Oprogramowanie  / News

Microsoft może mieć receptę na urządzenia z podwójnymi i wyginanymi ekranami. To Windows 10X

Nowe sprzęty z linii Surface mogą nie być jedyną niespodzianką, jaką szykuje nam Microsoft. Razem z nimi może zadebiutować Windows 10X, czyli system na urządzenia z dwoma ekranami.

Nie pytajcie mnie, skąd to wiem, ale w siedzibie Microsoftu na najwyższym szczeblu rozegrał się ostatnio taki dialog:

  • Chcesz żeby ten nowy system na urządzenia z dwoma ekranami nazywał się nadal po prostu Windows 10, czy może zaszalejemy i zrobimy z niego Windows X?
  • Tak.

Właśnie w ten sposób powstał Windows 10X.

Jeśli zaś wierzyć plotkom, będzie to oprogramowanie stworzone z myślą o urządzeniach wyposażonych w dwa ekrany. Już jutro bowiem obok notebooków - Surface Laptop 3 13 i Surface Laptop 15 - oraz tabletów - Surface Pro 7 i nowego modelu z procesorem ARM - pojawi się niecodzienne urządzenie z dwoma wyświetlaczami.

Aby ogarnąć taki nietypowy sprzęt, potrzebne było skrojone na jego miarę oprogramowanie. Jak przekonuje Evan Blass działający na Twitterze pod pseudonimem @EvLeaks, jest nim właśnie Windows 10X, którego interfejs projektowany był z myślą o dzieleniu go na różne ekrany.

Windows 10X jest w dodatku przygotowany na urządzenia z elastycznymi wyświetlaczami.

Na szczęście nowa podwersja systemu Windows dla urządzenia o nazwie kodowej Centaurus nie oznacza zerwania z kompatybilnością wsteczną aplikacji. Windows 10X, nazywany wcześniej w przeciekach Windows Lite, będzie w stanie wyświetlić klasyczne aplikacje desktopowe w kontenerach.

Dane aplikacji Win.32 najpewniej nie będą przetwarzane lokalnie, a w chmurze, a na urządzenie wysyłany będzie jedynie obraz generowany po stronie serwera. I nie jest to wcale taki głupi pomysł - skoro streaming gier już działa, to przecież tym bardziej można strumieniować Excela czy innego AutoCAD-a.

Jak na razie trzeba jednak pamiętać, że Windows 10X nie został oficjalnie zaprezentowany, a powyższe to jedynie zebrane do kupy najróżniejsze plotki. Taki scenariusz wydaje się jednak dość prawdopodobny, bo nowe laptopy i tablety to za mało, by nazywać jutrzejszą konferencję rewolucją, a nie tylko ewolucją.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst