Foto  / Artykuł

Największy konkurent Photoshopa wyhamował. Przed Affinity Photo prawdziwa próba

Affinity Photo doczekało się aktualizacji, ale nowości jest tak mało, że można ich nie zauważyć. Co więcej, nieuchronnie zbliżamy się do wersji z numerkiem 2. Czas darmowych aktualizacji powoli dobiega końca.

Konkurentów Photoshopa na przestrzeni lat było wielu, ale trudno nie odnieść wrażenia, że dopiero Affinity Photo stał się realną alternatywą dla programu Adobe. Cały pakiet Affinity zbiera świetne recenzje, szczególnie po wydaniu oczekiwanego od dawna Publishera. Affinity Designer i Affinity Photo są z nami dłużej, dzięki czemu zdążyły na dobre zagościć na komputerach grafików i fotografów.

Photoshop przyspieszył, Affinity wyhamowało.

Sam byłem zachwycony po zakupie Affinity Photo. Photoshop na dłuższy czas poszedł w odstawkę. Affinity w momencie premiery było znacznie lepiej zoptymalizowane do współpracy z macOS, a do tego miało wiele nowatorskich rozwiązań, których brakowało w Photoshopie. Było to widać zwłaszcza na styku zdjęć i grafiki. Do dziś proste prace graficzne - jak np. miniaturki filmów na kanał Spider’s Web TV - wygodniej robi mi się właśnie w Affinity.

Adobe jednak nie spało, a w ostatnim czasie Photoshop mocno nadgonił. Program zrobił się szybszy, a do tego dostał kilka nowych funkcji wspieranych sztuczną inteligencją Adobe Sensei. Nie było może jednego dużego przełomu, ale drobne nowości wdrażane na przestrzeni ostatnich dwóch lat sprawiły, że Photoshop jest znacznie lepszym programem.

Lepszym, a pod pewnymi względami nadal niedoścignionym. Choć na co dzień wolę Affinity, to korzystam również z Photoshopa, szczególnie do usuwania niechcianych elementów ze zdjęć, w tym np. drobinek kurzu. Narzędzie Content Aware w Photoshopie jest całe lata przed konkurencją. Inpainting z Affinity Photo nie może się z nim równać.

Affinity Photo doczekało się właśnie wersji 1.8. Ważnych nowości jest jak na lekarstwo.

affinity photo 1.8

Pierwsza to możliwość zdefiniowania skrótów klawiszowych na iPadzie. Druga to wsparcie pluginów Nik Collection należących obecnie do DxO, co jest świetną wiadomością. Jestem fanem tego rozwiązania, choć kiedyś korzystałem z niego znacznie częściej niż dziś. Wiele osób na pewno przywita z otwartymi ramionami wsparcie inteligentnych obiektów w plikach PSD.

Jest też kilka mniejszych nowości, jak np. zintegrowanie paska stanu z paskiem narzędzi na nowych systemach macOS (przydatne na laptopach o niewielkich ekranach), nowe okno dokumentu, drobne usprawnienia w sekcji korekt optyki, lepsze zarządzanie metadanymi, czy wsparcie plików RAW CR3 z aparatów Canona. Pliki CR3 to ważna nowość dla użytkowników nowych Canonów, ale większość pozostałych nowości jest tak drobna, że można ich nie zauważyć.

Jednocześnie zbliżamy się do Affinity Photo 2.0. Szykujcie portfele.

Jedną z wielkich zalet Affinity Photo jest model dystrybucji. Nie ma tu abonamentu. Program kupujemy raz i mamy dożywotnią licencję z darmowymi aktualizacjami.

Ten stan rzeczy nie będzie jednak trwał w nieskończoność. Pamiętacie jeszcze czasy Adobe sprzed okresu Creative Cloud? W czasach Creative Suite programy kupowaliśmy z licencją dożywotnią, ale aktualizacje otrzymywaliśmy tylko w ramach jednego numerka. Przesiadka z Photoshopa CS1 na CS2 wymagała zakupu nowego programu.

To samo stanie się z Affinity Photo, a jesteśmy już coraz bliżej numeru 2.0. Można się więc spodziewać, że przed nami jeszcze jedna lub dwie aktualizacje, a później nowe funkcje będą trafiać już tylko do Affinity Photo 2, które trzeba będzie ponownie kupić.

Na szczęście Affinity Photo 1 nie przestanie działać. Pamiętajmy, że nie będzie obowiązku zakupu nowej wersji, więc suma summarum Affinity pod kątem finansowym będzie się opłacać bardziej od Photoshopa.

Widać jednak duże wyhamowanie. Po premierze i pierwszej serii zachwytów kurz już opadł. Affinity Photo nadal jest genialnym programem, ale rozwija się dość wolno. Być może Serif powoli szykuje się już do premiery nowej wersji 2.0 i oszczędnie dozuje nowości pod koniec życia pierwszej osłony programu.

I oby tak było. W innym wypadku zadyszka Serifa źle wróży na przyszłość, a obecna sytuacja wyraźnie pokazuje, że na Adobe nic nie działa tak, jak realna konkurencja. Affinity Photo w wersji 2.0 pokaże, czy firmie udało się pozyskać lojalność swoich klientów. Będzie to test tego, czy w 2020 r. jest jeszcze miejsce dla programów sprzedawanych w tradycyjnym modelu dystrybucji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst