Tech  / News

Google robi unik przed Apple'em. Firma kasuje swoją aplikację, która zbierała za dużo danych

Screenwise Meter od Google też łamał zasady Apple. Firma zamyka swoją aplikację na iOS z własnej woli, mając nadzieje, że umknie dzięki temu przed karzącą ręką Tima Cooka. 

Pod koniec tekstu zamieściliśmy aktualizację. Google jednak dostał po łapkach.

Nie ma to jak dać dobry przykład – myśli pewnie sobie Tim Cook. Po tym, jak zablokował pracownikom Facebooka możliwość korzystania z aplikacji firmowych i testowania wersji beta WhatsAppów i innych Instagramów, Google nagle sobie przypomniał, że on też łamie zasady ustalone przez Apple. Firma szybciutko wycofała kontrowersyjną aplikację z iOS-a, tłumacząc, że po prostu się pomyliła.

Screenwise Meter działał jak badawcza aplikacja Facebooka.

Google'owski Screenwise Meter był podobny do Facebookowej aplikacji, która wczoraj z hukiem wyleciała z iOS-a. Aplikacja monitorowała wszystko, co działo się na smartfonie, analizowała ruch na nim i sposób korzystania z aplikacji. W zamian za to nagradzała użytkowników finansowo w ramach programu Google Opinion Reward. Gwoli kronikarskiego obowiązku trzeba tu zaznaczyć, że Google drenował dane od użytkowników w znacznie przejrzystszy sposób niż Facebook. Firma ma nawet filmik, w którym pokazuje, jak działa cały program. To, czy namawianie kogokolwiek do sprzedaży swojej prywatności w imię większego zarobku jest OK, czy nie, to tylko jeden aspekt sprawy. Drugim jest to, jakim cudem taka aplikacja w ogóle znalazła się sprzęcie Apple'a. W końcu zbieranie takiej ilości danych jest niezgodne z przepisami ustalonymi przez firmę.

Google próbuje ujść gniewowi Apple'a.

Google, podobnie jak jego kolega po fachu Facebook, omijał szerokim łukiem App Store. Pracują w nim bowiem wredni recenzenci, którzy zablokowaliby z miejsca aplikację zbierającą takie ilości danych. Po aferze z VPN-em Onavo firma z Cupertino zdecydowała, że nie będzie promowała żadnych aplikacji, które zbierają nieproporcjonalnie dużo danych w stosunku do tego, co jest im potrzebne do działania. Jeśli twoja mobilna wersja szachów wymaga od użytkownika dania jej dostępu do aparatu i lokalizacji, co coś jest z nią nie tak.

Facebook i Google przyjęły tę informację do wiadomości, ale ich sposób adaptacji do nowych reguł gry raczej nie przypadł Apple'owi do gustu. Firny korzystały z certyfikatów firmowych, żeby umożliwić użytkownikom instalowanie swoich aplikacji. Te, są przeznaczone do wykorzystywania tylko wewnątrz firmy przez jej pracowników. W programie, w ramach którego są rozdawane, jest naprawdę bardzo wyraźnie zaznaczone, że certyfikaty firmowe są … no… firmowe.

Po tym, jak na aplikację Facebooka czujne oko Tima Cooka zwrócił TechCrunch, Apple się wkurzył. Firma cofnęła Facebookowi wszystkie certyfikaty firmowe, przez co aplikacje testowane w wersji beta lub wewnętrzne aplikacje firmy przestały działać na iPhone'ach i iPadach. Po tym pokazie stanowczości, Google postanowił nie czekać, aż karząca ręka CEO Apple dosięgnie też jego i sam grzecznie zamknął swoją aplikację na iOS-ie. Twierdząc, że po prostu popełnił błąd.

Apple z pewnością kupi to tłumaczenie.

Aktualizacja [01.02]:

Google dostał od Apple symbolicznego klapsa. Jego certyfikaty firmowe zostały zawieszone na 5 godzin. Facebookowi udało się dogadać z Apple. Wewnętrzne aplikacje firmy znów działają na iOS-ie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst