Przygodowy Batman ma wielką, deklasującą go wadę - recenzja Spider’s Web
Przygodówki Telltale są cenione za iluzoryczną możliwość wyboru. Za podejmowane decyzje i wynikające z nich konsekwencje. Za szansę wpływu na świat i tego świata kształtowanie. Gdy zabierze się to wszystko, pozostaje nudna rozgrywka, której nie uratuje żaden super-bohater. Nawet Batman.
Mój problem z przygodowym Batmanem od Telltale jest równie prosty, co zasadniczy. W przeciwieństwie do innych bohaterów gier przygodowych, los Mrocznego Rycerza to nie tabula rasa. To nie żadna czysta karta, którą możemy dowolnie zapisać. Historia Człowieka Nietoperza została opowiedziana już wielokrotnie, w komiksach, animacjach i filmach kinowych. Tutaj nie ma miejsca na coś nowego.
W przeciwieństwie do bohaterki The Walking Dead czy świrów z przygodowego Borderlands, Batman jest postacią skończoną i sprofilowaną.
Wszyscy wiemy, że to wojownik ze złem i występkiem. Nocny stróż, który stoi po dobrej stronie mocy. Człowiek z własnym kodeksem, który zabrania mu zabijać. Nawet największych przeciwników, bez których Gotham jak i cała planeta byłaby znacznie bezpieczniejsza. Wszystko to sprawia, że graczowi zabiera się nawet ułudę wolności i swobody podejmowania decyzji.
Licencjodawca Batmana nie może sobie pozwolić, aby twórca gry wideo zamienił Mrocznego Rycerza w maszynę do seryjnego zabijania, albo wynaturzył go w jednego z wielu gangsterów Gotham. Producenci z Telltale muszą trzymać się pewnych fundamentów napisanych dla tej postaci. Fundamentów, o które rozbijają się możliwości wyboru, jak woda rozbija się o skały. Albo mamy przygodówkę z Batmanem, albo mamy przygodówkę z bogatymi decyzjami i ważnymi konsekwencjami.
Producenci Batman: The Telltale Games Series spróbowali drogi pośrodku, z mizernym efektem.
Ostatecznie ich Batman sili się na wprowadzanie alternatywnych dróg i możliwości, ale to wszystko szyta grubymi nićmi kosmetyka. Podczas rozgrywki ma się wrażenie, że wpływ gracza na komiksowe uniwersum jest minimalny, o ile w ogóle istnieje. Pod tym względem nowy Mroczny Rycerz to kolejny niewypał tego studia, tak jak wcześniej interaktywna Gra o tron.
Wybory w Batman: The Telltale Games Series sprowadzają się do decyzji o tym, jak mocno obijemy przeciwnika, w którą część ciała uderzymy gangstera i jak bardzo damy się namawiać Alfredowi do zerwania z nocnym łapaniem bandziorów. Chociaż gra cały czas próbuje wmówić mi inaczej, nie oddaje w moje ręce żadnych, absolutnie żadnych istotnych wyborów. Przez tytuł od Telltale idzie się jak po sznurku, z kosmetycznymi umilaczami udającymi wielkie i poważne konsekwencje.
Kiepskie wrażenie potęgują byle jak wyreżyserowane sceny dialogów i przeciętne lokacje.
W Batman: The Telltale Games Series widowiskowe są jedynie sekwencje walk. Nocna pogoń za Catwoman naprawdę robi wrażenie. Tak samo eliminacja bandziorów, którzy zajęli miejski ratusz. Szkoda tylko, że efektowne starcia to w gruncie rzeczy wciskanie odpowiedniej strzałki w odpowiednim momencie. Producenci nie wysilili się na żadną innowację.
Rzemieślnicy z Telltale stanęli w miejscu, o ile się nie cofają. Ich przestarzały silnik graficzny już dawno przestał być wystarczającym narzędziem do opowiadania historii. Widać to zwłaszcza podczas dialogów i eksploracji. Postaci sprawiają wrażenie pustych w środku. Bez żadnych emocji, za to z kijem wsadzonym sami-wiecie-gdzie.
Trudno również nie mieć wrażenia, że Batman: The Telltale Games Series powstawał na szybko, byle zdążyć na premierę filmu Suicide Squad. Ujęcia są kiepsko pocięte, animacje bardzo drewniane, a interfejs po prostu paskudny. W grze najzwyczajniej w świecie zabrakło „duszy”. Zabrakło jakiegoś pazura i wyróżnika, na modłę The Wolf Among Us albo przygodowych Borderlandsów.
Mam wrażenie, że im głośniejsza marka, tym gorzej idzie producentom z Telltale.
Wolę, gdy twórcy przygodówek pracują nad mniej rozpoznawalną licencją, ale mają większą swobodę twórczą. Wtedy cały ten system decyzji, wyborów i konsekwencji zaczyna mieć sens. Z kolei w przypadku Gry o tron czy Batmana, tytuły Telltale sprowadzają się do popatrzenia na popularne postacie, przemielone przez archaiczny silnik graficzny.
Podejmowanie decyzji w butach Mrocznego Rycerza już w punkcie wyjścia jest spalone. Jako fan komiksów, od razu wiedziałem, jak postąpiłby Bruce Wayne. Szukanie innych dróg do celu i innych możliwości wydaje się bezzasadne. Poza tym alternatyw tak naprawdę nie ma, a w Batman: The Telltale Games Series wszystkie ścieżki prowadzą do tych samych zakończeń.
Zalety
- Batman!
- Reżyseria sekwencji walki
Wady
- Niska interaktywność
- Fatalna eksploracja
- Kiepskie sceny dialogów
- Grafika woła o nowy silnik
- Decyzje to ułuda
- Gracz nie czuje żadnej wolności w kreacji postaci
- Narracja idzie jak po sznurku
- Tak zwane origin story po raz 144283
Batman: The Telltale Games Series to jedna z najsłabszych przygodówek od Telltale. Lepsza od Gry o tron, ale lepsza niewiele. Zeszłoroczne Life is Strange w dalszym ciągu pozostaje nie do pokonania.
Zobacz również: Uncharted 4 i nasze recenzje innych gier