Ekologia / Artykuł

Spadł niespotykanie wielki grad. Zmiany klimatu to nie tylko wyższa temperatura

Zmiany klimatu na Ziemi to proces, który postępować będzie coraz szybciej. Wraz z tym postępem zauważać będziemy coraz więcej dziwnych zjawisk.

Zacznijmy od rekordowo ciepłych zim w Europie, które wymuszają zmianę przyzwyczajeń u coraz większej liczby rolników. W tym roku na przykład rolnicy z południowych regionów Włoch w lutym zbierali już dojrzałe truskawki, szparagi i bób. Owoce tego ostatniego w normalnych okolicznościach pojawiają się dopiero w maju, jednak bardzo łagodne temperatury i brak jakichkolwiek opadów śniegu znacznie przyspieszył ten termin.

Podobne anomalie występują także w Polsce. Botanicy dziwili się na przykład, że w listopadzie 2019 r. w naszym kraju zaczęły kwitnąć takie gatunki kwiatów jak fiołek rogaty, azalia pontyjska, pigwowce czy wiśnie. Powodem tego zjawiska była oczywiście bardzo ciepła jesień, która przez wiele gatunków roślin występujących w naszym kraju została uznana za bardzo wczesną wiosnę.

Truskawki we Włoszech i kwitnące wiśnie w Polsce ucieszyły oczywiście bardzo wiele osób. Takie zachowanie roślin jest jednak nieco ryzykowne. Flora wybudzona przedwcześnie z zimowego snu w o wiele większym stopniu narażona jest na nieoczekiwane przymrozki, które mogą sprawić, że pędy przedwcześnie kwitnących roślin przemarzną i w ogóle nie zakwitną na wiosnę.

Gwałtowne burze i gargantuiczny grad

Rosnące stężenie dwutlenku węgla w atmosferze, oprócz podwyższania średniej temperatury w ziemskim ekosystemie, sprawia również, że gromadzi się w nim coraz więcej energii, której uwolnienie odpowiada za coraz bardziej gwałtowne zjawiska atmosferyczne. Dowodem na to są np. coraz większe prędkości wiatru podczas burz występujących w Europie czy coraz silniejsze i bardziej destrukcyjne huragany oraz cyklony tropikalne.

Nie zapominajmy też o nowym, udokumentowanym już przez naukowców rodzaju gradziny, odkrytym dwa lata temu w Argentynie. Chodzi o gradobicie, które miało miejsce w Villa Carlos Paz.

Pojedyncze kulki gradu, uwiecznione na zdjęciach i filmach nakręconych w trakcie burzy przez mieszkańców miasta miały rekordowo duże rozmiary. Mówimy tu o kulkach o średnicy ponad 11 cm i wadze przekraczającej 300 g. Wyobraźcie sobie, że taka kulka spada wam na auto, albo na głowę.

Jak na razie naukowcom udało się ustalić tylko tyle, że gradziny w tak ogromnym rozmiarze powstają w superkomórkach burzowych, czyli w burzach zawierających w sobie mezocyklony (wirujące prądy wstępujące powietrza). Im większa siła mezocyklonów, tym większy rozmiar powstających wewnątrz burzy kul gradu.

Brak wody w kranach, rosnące ceny jedzenia i przerwy w dostawach prądu

Samo zjawisko suszy może nie jest anomalią, jednak to, że susza zaczęła pojawiać się w Polsce co roku, trudno uznać za normalną sytuację. Albo: trudno było ją uznać za normalną jeszcze niecałą dekadę temu, kiedy to średnia częstotliwość pojawiania się suszy w naszym kraju wynosiła ok. 5 lat.

Tegoroczne mapy wilgotności Polski pokazują, że susza już w coraz większym stopniu dotyka pas środkowej Polski, czyli obszaru od Dolnego Śląska przez Łódzkie, Wielkopolskę, Kujawy, północną część Mazowsza oraz zachodnią Lubelszczyznę. Wysokie temperatury i brak opadów deszczu w marcu dodatkowo wpłynęły na zmniejszenie się zasobów wodnych w glebie, które zamiast powiększać się o tej porze roku, w najlepsze sobie parują.

Malejący poziom wód gruntowych oznacza dla nas same kłopoty – od braków wody w kranie, przez problemy z podlewaniem upraw rolnych (a co za tym idzie – wzrostem cen jedzenia), aż do problemów z dostawami prądu, który w Polsce produkowany jest w większości w elektrowniach węglowych, które potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia swoich bloków energetycznych.

Bezśnieżna zima i brak regularnych opadów odpowiadają również za niski poziom wilgotności gleby, co z kolei przekłada się na większe ryzyko pożarowe. Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, który wybuchł w kwietniu, jest doskonałym przykładem ekstremalnych zjawisk, które może powodować susza.

Zmiana klimatu oznacza zmianę całej rzeczywistości

Chodzi tu o tysiące mniejszych anomalii, do których będziemy musieli się przyzwyczaić. Wyobraźcie sobie na przykład, że wasz lot zostaje odwołany z powodu… zbyt wysokiej temperatury, przez którą cięższe samoloty nie są w stanie wzbić się w powietrze. Brzmi niedorzecznie? Takie sytuacje mają miejsce i zdarzają się coraz częściej.

Rosnące temperatury nie są też aż tak przyjazne dla ludzkiego organizmu, jak zwykli uważać klimatyczni denialiści. Według szacunków polskich badaczy, fale upałów z 2003 r. przyczyniły się do dodatkowych 70 tys. zgonów mieszkańców zachodniej Europy. Z kolei upały w 2010 r., które występowały we wschodniej części naszego kontynentu, zabiły 55 tys. ludzi.

Zdaniem ekspertów liczby te będą rosły. Naukowcy od dawna ostrzegają, że bez ekstremalnych i daleko idących zmian dotyczących globalnej emisji gazów cieplarnianych kolejne lata przyniosą nam jeszcze wyższe rekordy temperatury. A wraz z nimi pojawią się kolejne anomalie, które będą nas dziwić. Przynajmniej na początku, zanim nie zaakceptujemy, że tak wyglądać będzie nasza nowa normalność.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst