Ekologia  / News

Po cichu płonie największy park narodowy w Polsce. W tym samym czasie susza dobija uprawy

24006 interakcji
dołącz do dyskusji

Podczas gdy społeczeństwo skupione jest na zdrowotnych i ekonomicznych skutkach pandemii zarażeń koronawirusem, rządzący skupieni są na przepchnięciu kolanem wyborów prezydenckich, w zupełnej ciszy płonie Biebrzański Park Narodowy. Szybko tego pożaru nie da się ugasić, a to dopiero początek roku.

W niedzielę w Biebrzańskim Parku Narodowym wybuchł pożar. Park rzucił do gaszenia wszystkie dostępne mu środki, ale wystarczyło ich tylko do poniedziałku. Niestety na niewiele się to zdało i pożar nadal się rozprzestrzenia, niszcząc całe połacie parku wraz z zamieszkującą je zwierzyną.

Dzisiaj dyrekcja parku poinformowała, że pożar nadal się rozprzestrzenia i to w różnych kierunkach, co znacząco utrudnia koordynację prac gaśniczych.

We wtorek płonęło już 3000 hektarów lasu, dzisiaj dołączyły do nich torfowiska, które szczególnie trudno gasić, bowiem ogień płonie pod powierzchnią gleby. Dzisiaj rano Artur Wiatr z dyrekcji parku poinformował, że ogień pochłonął już ponad 4500 ha lasu.

Materiał wideo możesz również zobaczyć na Twitterze.

W międzyczasie do gaszenia pożaru wysłane zostały  4 gaśnicze dromadery M18B z Białegostoku i Olsztyna, a przed chwilą dyrekcja Lasów Państwowych poinformowała o wysłaniu tam także śmigłowca gaśniczego Airbus AS350, który na co dzień stacjonuje w Katowicach.

Wpis możesz również zobaczyć na Twitterze.

Linia ognia w pewnym momencie miała kilkanaście kilometrów długości, a silny wiatr pomaga w szybkim rozprzestrzenianiu się pożaru na kolejne połacie lasu.

Materiał wideo możesz obejrzeć na Facebooku.

Biebrzański Park Narodowy to nie wszystko

W lasach w całym kraju obowiązuje aktualnie najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Od początku roku jednostki straży pożarnej już ponad 2500 razy wyjeżdżały do pożarów w lasach w całym kraju.

Część pożarów jest efektem celowych podpaleń czy nieostrożności, jednak rozpoczynająca się susza nie napawa optymizmem na najbliższe miesiące.

Jak pisał niedawno Michał Tabaka na bizblogu:

Meteorolodzy jeszczeli mieli nadzieję, że brak śniegu w zimie zrekompensują obfite opady deszczu w lutym. Tak się jednak nie stało. (...) Bezśnieżna zima i raczej sucha wiosna wpływają też na coraz większe zagrożenie pożarowe. Leśnicy apelują, żeby lasów nie odwiedzać teraz nie tyko ze względu na wprowadzone obostrzenia, ale także właśnie przez coraz bardziej suche lasy.

Taka susza niesie za sobą nie tylko zagrożenie pożarowe, a przede wszystkim ogromne problemy dla rolników, którzy  już teraz zaczynają liczyć straty. Mało tego, to już trzeci rok z kolei, kiedy na początku okresu wegetacyjnego roślin doświadczamy suszy, a to ma znaczący wpływ na wszystkie uprawy rolne.

Skutkiem tego będzie ograniczona dostępność i bardzo wysokie ceny warzyw, owoców i innych produktów rolnych w trakcie lata.

Choć dopiero co rząd zniósł zakaz wstępu do lasów, to wkrótce może go przywrócić - tym razem jednak nie z powodu zagrożenia epidemicznego, a z powodu poważnego zagrożenia pożarowego.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst