RTV  / Felieton

Telewizor 8K w salonie to absurd. Absurd, na którym skorzystają normalni ludzie

259 interakcji
dołącz do dyskusji

Wedle przewidywań producenci telewizorów chcą nas niebawem wprowadzić w świat 8K. Forsował to już od dawna Sharp, teraz ofensywę zaczyna Samsung i – nieco mniej śmiało – LG. To oczywisty skok na kasę. Na którym, paradoksalnie, zyskamy pieniądze.

Sharp na każdych możliwych targach w jakikolwiek sposób związanych z telewizją czy elektroniką użytkową prezentował swój potężny i piękny telewizor 8K. Dziś szumnie zaprezentował podobne urządzenia Samsung, a ja już widziałem mający być niebawem wprowadzony do sprzedaży LG OLED 8K. Możemy być pewni, że wkrótce dołączą pozostali. Być może nawet na IFA 2018 będzie kilka ogłoszeń na ten temat.

Muszę przyznać, że wielce mnie to bawi. 8K w domowym salonie – co za chwilę wyjaśnię – nie ma najmniejszego sensu. Obserwujemy wyścig azjatyckich szczurów, w którym każdy musi mieć czegoś więcej w tabelarycznym porównaniu. Zamożni entuzjaści w teorii powinni już teraz ustawiać się w kolejkach. Jako istny zboczeniec jeśli chodzi o jakość obrazu, nie zamierzam jednak nawet spojrzeć w kierunku tych urządzeń, choć bardzo cieszę się, że się pojawiły.

Czy warto kupić telewizor 8K do domu? Oczywiście, że nie.

Rozdzielczość 7860 x 4320 pikseli to ogromna ilość szczegółów na ekranie. Bez żadnej wątpliwości obraz w tej rozdzielczości oferuje jeszcze wyższą klarowność niż ten w Ultra HD (4K). Problem jest tylko jeden. Siedząc nawet bardzo blisko do naszego ekranu różnicy nie stwierdzimy żadnej. Nasz wzrok ma swoje limity, nawet wzrok entuzjastów z klanu Sokole Oko. Liczba fotoreceptorów w naszych gałkach ocznych jest skończona.

To nie jest kwestia opinii. Naukowcy – i producenci telewizorów – wiedzą, jak działa oko ludzkie. Powstało na ten temat wiele prac (ambitni chcący zgłębić wiedzę w omawianym kontekście mogą zajrzeć tutaj, tutaj oraz tutaj na początek). Streśćmy co w nich najważniejsze, od razu wpisując wiedzę w telewizory. I pamiętajmy, że za widza bazowego bierzemy osobę bez wady wzroku, a więc rzadko występującą w naturze.

samsung qled 8k

Society of Motion Picture and Television Engineers (SMPTE) już dawno wyliczyła – dając duży margines bezpieczeństwa – że należy przyjąć, że każdy stopień naszego kąta patrzenia powinien był pokryty przez 120 pikseli na ekranie. Z tego wynika, że dysponując aktualnie high-endowym telewizorem – 65 cali przekątnej, rozdzielczość UHD – w odległości 2,5 metra wykorzystujemy optymalnie jego zagęszczenie pikseli (a nawet siedząc bliżej nie zaczniemy od razu zauważać niedoskonałości obrazu). Podejrzewam, że macie kanapę dalej od takiego kolosa. A większość z was zapewne ma 55-calowe telewizory.

Argumentem jest fakt, że producenci telewizorów 8K zachowali resztki przyzwoitości i oferują je wyłącznie w rozmiarach 65-88 cali. Nie zapominajmy jednak, że nasze pole widzenia również jest ograniczone. By nie musieć zacząć rozglądać się po ekranie, musimy się od niego oddalić. Ponownie, korzyści zapewniane przez 8K tracą na znaczeniu z uwagi na niedoskonałość naszego wzroku.

Czy to oznacza, że 8K jako idea jest bez sensu? Nic z tych rzeczy! Po prostu nie w salonie.

Wyobraźcie sobie wielkie ekrany w muzeach, na których oglądamy treści i podchodzimy do nich bardzo blisko. Nie zapominajmy o rynku digital signage – tu przecież też często się zdarza, że idziemy tuż przy wyświetlaczu wzdłuż wielkiej reklamy. A więc na pewno 8K przyda się dla wyświetlaczy wielkopowierzchniowych. Po prawdzie, to tam pewnie i 16K by nie zaszkodziło.

czy warto kupić telewizor 8k

Wyobrażam sobie też, że ktoś mógłby mieć potrzebę powiększenia obrazu. Powiedzmy że za kilka lat pierwszy Mundial będzie transmitowany w 8K. Ważny mecz, sędzia gwiżdże spalonego. Zgaduję, że niektórzy kibice będą wątpili w jego osąd i zechcą przewinąć transmisję i powiększyć sobie stopklatkę. Dzięki wysokiej jakości materiału źródłowego nawet przy duży powiększeniu zachowa on ostrość i szczegółowość. Nie wiem, czy to na pewno przydatne, ale wiem też, że żaden z prezentowanych telewizorów takiej funkcji nie oferuje. O treściach w 8K nawet nie wspominam, bo te praktycznie nie istnieją.

Cieszmy się z tego 8K. Te telewizory będą drogie. Ale dzięki nim stanieją te 4K.

Nowym high-endem staje się rozdzielczość 8K. A to oznacza, że telewizory 4K nie będą mogły być tak wysoko wyceniane. Na razie odbiorniki 4K utrzymają cenę, a te 8K staną się po prostu droższe. Efekt przełomowej nowości w końcu jednak minie, a TV 8K będą musiały zejść z ceny, by nie zalegać na magazynach. Dwa razy gorsze od 8K telewizory standardu 4K staną się produktem masowym.

I bardzo, motyla noga, dobrze.

Niech się szczury ścigają. 8K, 16K, 32K – czemu nie! IBM kiedyś zdecydował, że 640 kB wystarczy każdemu. Był oczywiście w błędzie. Zobaczymy, czy Gajewski (choć to nie on jako pierwszy to określił, a osoby od niego bardziej kompetentne) się nie pomylił w 4K wystarczy każdemu. Na razie się zapowiada, że dopóki nie zaczniemy sobie wszczepiać optycznych implantów rodem z cyberpunkowych opowiadań, to telewizory 8K możemy sobie spokojnie odpuścić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst