Tech / Artykuł

Nie chce mi się wierzyć, że to początek końca tabletów

288 interakcji
dołącz do dyskusji

8,5 proc. w dół w ostatnim kwartale do 36,2 mln sztuk, czyli poziomu sprzedaży z… 2012 r., 10. z rzędu słabsza trzymiesięczna sprzedaż. Wyniki rynku tabletów nie pozostawiają wątpliwości - tablety się kończą.

Aż chciałoby się zakrzyknąć - ale jak to? Przecież dopiero się zaczęły!

Historyczny wykres sprzedaży tabletów nie pozostawia jednak wątpliwości - ten rynek jest w fazie schyłkowej. Dawno po prawej stronie krzywej cyklu życia produktu, zapewne na krótko przed fazą stabilizacji na niskim poziomie.

Nie miejmy wątpliwości - to oznacza:

a) porzucenie kategorii przez wielu graczy.

Zostaną zapewne tylko ci, którzy mimo słabego ilościowo rynku są jego liderami, jak Apple, czy Samsung.

b) porzucenie ścieżki dynamicznego rozwoju tej kategorii produktowej.

Czyli będziemy mieli sytuacją podobną do rynku PC - odejdą z niego najlepsi specjaliści, producenci nie będą łożyć na wydatki R&D w tej kategorii, mniejsza pula pieniędzy na rynku zdecyduje o głębokiej stagnacji.

c) ograniczenie lub wręcz porzucenie tabletów przez wielu dostawców ważnych usług cyfrowej rozrywki.

Zapomnijmy o tym, że tabletowe aplikacje popularnych serwisów streamingowych (wideo, muzyka, gry) będą oferować najnowsze funkcje, będą szybko rozwijane. Część nowych serwisów w ogóle pominie tablety w dystrybucji swoich usług.

Powodów zmierzchu tabletów jest kilka.

Najpoważniejszym z nich jest zapewne dynamiczny rozwój kategorii phabletów, czyli smartfonów z potężnymi, ponad 5-calowymi ekranami, a ostatnio nawet ponad 6-calowymi. To one przejęły większość funkcjonalnych aspektów tabletów - konsumowanie rozrywki, czytanie e-prasy, wygodne relaksacyjne przeglądanie internetu, mobilne gierki.

Smartfony z potężnymi ekranami nie są wcale wygodniejsze od tabletów, ale powodują to, że łączą w sobie cechy obu tych urządzeń - nie trzeba więc ani wydawać pieniędzy na drugie, ani ewentualnie taszczyć obu urządzeń ze sobą. To potężnie mocne argumenty.

Swoje dołożyły też hybrydowe PC, głównie te z Windowsem, który - jak wiemy - oferuje tryb tabletowy.

Hybrydy nie są wcale przesadnie popularne. Wcale nie uratowały rynku PC przed spadkami sprzedaży. Mają jednak niewątpliwy wpływ na zahamowanie wzrostów sprzedaży. Skoro mam PC, którego ekran może służyć także jako tablet, nie muszę kupować oddzielnego tabletu. Proste.

Ważnym czynnikiem wpływającym negatywnie na rozwój rynku tabletów były także ceny. Z obu stron wachlarza cen był/jest z tabletami problem - te najdroższe są zdecydowanie za drogie, nierzadko droższe od notebooków, które jednak wciąż są bardziej uniwersalne, bo obok zastosowań do pracy, można ich także używać do rozrywki; z kolei te najtańsze powodowały więcej frustracji aniżeli zadowolenia z produktu, nawet przy akceptacji ich ułomności.

Co dalej?

No cóż, tablety szybko dryfują w podobnym kierunku co kilka lat temu odtwarzacze mp3. Niby ktoś je wciąż kupuje, niby kilka milionów sztuk rocznie wciąż się ich na świecie sprzedaje, jednak nic w tej kategorii od dawna się już nie dzieje.

Kto by pomyślał, że tablety będą na takiej ścieżce zaledwie 7 lat po tym, jak Steve Jobs dumnie prezentował na scenie apple’owskiego keynote pierwszego iPada.

Cały świat czuł wtedy, że to przyszłość komputerów w ogóle, prawda?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst