Media  / News

Usunięcie golizny nie pomogło. Jej przywrócenie też. Drukowany Playboy nie wytrzymał konkurencji

Magazyn Playboy prawdopodobnie już niedługo zniknie ze sklepowych półek. Od lat na siebie nie zarabia, ale dopiero śmierć jego założyciela otworzyła drogę do ostatecznego zamknięcia czasopisma. 

Po śmierci Hugh Hefnera kierownictwo Playboy Enterpraises Inc. może zdecydować się na zrezygnowanie z dalszego wspierania papierowych wydań magazynu. Firma zapowiada, że ma zamiar inwestować w markę Playboy i w „świat Playboya”, ale już nie w samo czasopismo.

Póki żywota, póty nadziei.

Życie papierowego wydania Playboya było ściśle związane z życiem jego założyciela. W umowie z Rizvi Traverse funduszem zarządzającym Playboy Enterpraises Inc., był zapis stanowiący, że jak długo żyje Hugh Hefner, tak długo papierowe wydanie magazynu będzie się ukazywać. Założyciel Playboya zmarł w zeszłym roku.

Magazyn od dawna tracił czytelników i pieniądze. Jak donosi Wall Street Journal, powołując się na anonimowe źródła, w ostatnich latach straty wynosiły około 7 mln dol. rocznie. Choć podjęto próby uratowania magazynu, nie były one najwyraźniej skuteczne.

Rok bez nagości.

W 2016 r. Playboy zdecydował się na drastyczną zmianę. Zrezygnował w amerykańskim wydaniu z czegoś, z czego był najbardziej znany, mianowicie ze zdjęć roznegliżowanych pań. Wielu komentatorów wieszczyło, że koniec golizny będzie końcem magazynu. Tak się nie stało, ale być może dlatego, że na odwyku od nagości magazyn wytrzymał tylko rok. W lutym 2017 r. rozebrane panie wróciły na łamy magazynu.

Drukowana historia.

Ben Kohn, partner zarządzający w Rizvi powiedział Wall Street Journal, że do tej pory przymykali oko na straty, jakie przynosi magazyn, ale to się kończy. Twierdzi, że papierowe wydanie czasopisma nie są najlepszym medium do komunikacji z klientami marki. Charakterystyczne logo z króliczkiem nie zniknie jeszcze długo, bo to ono jest teraz największą wartością przedsiębiorstwa, a nie małe drukowane czasopisemko z historią, jak określił Playboya Kohn.

Playboya spotkało to, co wiele innych wydawnictw, tylko szybciej. Nie wytrzymał konkurencji ze strony internetu. W 2016 r. wydawcy Playboya łudzili się, że jego czytelników zabierają strony pornograficzne. Użytkownicy smartfonów mogą szybko znajdą więcej zdjęć nagich pań, niż jedno czasopismo byłoby w stanie dostarczyć. Teraz muszą pogodzić się z tym, że ich czytelników zabiera po prostu Internet.

Tradycyjna prasa jest w kryzysie. W internecie nie tylko można znaleźć szybko większość informacji, ale też wiadomości ciekawie napisane i rzetelnie opracowane. Dzienniki radzą sobie różnie, szukając nowych źródeł dochodów, część powoli przenosi się do Sieci, część po prostu znika. I taki los najprawdopodobniej czeka Playboya.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst