwatche Garmina mogą pracować z dala od ładowarki nawet dwa tygodnie (jeśli tylko nie przesadzamy z wykorzystaniem GPS-u), a są i takie (jak np. zegarki marki Coros), które potrafią wytrzymać nawet miesiąc.

Dla części użytkowników to żaden problem. Przyzwyczajeni do codziennego ładowania smartfona nie widzą problemu, by co noc ładować także zegarek.

Dla tych jednak, którzy przywykli do wymienianych co kilka lat baterii w zegarkach kwarcowych (lub niewymagającej ładowania pracy zegarków automatycznych), sama koncepcja codziennego, czy nawet comiesięcznego ładowania zegarka to absurd.

Wada numer 2: krótki termin przydatności do użycia.

Fossil Sport opinie

Poniekąd powiązana z wadą nr 1 kwestia, to właśnie długowieczność smartwatchy. Czy raczej: jej brak.

Kupując dziś klasyczny zegarek, niekoniecznie drogi, możemy być pewni, że przy regularnym serwisowaniu przeżyje on długie, długie lata. Droższe czasomierze często pełnią też role rodzinnych pamiątek czy nawet inwestycji, które z biegiem lat zyskują na wartości.

Smartwatche niestety takie nie są. Nawet najlepsze, najdroższe z inteligentnych zegarków pożyją góra 4-5 lat. Potem degradacja podzespołów czy chociażby zakończenie wsparcia software’owego zadecydują o ich zgonie. I - co za tym idzie - konieczności częstej wymiany na nowe. Co z drugiej strony poskutkuje regularnym dokładaniem się do rosnących hałd elektrośmieci.

Niestety decydując się na zakup smartwatcha musimy być świadomi, że po relatywnie krótkim czasie przyjdzie nam wymienić urządzenie na nowe. Konsumpcjonizm lubi to. Nasza planeta - nieszczególnie.

Wada numer 3: brak historii.

Wchodzimy nieco na tematykę voodoo, ale dla miłośników klasyki jest to kwestia bardzo istotna. Spora część świata czasomierzy to rynek zegarków vintage, a dla pasjonatów horologii równie ważna co wygląd zegarka i jego użyteczność, jest jego historia.

Czyli coś, czego brakuje każdemu smartwatchowi. Choć Apple usilnie próbuje dorobić do swojego zegarka ideologię, to niestety żadnej głębszej historii tam nie ma. Apple nie może się pochwalić, że z jego zegarkiem zdobywano po raz pierwszy górskie szczyty, nurkowano w głębinach oceanu, czy po raz pierwszy poleciano na księżyc. Ba, jak do tej pory Apple’owi nie udało się nawet przemycić Apple Watcha do nowego filmu o Jamesie Bondzie, choć jestem gotów się założyć, że gigant z Cupertino próbował się wkręcić na plan. W końcu obecność na nadgarstku agenta 007 to automatyczna nobilitacja dla producenta danego czasomierza.

Żaden z inteligentnych zegarków nie ma (i raczej nie będzie miał) takiego ładunku emocjonalnego, jak rozliczne klasyki. I to niekoniecznie kosztujące majątek.

Wada numer 4: filigranowość.

Garmin Vivoactive 4 opinie

Poniekąd łączy się to z wadą nr 2 - konstrukcja większości inteligentnych zegarków nie sprzyja ich długowieczności.

To główny powód, dla którego osobiście nie mogę się od dłuższego czasu zdecydować na prywatny zakup własnego smartwatcha: znakomita większość z nich jest po prostu zbyt delikatna, wręcz filigranowa.

Te modele zaś, które nie są filigranowe, są koszmarnie drogie.

W świecie tradycyjnych zegarków nie trzeba wydawać fortuny, by kupić zegarek, który zniesie wszystko. Byle G-Shock czy Timex BoostShock za 300 zł są w stanie wytrzymać zanurzenie na głębokość 100 metrów, czołganie się w błocie i wszelką aktywność, jakiej zechcielibyśmy się oddać. Byle Spinnaker za 1200 zł ma tarczę pokrytą szafirowym, odpornym na zarysowanie szkłem.

Tymczasem smartwatche w większości oferują wodoszczelność na poziomie 3 ATM lub góra 5 ATM, czyli do 30 lub 50 m zanurzenia. Czyli tyle, co najzwyklejsze, najtańsze zegarki na co dzień lub zegarki stricte garniturowe.

Modeli ze szkłem szafirowym poniżej 2000 zł ze świecą szukać, a takie naprawdę wytrzymałe smartwatche, jak Garmin Fenix 6/Tactix Delta czy Casio GBD-H1000 to już naprawdę spory wydatek.

I niestety, wracając do wady numer 2, nawet wybierając faktycznie odporny smartwatch nie gwarantujemy mu długiego życia. Bo nawet jeśli obudowa przetrwa próbę czasu, to podzespoły już nie.

Wada numer 5: przenośny generator stresu.

Jakkolwiek sam napisałem, iż smartwatch to świetne lekarstwo na nadużywanie smartfona, tak z czasem i on staje się kolejnym generatorem stresu.

U siebie zauważyłem tę zmianę późno, bo dopiero po czterech latach ustawicznego noszenia smartwatcha. W końcu jednak nadeszła: zacząłem go sprawdzać równie kompulsywnie, co niegdyś telefon. Zerkałem na niego nawet wtedy, gdy nie musiałem sprawdzić godziny i gdy wiedziałem, że nic tam na mnie nie czeka.

Smartwatch może też stać się naprawdę stresogenny. W przeciwieństwie do smartfona, którego często odkładamy poza zasięgiem wzroku, zegarek raczej zawsze mamy na sobie. A to znaczy, że o wiele trudniej jest uciec od ciągłych wibracji i powiadomień, zwłaszcza tych, które wibrują w najmniej odpowiednim momencie.

Oczywiście - niemal każdy smartwatch oferuje tryb „nie przeszkadzać”. I w końcu powiadomienia można też zupełnie wyłączyć, prawda? Ale skoro tak… to po co nam smartwatch?

Wada numer 6: rozpraszacz na nadgarstku.

Inteligentne zegarki są też w równym, jeśli nie większym stopniu rozpraszające, co smartfony.

Ich największa zaleta jest jednocześnie sporą wadą. Fakt - możemy w bardzo prosty sposób sprawdzić, czy powiadomienie, które dopiero co dostaliśmy, jest warte naszej uwagi. Tyle że aby to sprawdzić, musimy poświęcić sekundę lub dwie. Zachęceni łatwością tego sprawdzania, z czasem zaczynamy robić to kompletnie bezwiednie, rzucając okiem na nadgarstek przy każdej wibracji. I tu rodzi się problem.

Może być to bardzo niebezpieczne w czasie jazdy autem czy rowerem. O ile w w takiej sytuacji trudno byłoby sięgać po telefon po każdym otrzymanym powiadomieniu, tak łatwo ulec pokusie zerknięcia na zegarek, który przecież mamy „tuż przed oczami”. Wystarczy sekunda nieuwagi i już mamy tragedię.

Ustawiczne zerkanie na smartwatcha z czasem staje się też… po prostu niegrzeczne. Tak jak kiedyś ostentacyjne spoglądanie na zwykły czasomierz było uznawane za brak dobrego wychowania, tak samo może być dziś odbierane rzucanie okiem na powiadomienia w trakcie rozmowy z drugą osobą.

Śledząc regularnie środowisko pasjonatów EDC (ekwipunku dźwiganego codziennie), widzę ten argument bardzo często - wielu niegdysiejszych użytkowników smart zegarków zrezygnowało z nich, bo albo widziało u siebie takie „niegrzeczne” zachowanie, albo zmęczyło ich ono u innych.

Wada numer 7: przepraszam, zegarek mi się zawiesił.

Ten problem dotyczy przede wszystkim zegarków z systemem Wear OS oraz tanich chińskich gadżetów, ale występuje także w najdroższych modelach. Smartwatch to komputer. Komputer to rzecz martwa. A rzeczy martwe bywają złośliwe.

Klasyczne zegarki mają tę niepodważalną zaletę, że nie dość, że się raczej nie rozładują niespodziewanie, to jeszcze nie zatrzymają swojej pracy bez wyraźnego powodu. Tymczasem komputer jak to komputer - może się zawiesić lub nieoczekiwanie wyłączyć.

Byłem już kilkukrotnie w sytuacji, gdy na pytanie "która jest godzina?" musiałem odpowiedzieć "przepraszam, zegarek mi się zawiesił, zerknę na telefon". Niewiele miałem w życiu momentów, kiedy czułem się bardziej niezręcznie.

Czy warto kupić smartwatch?

Fossil Sport opinie

Co do jednego nie ma wątpliwości - tradycyjne zegarki prędzej czy później podzielą los liczydła, maszyny do pisania czy konnych powozów. Przyjdzie czas, gdy mechaniczne czasomierze bez inteligentnych funkcji będą domeną kółek historycznych i maleńką niszą, zrzeszającą fanów wszystkiego, co retro. Prędzej czy później przestaniemy sobie zadawać pytanie "czy warto", bo nie będzie innego wyboru - każdy zegarek, nawet najtańszy i najbardziej podstawowy, będzie inteligentny.

Miną jednak długie lata, nim te dni nadejdą. A póki co wad noszenia inteligentnych zegarków jest równie wiele, co zalet.

Każdy sam musi zdecydować, czy są to wady istotne na tyle, by w ogóle się nimi przejmować.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst