Tech  / Recenzja

Wiele zachwytów i kilka rozczarowań. Oppo Reno 3 Pro - recenzja

W dobie smartfonów kosztujących 3000 zł i więcej, Oppo Reno 3 Pro to prawdziwy powiew cenowej świeżości. Okazuje się, że producenci wcale nie muszą przebijać tej granicy, by zaoferować urządzenie ze znakomitą specyfikacją i całkiem niezłym aparatem.

Snapdragon 765G, 12 GB RAM-u, 256 GB miejsca na dane – w myśl wszelkich prawideł rynkowych, jakimi rządzi się smartfonowy świat ostatnimi czasy, taka specyfikacja powinna być wyceniona na ponad 3000 zł. Tym bardziej, że do kompletu dostajemy ekran AMOLED 6,5” z odświeżaniem 90 Hz, głośniki stereo, wyjście słuchawkowe i poczwórny układ aparatów.

Oppo Reno 3 Pro kosztuje tymczasem 2599 zł i choć miejscami czuć kompromisy, tak mogę powiedzieć, że wart jest każdej złotówki.

Pomówmy o tym, co się udało, a co mogło pójść lepiej.

Oppo Reno 3 Pro – zalety

Oppo Reno 3 Pro

Niewątpliwą zaletą Oppo Reno 3 jest jego uroda i gabaryty. Choć żal mi, że Reno 3 Pro nie ma już immersyjnego ekranu bez wcięć i wystającej „płetwy rekina”, jak Oppo Reno 2, tak nie mogę odmówić mu uroku.

Całość prezentuje się naprawdę ślicznie, nawet w nudnym, zdawałoby się, czarnym kolorze. Telefon jest elegancki, nie ślizga się przesadnie w dłoni, chociaż jak każdy szklany telefon błyskawicznie zbiera odciski palców.

Dzięki ciut mniejszemu ekranowi od większości tegorocznych rywali Oppo Reno 3 Pro doskonale leży w dłoni. Przy wymiarach 160 x 72,4 x 7,7 mm to wciąż duży telefon, ale jest na tyle wąski, że łatwo sięgnąć kciukiem przez ekran czy obsłużyć go jedną ręką. Do tego niska masa – zaledwie 171 g – pozwala momentami zapomnieć, że mamy telefon w kieszeni.

Równie pięknie co z tyłu jest też z przodu. 6,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 2400 x 1080 px jest prześliczny i nie mogę o nim powiedzieć złego słowa. Kąty widzenia są znakomite, kolory nasycone, a 90 Hz to miła wisienka na torcie, która tylko wspomaga wrażenie ogólnej płynności urządzenia.

O dziwo nie mogę narzekać nawet na czytnik linii papilarnych pod ekranem. Nie jest on doskonały, jak zresztą każdy inny czytnik tego typu. Przez ostatnie dwa tygodnie miałem jednak najmniej nieudanych prób odblokowania spośród wszystkich smartfonów, które testowałem w ostatnich miesiącach.

Wrażenia wizualne pięknie uzupełniają głośniki stereo. Nie jest to poziom iPhone’a 11; brakuje im basu i głębi, ale grają bardzo szczegółowo, czysto i głośno. Z przyjemnością oglądałem anime i słuchałem podcastów na telefonie przez ostatnie dwa tygodnie.

Kolejna zaleta to szybkość działania Oppo Reno 3 Pro. Snapdragon 765G plasuje się niżej na drabince mobilnych układów scalonych od topowego Snapdragona 865. Jednakże prawdę mówiąc… w codziennym użytkowaniu nie sposób poczuć różnicy między jednym a drugim.

Równolegle z Oppo Reno 3 Pro testowałem kilka telefonów z najmocniejszym procesorem Qualcomma i smartfon Oppo dotrzymywał im kroku w każdym zadaniu. Aplikacje ładują się błyskawicznie, a 12 GB RAM-u pozwala utrzymać co najmniej 6-8 programów w pamięci przez cały czas. Ani razu nie spotkałem się z sytuacją, w której ostatnio używana aplikacja musiałaby się na nowo załadować, lub w której smartfonowi zabrakłoby „powietrza”.

Oppo Reno 3 Pro nie przekonał mnie do polubienia Color OS, ale obiektywnie trudno na niego narzekać. Jest doskonale zoptymalizowany i z tego co widziałem, Oppo wygładziło już wszystkie „krzaki” językowe, jakie były widoczne w poprzednich wersjach polskojęzycznego oprogramowania.

Teraz Color OS to funkcjonalna, szybka nakładka, choć… nazbyt, nomen omen, kolorowa na mój gust.

Ostatnią z dużych zalet jest jakość połączeń w Oppo Reno 3 Pro. Rzadko zwracam na to uwagę, bo większość telefonów prezentuje wyrównany poziom. Oppo Reno 3 Pro wyróżnia się jednak krystalicznie czystym brzmieniem rozmówcy i – według opinii rozmówców – znakomitym wycinaniem odgłosów otoczenia po stronie użytkownika.

Oppo Reno 3 Pro – wady

Choć Oppo Reno 3 Pro ma wiele cech, za które można go lubić, nie ustrzegł się też wad czy może raczej kompromisów, przez które można go znielubić.

Pierwszy z nich czuć już po wzięciu telefonu do ręki. Reno 3 Pro jest leciutki, poręczny, wszystko pięknie – nie da się jednak nie zauważyć, że poziom dbałości o detale nieco kuleje. Krawędzie sprawiają wrażenie niedokładnie oszliwowanych i ostrych.

Całość pozbawiona jest też jakiejkolwiek odporności na pył i wodę, więc lepiej nie wyciągać tego telefonu w deszczu.

Od strony konstrukcyjnej największą wadą, przynajmniej dla mnie, jest motorek wibracyjny. Jestem na tym punkcie szczególnie przeczulony, bo nigdy nie włączam dzwonków – zawsze ograniczam „hałas” emitowany przez powiadomienia do wibracji. I te w Oppo Reno 3 Pro, kosztującym 2599 zł, jakościowo bliższe są zetafonom. To nie jest subtelne stukanie, to jękliwy, długi, nieprzyjemny wstrząs.

Oppo Reno 3 Pro

Do kategorii wad muszę niestety zaliczyć także czas pracy na jednym ładowaniu. Ten, obiektywnie rzecz ujmując, nie jest zły. Oppo Reno 3 Pro, dzięki swoim 4025 mAh, jest w stanie bez problemu wytrzymać cały dzień intensywnego użytkowania, a szybkie ładowanie VOOC 4.0 pozwala go błyskawicznie podładować.

Sęk w tym, że coraz więcej jest telefonów, które potrafią więcej. Chociażby Xiaomi Mi Note 10/Note 10 Pro, który bez większego wysiłku wytrzymuje dwa dni z dala od gniazdka.

Czas pracy Oppo Reno 3 Pro jest więc wystarczający, ale nie tak dobry, jak u niektórych konkurentów.

Aparat to mieszanka zachwytów i rozczarowań.

Miałem ogromne oczekiwania względem aparatów w Oppo Reno 3 Pro i prawdę mówiąc trochę się zawiodłem.

Najlepszą częścią czteroelementowego układu aparatów jest główny sensor o rozdzielczości 48 Mpix.

Produkuje on prześliczne ujęcia w niemal każdych warunkach, nawet gdy wokół jest niewiele światła. Można się przyczepić, że oprogramowanie nieco za mocno wyostrza szczegóły i podkręca kolory, ale dla przeciętnego zjadacza pikseli efekty będą więcej niż zadowalające.

Co niemniej istotne, na aparacie Oppo Reno 3 Pro można polegać. Nie jest tak, że w idealnych warunkach aparat zrobi zdjęcie szybko i dobrze, a po wejściu do domu autofocus zwolni a produkowane fotografie nagle stracą na jakości. Nie, Oppo Reno 3 Pro jest w stanie zrobić dobre zdjęcie w każdych warunkach.

Gorzej rzecz wygląda z pozostałymi sensorami. Przede wszystkim, jak w większości androidów, każdy sensor inaczej reprodukuje kolory i balans bieli. Jeśli zrobimy zdjęcia z tego samego miejsca w tej samej chwili różnymi aparatami, każde będzie wyglądało nieco inaczej.

Aparat 8 Mpix z obiektywem ultrawide cierpi z powodu znacznie słabszej rozpiętości tonalnej i niższej szczegółowości od głównego sensora.

Aparat 13 Mpix z obiektywem telefoto wypada chyba najlepiej z dodatkowych układów, przynajmniej w trybie optycznego powiększenia 2x. Hybrydowe powiększenie 5x jest równie przeciętne, co w każdym innym telefonie.

Całość uzupełnia sensor monochromatyczny 2 Mpix, który wspomaga odwzorowanie barw i detali przez pozostałe sensory, jak również wspomaga główny aparat w pozyskiwaniu danych o głębi ostrości. W efekcie główny sensor całkiem ładnie rozmywa tło, nawet gdy nie korzystamy z trybu portretowego.

Oppo Reno 3 Pro ma jednakże jeden problem, widoczny wyraźnie w słoneczne dni. Otóż aparaty umieszczone są w wystającej wyspie, której krawędź jest szlifowana. Niby podobne rozwiązanie znajdziemy w wielu innych telefonach, ale tylko w Oppo Reno 3 Pro spotkałem się z sytuacją, w której krawędź… odbija światło wprost w oczka obiektywów. Próbując zrobić zdjęcie pod słońce, gdy światło pada wprost na telefon, kończymy z ujęciami, które wyglądają… tak:

Pamiętam dobrze, że na identyczny problem natknąłem się w Oppo Find X. Coś jest więc na rzeczy i ewidentnie wynika to z projektu urządzenia.

Przedni aparat spisuje się za to bardzo dobrze. Przy 32 Mpix zdjęcia są szczegółowe aż do bólu (widać każdą zmarszczkę i niedoskonałość twarzy, jeśli wyłączymy tryby upiększające).

Dużo dobrego mogę też powiedzieć o nagrywaniu wideo tym telefonem. Oppo Reno 3 Pro utrzymuje poprawne wartości ekspozycji niemal przez cały czas i nie zmienia ich skokowo i gwałtownie, jak ma to miejsce w wielu smartfonach z Androidem. Pod względem odwzorowywania scenerii bliżej mu do iPhone’a 11 niż np. OnePlusa 8 Pro.

Smartfon oferuje też bardzo dobrą stabilizację obrazu, ale… jest ona okupiona potężnym cropem, nawet podczas nagrywania w Full HD. Widocznie stabilizacja elektroniczna potrzebuje dużo miejsca na ustabilizowanie ujęć.

Zauważyłem natomiast jedną cechę, która zapewne może być poprawiona stosowną aktualizacją oprogramowania. Otóż Oppo Reno 3 Pro z jakiegoś powodu nie lubi się ze Zdjęciami Google i Instagramem.

Wszystkie zdjęcia i wideo, jakie zapisałem w usłudze Google’a lub próbowałem wrzucić na Insta Stories, były drastycznie kompresowane. W przypadku wideo kompresja sprawiała, że nagranie stawało się wręcz nieużywalne. Wystarczyło jednak udostępnić film na inne urządzenie i wszystko było w porządku.

Nie wiem, z czego wynikał problem. Korzystałem z kodeka H.264 i standardowego zapisu fotografii, a jednak z sobie tylko znanego powodu Google i Facebook postanowiły ciąć jakość jak złe. Dla porównania, OneDrive i Twitter nie wykazywały podobnych symptomów.

Oppo Reno 3 Pro – kupić, czy nie kupić?

Oto jest pytanie. Jak na 2599 zł Oppo Reno 3 Pro to doskonale wyposażony smartfon, z mimo wszystko bardzo dobrym aparatem, kapitalną płynnością działania i dopracowanym oprogramowaniem.

Nie ma aż tak dobrego aparatu i aż tak dobrego czasu pracy jak kosztujący tyle samo Xiaomi Mi Note 10 Pro, ale za to jest od niego znacznie lżejszy i nieco mniejszy.

Od siebie mogę powiedzieć, że z obydwu smartfonów korzystało mi się równie przyjemne, a ostatnie tygodnie z Oppo Reno 3 Pro nie były upstrzone irytacjami. Oppo Reno 3 Pro dał się poznać jako wygodny, super szybki i bezproblemowy telefon, który mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto szuka najwyższej wydajności w urządzeniu niekosztującym więcej niż 3000 zł.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst