Motoryzacja  / Artykuł

Sprawdziliśmy, jak spisuje się w Polsce Android Auto

Jeśli wierzyć tekstom na Spider's Web, w samochodzie masz do wyboru albo kiepski system producenta, albo cudownego i niesamowitego CarPlaya. Ale zaraz, może jest coś poza tym? Tak, Android Auto, które właśnie pobieżnie (przyznaję się, ale będą jeszcze okazje) sprawdziliśmy. 

Pierwsze podłączenie, z wykorzystaniem kabla USB - bezproblemowe, ale... tylko jeśli już pobraliśmy .apk z Android Auto. Oficjalnie w Polsce to rozwiązanie nie jest dostępne.

android-auto-1

Na starcie Google podpowiada, gdzie możemy chcieć jechać. Tutaj - lokalizacja z ostatniego wyjazdu i planowana (choć nie zapisana!) trasa z Google Maps. Sprytne. Przy okazji, zobaczcie, ile Google marnuje miejsca na tym fantastycznym wyświetlaczu. Wstyd!

android-auto-16

Całość została podzielona na trzy obszary nawigacyjne. Na dole znajdziemy pierwszy z nich - pięć ikon. Kolejno: nawigacja, połączenia, ekran startowy, multimedia i dane na temat samochodu (lub, jak w tym przypadku, ich brak). Mapy? Wyglądają znajomo.

android-auto-2

I są tak samo dobre, jak te w telefonie czy na komputerze. To zdecydowanie największa siła Android Auto.

android-auto-3

Bez problemu połapiemy się, gdzie zmienić ustawienia trasy, sprawdzić jej szczegóły czy wybrać trasę alternatywną.

android-auto-4

Adres możemy wprowadzić na dwa sposoby - albo wpisując go na ekranowej klawiaturze podczas postoju, albo po prostu wypowiadając go na głos. Zwłaszcza to drugie rozwiązanie wypada świetnie i zdecydowanie rozkłada na łopatki nie-polskiego CarPlaya.

android-auto-13

Przechodzimy do ekranu połączeń i... niespodzianka. Musimy sparować telefon ręcznie z zestawem głośnomówiącym samochodu. Co oznacza wypięcie kabla USB, zabawę z system producenta, ponowne podpięcie i włączenie Android Auto. No litości.

android-auto-6

Ok, zrobione. Mam dziwne wrażenie, że CarPlay wyświetlał więcej informacji, które pozostawały tak samo czytelne.

android-auto-7

Czas na nasz ekran główny. Układ niemal identyczny jak przy powiadomieniach z Androida. Android Auto jest w stanie odczytać (i robi to bardzo sprawnie) m.in. SMS-y, a także pozwala na głosowe odpowiadanie na nie. I działa to super. Niestety lista tak wspieranych aplikacji nie jest długa. I nie, nie zobaczymy ani pół treści wiadomości. Mogą być albo odczytane, albo nic.

android-auto-9

Nie ma też żadnego graficznego znacznika/ekranu dla wybierania głosowego czy odpowiedzi. Pytamy o pogodę? Google mówi, jaka jest albo jaka będzie. Koniec. Nie pokazuje nic (to na obrazku poniżej to stała informacja). Tylko mikrofon w czerwonym kółku informuje o aktywnej komunikacji głosowej.

android auto 000

Przy aplikacjach multimedialnych (można wybrać jedną z wielu z rozwijanego menu) doskonale widać dwa pozostałe obszary interfejsu. W prawym rogu mamy wybieranie głosowe, w lewym - dodatkowe treści z aplikacji. I wszystkie wyglądają TAK SAMO.

android-auto-8

Tak wygląda rozwinięte boczne menu. Czy to w Spotify, czy w Deezerze, czy w aplikacji do podcastów albo audiobooków.

android-auto-10

Nawet telefon ma obudowane na tej samej konstrukcji proste ustawienia, a może bardziej skróty do odpowiednich funkcji. Prosto, czytelnie, przyjemnie.

android-auto-12

Nie ma więc obawy, że gdziekolwiek się pogubimy. Dół - nawigacji między ważnymi funkcjami, prawo - wybieranie głosowe, lewo - więcej funkcji danej aplikacji. Koniec. Brawo! Tylko po co marnować tyle miejsca?

android-auto-11

Słów kilka, dla których nie znalazłem obrazków.

Można byłoby teraz zapytać: hej, Barycki, dlaczego tekst o CarPlayu miał mniej więcej milion znaków, a ten o Androidzie ma z 50, ile zapłacił ci [wstaw tu nazwę producenta, którego (nie)lubisz], żebyś tak zrobił/nie zrobił? Otóż odpowiedź na to pytanie jest prosta. Zapłacił mi dużo.

Nie, zaraz, nie tak.

Odpowiedź jest prosta z innego powodu. Jeśli znasz już CarPlaya albo Android Auto, to drugi z tych systemów wydaje ci się niemal identyczny. Pomysł jest dokładnie ten sam - smartfon i jego system jako cyfrowy mózg całego systemu nawigacyjno-rozrywkowego samochodu. Głos jako główne narzędzie sterowania. Ekran jest prawie zupełnie nieistotny, a wyświetlane na nim treści ograniczone i uproszczone do minimum. Żadnych zabaw - maksymalna prostota i maksymalne odciągnięcie nas od telefonu. Bez Facebooków, Instagramów, Twitterów. Najwyżej wpisy z kalendarza czy SMS-y.

I każdy z tych systemów to samo zadanie realizuje w niemal ten sam sposób, z kosmetycznymi tylko różnicami. Tu ekran startowy przypomina siatkę aplikacji z iOS, tutaj ekran powiadomień z Androida z dodatkowymi zakładkami. Tu menu rozwija się kliknięciem z boku, tutaj z góry. Tam widzimy więcej wpisów, tu widzimy ich trochę mniej. Malutkie, maciupeńkie różnice, co gwarantuje nam, że czy mamy Androida czy sprzęt z iOS - z obydwu systemów będziemy tak samo zadowoleni.

No, jeśli pomijać na razie śladowe wsparcie dla aplikacji zewnętrznych - tych jest naprawdę niewiele i w większości są to, jak łatwo się domyślić, aplikacje do podcastów, muzyki, czytanych książek i podobnych, ewentualnie cyfrowego radia.

I jak działają te aplikacje?

Jest jednak jedna zasadnicza różnica pomiędzy aplikacjami dla CarPlaya i Android Auto. CarPlay właściwie nie wspiera żadnych komunikatorów poza tym systemowym, obsługującym wiadomości tekstowe. Android Auto natomiast wspiera m.in. Skype'a, WhatsAppa czy Telegrama, ale nie tak, jak część z was mogłaby chcieć.

Nie, nie wyślecie wiadomości na WhatsAppie i nie zadzwonicie na Skypie. Nie ma takiej opcji. Nie przejrzycie też historii czatów. Ba, w całym menu nie znajdziecie nawet śladu informacji o danym programie. Po prostu, jeśli ktoś do was napisze, powiadomienie zostanie wyświetlone przez Android Auto, a następnie (opcjonalnie) odczytane na głos i (również opcjonalnie) będziemy mogli na nie głosowo odpisać.

Co ciekawe, nie możemy np. w ten sposób odebrać połączenia ze Skype'a - zostanie ono zupełnie przez Android Auto zignorowane.

A wsparcie dla języka polskiego...

Siri w CarPlayu nie wspiera go w ogóle, więc zapomnijcie o tym, żeby w trakcie podróży ustawić jako cel podróży np. Bukowiec. Android Auto natomiast radzi sobie z tym świetnie, tak samo jak z odczytywaniem naszym SMS-ów (Siri tego też nie potrafi), czy głosowym odpowiadaniem na nie.

Z drugiej strony, żeby nie było tak pięknie, Google Now po polsku działa... kulawo. Jeśli zapytam o pogodę w stylu "hej, Google, powiedz mi, jaka będzie jutro u mnie pogoda", to w odpowiedzi usłyszę, że Now nie wie o co chodzi. Jeśli za to zapytam w formie "pogoda wrocław jutro", to dostanę kompletną odpowiedź. Tak, można przestawić język na angielski, ale wtedy będzie problem ze wspominanym wcześniej Bukowcem. Nie dziwne więc, że Android Auto w Polsce oficjalnie nie ma.

To który system wybrać?

Proste - ten, który pasuje do systemu twojego telefonu. Koniec i kropka. Tym bardziej, że żaden z tych systemów nie jest jeszcze tak naprawdę w 100 proc. gotowych do pracy w polskich warunkach.

Choć nie będę ukrywał - dane z Google Now, połączone z niesamowicie popularnymi w Polsce Mapami Google (przez to dającymi np. najlepsze dane na temat sytuacji na drodze i najlepsze propozycje objazdów) wydają się niesamowicie kuszące. Choć chyba nie na tyle, żeby zmienić telefon.

Tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że Android Auto i CarPlay będą w swoim rozwoju szły łeb w łeb - czego zabraknie w jednym, zostanie zaraz uzupełnione. I tak w kółko.

I dobrze - wygląda na to, że z tej pary nie da się wybrać źle.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst