Sprzęt  / Artykuł

Google sprzedał 30 mln Chromecastów, ale nie nazwałbym tego wielkim sukcesem

115 interakcji
dołącz do dyskusji

Google chwali się liczbą sprzedanych Chromecastów, która przekroczyła już 30 milionów. To o połowę więcej, niż liczba sprzedanych Xboksów One. Sukcesem Chromecasta jest bez wątpienia cena, ale niestety nic ponad to.

Google Chromecast jest z nami od lipca 2013 roku. Pamiętam jak dziś, jakie wrażenie zrobiła na mnie ta przystawka telewizyjna w momencie premiery. W pierwszej chwili zaskoczył mnie rozmiar Chromecasta. W odróżnieniu od innych set-top boksów Chromecast nie wymagał miejsca pod telewizorem. Wyglądał jak lekko przerośnięty pendrive, którego po prostu podłączało się do portu HDMI (i jednocześnie do gniazda USB, by zapewnić zasilanie, o czym Google niezbyt chętnie informowało).

Druga wersja urządzenia nazywa się (niespodzianka!) Google Chromecast. Można ją łatwo odróżnić od pierwszej, bo jest okrągła. Urządzenie zadebiutowało we wrześniu 2015 roku, a od października jest wpięte do mojego telewizora. Jeśli jesteś zainteresowany możliwościami i obsługą tego urządzenia, zapraszam do mojej recenzji nowego Chromecasta.

Telewizorów z podpiętą przystawką Google’a jest więcej. Dużo więcej. Google sprzedało już ponad 30 milionów Chromecastów! To naprawdę dużo, o czym najlepiej świadczy fakt, że Microsoft od 2013 roku sprzedał dopiero 20 mln Xboksów One.

Tak, za 35 dol. można mieć nowoczesną przystawkę TV. Nie, za 35 dol. nie można mieć Smart TV.

google-chromecast-05

Google Chromecast jest tani, nawet jak na warunki polskie. 160 zł w oficjalnej dystrybucji to - w porównaniu do innych urządzeń o podobnym przeznaczeniu - naprawdę niewiele. Z kolei w Stanach Zjednoczonych bez trudu można znaleźć burgera, który będzie droższy od Chromecasta. Nie dziwię się, że urządzenie jest tak wielkim hitem.

Jest tanio, ale czy jest dobrze? Najczęściej usłyszymy odpowiedź w stylu „tak, ALE…”. No właśnie, Chromecast ma zdecydowanie zbyt wiele takich „ale”.

Kiedy sprzęt działa, trudno mieć do niego zastrzeżenia. Możemy strumieniować na telewizor YouTube’a, Spotify, czy chociażby zdjęcia wykonane telefonem. W moim przypadku problem polega na tym, że Chromecast notorycznie gubi smartfony, które mam w domu. Kwestia nie dotyczy tylko mojego prywatnego smartfona, ale także telefonów które testuję, jak i smartfona mojej żony. Chromecasta często muszę restartować, a niekiedy nawet fizyczny restart nie pomaga.

Google Chromecast niestety ma swoje humory.

chromecast-family-with-audio

Nie zliczę, ile razy zrezygnowałem z odtwarzania YouTube’a na telewizorze i po prostu oglądałem filmik na laptopie. Niestety bywa tak, że kiedy smartfon usiłuje wysłać instrukcje do Chromecasta, YouTube przestaje być dostępny na obu urządzeniach. Zdecydowanie za często odtwarzanie jest też przerywane buforowaniem, które nie występuje na moich smartfonach i komputerach.

Ogromną wadą Chromecasta jest też niewielka liczba aplikacji obsługujących strumieniowanie. Tak naprawdę mamy tylko trzy, z których korzystam: YouTube, Spotify i Netflix. W Polsce nie zadziała ani Player.pl, ani Ipla, ani dziesiątki innych aplikacji. To samo można powiedzieć o grach. Nowy Chromecast miał być rewolucją w tej dziedzinie, a tytułów obsługujących castowanie jest jak na lekarstwo. Na dodatek wszystkie są po prostu słabe.

Google umożliwia strumieniowanie na Chromecasta całego ekranu smartfona lub karty Chrome’a. Z tą funkcją wiązałem duże nadzieje, ale ponownie się przeliczyłem. Jest to tylko proteza, która sprawdzi się co najwyżej przy pokazie zdjęć, ale zupełnie nie daje rady z filmami. Jakość jest bardzo słaba, a dźwięk rozjeżdża się z obrazem.

google-chromecast-08

Mocno liczyłem na to, że Chromecast będzie kapitalnym urządzeniem wyjazdowym. Teoretycznie podpinam go do telewizora w hotelu i przed snem mogę strumieniować Netflixa. W praktyce hotelowe telewizory albo nie pozwalają na podłączenie czegokolwiek do HDMI, albo po prostu nie współpracują z Chromecastem. Mimo wielu wyjazdów ani razu nie udało mi się skorzystać z Chromecasta w hotelu. Oczywiście nie jest to zarzut do Google’a, ale mimo wszystko jest to kolejne rozczarowanie związane z Chromecastem.

Czekam aż Chromecast wyjdzie ze stadium bety

Chromecast to typowy produkt Google’a. Podobnie jak wiele innych usług tej korporacji, on także jest w ciągłej fazie beta. Pamiętacie jak było z Gmailem? Usługa zadebiutowała w 2004 roku, a łatkę „beta” zdjęto jej dopiero pięć lat później.

Odnoszę wrażenie, że Google sprzedaje taki właśnie wybrakowany produkt, który co prawda przez większość czasu działa bez zarzutu, ale co jakiś czas po prostu odmawia posłuszeństwa. Najczęściej wtedy, kiedy naprawdę jest potrzebny.

Po moich przygodach z Chromecastem nie mogę polecić tego urządzenia. Jeśli szukasz możliwie najtańszej przystawki TV, lepiej zainteresuj się Raspberry Pi i Kodi.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst