Foto / News

Huawei współpracuje z Leicą, a Sony i Nokia z Zeissem. Hasselblad pasowałby do Xiaomi

Huawei ma Leicę, Sony i Nokia Zeissa, a LG współpracowało z marką Schneider-Kreuznach. Swojego fotograficznego partnera najwyraźniej chce mieć także Xiaomi. W gronie potencjalnych marek wymienia się Hasselblada, Canona i Nikona, ale to ten pierwszy ma najwięcej szans.

Zaczęło się od sondy, jaką firma Xiaomi opublikowała w serwisie Weibo, czyli jednej z największych platform mediów społecznościowych w Chinach, z ponad 445 mln aktywnych użytkowników miesięcznie.

W ankiecie spytano o to, z którą firmą fotograficzną chińska marka powinna współpracować. Do wyboru były Hasselblad, Canon i Nikon, a także odpowiedź „Nie ma takiej potrzeby". Najwięcej głosów zebrał Hasselblad (1930), prawie dwa razy mniej otrzymał Canon (1059), a na trzecim miejscu był Nikon z wynikiem zaledwie 269 głosów. „Nie ma takiej potrzeby" wybrało 1000 osób.

To oczywiście tylko sonda w social mediach, która może finalnie nic nie znaczyć. Może jednak wskazywać zainteresowanie firmy Xiaomi i kierunek dalszych działań. Xiaomi radzi sobie coraz lepiej w świecie fotografii mobilnej, ale wciąż brakuje mu trochę do liderów rynku. Współpraca z doświadczonym partnerem z branży fotograficzne mogłaby umożliwić duży skok naprzód.

Hasselblad idealnie pasowałby do Xiaomi

Hasselblad wydaje się być idealnym partnerem fotograficznym dla Xiaomi. Szwedzka marka kojarzy się z drogimi, profesjonalnymi, wręcz ekskluzywnymi aparatami z najwyższej półki. Do głowy przychodzą takie modele, jak chociażby X1D II 50C, czyli średnioformatowy bezlusterkowiec z matrycą 50 Mpix czy klasyczne aparaty z serii H6D o rozdzielczości nawet 400 Mpix.

Aparaty marki Hasselblad przez wiele lat były mokrym snem wielu początkujących twórców i wyborem profesjonalnych fotografów z dużym portfelem. Kilka lat temu Hasselblad został jednak wykupiony przez... Chińczyków z DJI. Gdyby Xiaomi połączyło siły z Hasselbladem, współpracowałaby tak naprawdę ze swoimi rodakami z DJI. Takie rozwiązanie ma wiele sensu.

Przede wszystkim Hasselblad to wciąż uznana marka fotograficzna z ogromnym fotograficznym know-how. Z kolei DJI to lider świata konsumenckich dronów i gimbali.

Dron DJI Mavic 2 Pro został już wyposażony w kamerę Hasselblad z 1-calowym sensorem CMOS o rozdzielczości 20 Mpix i zbiera świetne opinie. DJI ma także wiele innych urządzeń z wbudowanymi aparatami mobilnymi. To tak naprawdę producent mobilnych aparatów wysokiej jakości, tylko niewykorzystywanych w smartfonach.

Pamiętacie Hasselblad True Zoom Moto? To pokazany w 2016 specjalny moduł do smartfonów Moto Z, który zamieniał smartfona w wielki aparat kompaktowy z aparatem z matrycą CMOS 1/2.3” i rozdzielczością 12 Mpix oraz zoomem o ekwiwalencie 25-250 mm.

DJI razem z Hasselbladem doskonale wiedzą, na czym polega tworzenie aparatów mobilnych. Xiaomi z pewnością zyskałoby na takiej współpracy nie tylko prestiżem marek, ale realną technologią. Nie bez znaczenia jest także pochodzenie obu firm, co z pewnością byłoby na rękę chińskiemu rządowi.

Canon i Nikon mają tylko złe doświadczenia z fotografią mobilną

Obie firmy kiedyś paletami sprzedawały tanie aparaty kompaktowe, które w ostatnich latach praktycznie zniknęły z rynku. Zastąpiły je właśnie smartfony. Z drugiej strony obie legendy rynku fotograficznego mają ogromne doświadczenie w produkcji tego typu aparatów, więc być może byłyby w stanie także wspomóc Xiaomi. O ile chciałby to zrobić. Smartfony to przecież ich największy wróg. Wzmacniając Xiaomi, sami kopaliby w pewnym sensie pod sobą dołek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst